<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>





<rss version="2.0">
<channel>
<title>Wpisy na Repo 2.0</title>
<link>http://repo.dobremiasto.net/</link>
<description>RSSENTRIESLIMIT ostatnich wpisów na Repo 2.0</description>
<language>pl</language>
<pubDate>Sat, 04 Sep 2010 01:11:40 +0200</pubDate>
<image>
<url>http://hoppke.dobremiasto.net/site/avatar.jpg</url>
<title>Hoppke, autor Repo</title>
<link>http://repo.dobremiasto.net/</link>
	</image>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Sep 2010 00:10:23 +0200</lastBuildDate>
	<generator>RepoGen 2.1</generator>
	

	<item>
		<title>Amazon Kindle</title>
		<link>http://repo.dobremiasto.net//blog/2010/09/01/amazon_kindle</link>
		<description>
			<![CDATA[<p>Od jakiegoś już czasu "chodziła" za mną myśl o sprawieniu sobie czytnika ebooków. Lubię czytać książki, ale w klasycznym papierowym wydaniu zajmują tyle miejsca, że składowanie ich zaczyna być kłopotliwe. Nie wspominając już o tym, ile ważą podczas przeprowadzki...</p>

<p>Poza tym z czasem uzbierało mi się na dysku conieco najróżniejszych RTF-ów, PDF-ów i szeroko rozumianych ebooków, które chętnie bym poczytał, ale powstrzymuje mnie myśl o wielogodzinnym czytaniu z monitora. Jestem czytelnikiem kanapowym.</p>

<p>Podejrzewałem, że czytnik ebooków byłby dla mnie w sam raz, ale do tej pory powstrzymywała mnie cena takich urządzeń. Dość niszowy rynek, młoda technologia, wysokie koszty produkcji, wysokie marże... to wszystko kończyło się dość absurdalnymi cenami na sklepowych półkach.</p>

<p>Ale w końcu pojawiło się trochę niezależnych czytników ebooków, pojawił się iPad, a sztandarowe czytniki Sony czy Amazona zaczęły mieć w końcu jakąś konkurencję. Ceny zaczęły spadać. Przez jakiś czas zastanawiałem się nad kupnem <a href="http://www.barnesandnoble.com/nook/index.asp">Barnes&amp;Noble Nook</a>, ale po obejrzeniu paru filmików na youtubie byłem trochę rozczarowany ergonomią, no i polityka eksportowa Nooka zawęża go oficjalnie do Ameryki.</p>

<p>Już dochodziłem do wniosku, że pewnie przyjdzie mi jeszcze kolejny rok czekać na jakiś przystępny czytnik, gdy Amazonowi wyczerpały się zapasy Kindle2, i po chwili niecierpliwego przebierania nóżkami mogłem już zapoznać się ze spekulacjami na temat Kindle3. Amazon wkrótce potwierdził specyfikację i ruszyły zapisy na nowe modele (ja na swojego musiałem czekać równy miesiąc...)</p>

<p>Tyle tytułem wstępu, teraz garść konkretów: trzecia generacja ma nadal 6" ekran, ale jest odchudzona (mniejsza i lżejsza obudowa), ma trochę więcej pamięci (ok. 3GB do zapełnienia książkami), ulepszony e-ink, trochę nowych bajerków, ale przede wszystkim przeszła mocną korektę ceny (<a href="http://www.amazon.co.uk/Kindle-Wireless-Reader-Wifi-Graphite/dp/B002Y27P46/ref=amb_link_157708327_3?pf_rd_m=A3P5ROKL5A1OLE&amp;pf_rd_s=center-1&amp;pf_rd_r=0PCZAFM5QANGZV6RRJTH&amp;pf_rd_t=101&amp;pf_rd_p=212408687&amp;pf_rd_i=468294">oferta Kindle na Amazonie</a>).</p>

<p>Wersja bez 3G (tylko WiFi) kosztuje nieco ponad £100 -- czyli z grubsza tyle, ile wydaję na bilet miesięczny. Przy takim spojrzeniu na sprawę usprawiedliwienie sobie tego wydatku stało się nagle dużo prostsze :) Rozpakowałem to cacko ledwie parę godzin temu, więc wrażenia z użytkowania spiszę dopiero za parę tygodni, ale już teraz mogę się pokusić o kilka obserwacji i podzielić kilkoma <a href="http://picasaweb.google.com/hoppke/Kindle">zdjęciami na szybko</a>.</p>

<p>Opakowanie proste, żadnych plastikowych laminatów, które trzeba rozsadzać granatami, karton bardzo podobny do typowych opakowań Amazona (wygląda na "ekologiczną" papkę z odzysku). W środku załączona podstawowa instrukcja użytkowania, ładowarka, no i oczywiście sam Kindle. Proste, funkcjonalne, robi wrażenie bardzo "eko" (bardzo fajny pomysł z ładowarką sieciową, która jest tak naprawdę tylko wtyczką, do której dopina się kabel USB).</p>

<p>Kindle jest bardzo poręczny (mogę go chwycić od góry i podnieść jedną dłonią, więc i do czytania jedna dłoń powinna na ogół wystarczyć) i dosyć lekki (tym różni się np. od iPada). Wielkość bardzo zbliżona do pudełka z filmem DVD. Jestem ujęty jakością wykonania -- użyte materiały i wykończenie dają poczucie solidności (aczkolwiek i tak sprawię mu jakiś pokrowczyk nim zacznę go zabierać "w teren"). Ekran, kontrask i tempo przerysowywania stron są lepsze, niż w czytnikach które do tej pory oglądałem.</p>

<p>Skojarzenie Kindle z moim kontem na Amazonie było bardzo proste, podobnie wpięcie się do domowego WiFi. Jeszcze nim otrzymałem przesyłkę "nabyłem" na Amazonie parę darmowych klasyków, a Kindle po połączeniu z siecią automatycznie je ściągnął. Sporo czynności "administracyjnych" można wykonać z poziomu Kindle lub przeglądarki internetowej.</p>

<p>Podpiąłem go też do komputera. Gniazdo to micro USB, a samo urządzenie przedstawia się jako USB mass storage (standardy to dobra sprawa). Bez problemu wrzuciłem na niego parę własnych książek, wypróbowując przy tym <a href="http://calibre-ebook.com/">Calibre</a> (używam tego do zarządzania biblioteką i konwertowania ebooków).</p>

<p>Moje pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne, ale ugruntowaną opinię będę miał dopiero po przeczytaniu paru ebooków, wypróbowaniu czytnika PDF-ów itp.</p>]]>
		</description>
		<comments>http://repo.dobremiasto.net//blog/2010/09/01/amazon_kindle#comments/></comments>
		<pubDate>Wed, 01 Sep 2010 00:10:23 +0200</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">amazon_kindle_371</guid>
	</item>

	<item>
		<title>Ludzie IT</title>
		<link>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/02/25/ludzie_it</link>
		<description>
			<![CDATA[<p>Ludzie pracujący w IT są specyficzni, czyż nie?</p>

<p>Czasem odczuwam wręcz presję, by wpisać się w stereotyp. Ludzie oczekują ode mnie pewnych cech (np. flanelowej koszuli czy potarganych włosów), traktując to jako potwierdzenie mojego profesjonalizmu i przynależności do branży. Czasem to wykorzystuję by podbić sobie "lansrank" (wystarczy w odpowiednim momencie zachwycić się jakimś kawałkiem kodu, puścić po firmie link do giczego filmiku na YT czy wpisać sobie odpowiednio stereotypowy tekst do sygnaturki)</p>

<p>O ile stereotypy mnie śmieszą, o tyle faktycznie jest coś w tym, że większość ludzi, których poznałem w IT posiada jakieś wyróżniające ich cechy, których trzymają się uparcie. Jakiś ekscentryzm.</p>

<p>Dzisiaj na przykład zauważyłem, że siedzący naprzeciw mnie koder (Litwin, swoją drogą) ma pod biurkiem prywatny wzmacniacz audio. Jest to pudło większe od stojącego obok komputera midi-tower. Nie wiem jak (i kiedy) on go tu przywlókł, no ale ma. Widać był potrzebny do zasilenia jego ulubionych roboczych słuchawek (Audio-Technica). No to już wiem, że kolega jest audiofilem.</p>

<p>...i dlatego też niepewnie czuję się przy "technicznych", którzy nie mają żadnego <em>widocznego</em> bzika.</p>]]>
		</description>
		<comments>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/02/25/ludzie_it#comments/></comments>
		<pubDate>Wed, 25 Feb 2009 14:46:35 +0100</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">ludzie_it_370</guid>
	</item>

	<item>
		<title>Spotify</title>
		<link>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/02/12/spotify</link>
		<description>
			<![CDATA[<p>Znajomy polecił mi niedawno <a href="http://www.spotify.com/en/">Spotify</a>. Jest to klient do streamowania muzyki z sieci (nasuwa się tu od razu porównanie z klientem last.fm), ale od "internetowego radia" różni się jednak dość znacznie. Mianowicie muzykę się wyszukuje (przeglądając multimedialną bibliotekę), a potem kolejkuje/odtwarza. Spotify streamuje dokładnie te utwory które chcemy, w dokładnie takiej kolejności jakiej sobie życzymy. Mam ochotę na "Therapy?" -- żaden problem. A może chcę odsłuchać najnowszy album Lily Allen? Albo płytę "Deadwing" Porcupine Tree?</p>

<p>I to już w wersji darmowej. Gdzie tkwi haczyk? No cóż, co jakiś czas (co kilka-kilkanaście utworów) włącza się nam spot reklamowy (zwykła, krótka, radiowa reklama). Poza tym jest to czysta playlista. Może nie wyprze to mojej domowej kolekcji muzyki, ale w pracy sprawdza się znakomicie -- nie muszę przynosić muzyki z domu, a i tak mogę posłuchać dokładnie tego, na co mam akurat ochotę (no, prawie)...</p>

<p>Minusy są cztery -- po pierwsze, zbiory Spotify są naprawdę duże, ale nie ma co liczyć na naprawdę kompletne dyskografie. Hmm, wybredny jestem :)</p>

<p>Po drugie, Spotify wymaga(ło) zaproszeń. Teraz częściowo je zlikwidowano i przynajmniej w niektórych krajach można zarejestrować się od razu -- ale jeśli ktoś potrzebowałby invitki, to niech da znać, mam parę w zapasie.</p>

<p>Minus trzeci jest IMO najgorszy -- Spotify ogranicza content w zależności od kraju z którego się łączysz. To niestety zostało niedawno wymuszone przez lobby "biednych" gigantów muzycznych, którzy nadal dzielą świat na obszary, rejony i strefy. Nie wiem jaką część muzyki można pobierać łącząc się z Polski (łączę się z UK...)</p>

<p>Minus czwarty to aplikacje klienckie -- wersje dla Windows i Maka, Linux niewspierany. Aczkolwiek zamieścili instrukcje dot. <a href="https://www.spotify.com/en/help/faq/wine/">Wine</a>...</p>

<p>Poza tym Spotify ma też jakiś komponent typowego radia internetowego, ale prawdę mówiąc ani razu go jeszcze nie użyłem -- samodzielne układanie playlisty jest bardziej pociągające :)</p>

<p>A, i CHYBA przesyłają muzykę w formacie Vorbis. No proszę.</p>]]>
		</description>
		<comments>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/02/12/spotify#comments/></comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2009 14:44:07 +0100</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">spotify_369</guid>
	</item>

	<item>
		<title>Logon screen</title>
		<link>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/01/29/logon_screen</link>
		<description>
			<![CDATA[<p><a href="http://flickr.com/photos/hoppke/2265222370/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2288/2265222370_10b0b310ab_d.jpg" alt="fatty squirrel" height="334" width="500"/></a></p>

<p>Zainstalowałem sobie <a href="http://www.stardock.com/products/logonstudio/">LogonStudio Vista</a> (takie proste narzędzie do zmieniania podkładu na ekranie logowania Visty) i wymieniłem domyślną abstrakcję na jedną z moich ulubionych tłustych wiewiórek. Od razu sympatyczniej :)</p>]]>
		</description>
		<comments>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/01/29/logon_screen#comments/></comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jan 2009 12:00:57 +0100</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">logon_screen_368</guid>
	</item>

	<item>
		<title>No proszę</title>
		<link>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/01/26/no_prosze</link>
		<description>
			<![CDATA[<p>Jest sobie takie narzędzie "PerfectDisk" do defragmentacji dysków pod Windows. Nie jest demonem prędkości ani konfigurowalności, ale robi swoje i (w odróżnieniu od większości innych programów tego typu) umie ładnie zdefragmentować MFT, scalić wolną przestrzeń i zgromadzić dane na początku partycji. Okazało się to nieocenione gdy Aniołek dostał nowego służbowego laptopa i chciałem pomóc jej wydzielić osobną partycję, zmniejszając partycję systemową. Zainstalowana tam Vista potrafiła to zrobić, ale tylko pod warunkiem, że żadne dane nie "wyłaziły" poza nową granicę partycji. No i trial PD ładnie się tu spisał.</p>

<p>Mój największy zarzut przeciwko PD to dość powolna praca, dlatego gdy usłyszałem, że ruszyły beta-testy PD v.10 i jednym z ulepszeń jest właśnie większa prędkość pracy, to machnąłem do nich maila z prośbą o dołączenie mnie do ekipy testerów. Akurat zastanawiałem się nad zakupem defraggera i wahałem między droższym i szybszym Diskeeperem, a tańszym i wolniejszym (a jednocześnie bardziej mi leżącym ze względu na prostotę) PD. Więc gdybym mógł obejrzeć betę, to by mi pomogło w wyborze.</p>

<p>Koniec końców zaprosili mnie do testów, dali testową "dziesiątkę", pobawiłem się, odinstalowałem, wypełniłem ankietkę. Może i była szybsza, ale jak na mój gust nadal dość ślamazarna.</p>

<p>I zapomniałem o sprawie. Ale jakiś tydzień temu zostałem zaskoczony -- ludzie od PerfectDiska podesłali mi linka do (przedpremierowego nadal) PD10 razem z numerkiem rejestracyjnym. W zamian za pomoc w betatestach podarowali mi licencję.</p>

<p>Nadal nie wiem którego defraga wybrać, z tym że mam już jednego za darmo. No i jakoś tak uważam PD za bardzo sympatyczną firmę, przez co prawdopodobnie pozostanę przy ich produkcie.</p>

<p>Wniosek na przyszłość: wciskać się do betatestów. Nigdy nic nie wiadomo.</p>

<p>Szkoda, że MS nie przyzna darmowych licencji wszystkim ludziom testującym Windows 7... Tak coś czuję, że będzie mnie to trochę kosztowało...</p>

<p>PS. Ludzie testujący betę Syncplicity w zamian za pomoc chyba dostali podwyższoną (o 100%) quotę. W sumie to sporo firm potrafi nagrodzić użytkowników starających się im jakoś pomóc. Czasem można nawet samemu skrobnąć przypomijającego maila na zasadzie "jestem wiernym klientem, zgłosiłem wam ponad 20 usterek w tej wersji, czy mogę dostać darmowy upgrade?". Im mniejsza firma tym większa szansa... Trochę to przypomina polowanie na promocje w markecie, ale co tam :)</p>

<p>O, a np. ludzie, którzy piszą dużo komentarzy i recenzji towarów na Amazonie (i ich recenzje są pozytywnie oceniane przez innych) mają szansę dostać zaproszenie do Amazon Vine. Amazon przysyła wtedy tym ludziom nowe/przedpremierowe towary. Mają je przetestować, napisać recenzję, a towar będzie ich. Też fajna sprawa, tym bardziej że potrafią np. dość drogi software wysyłać. Może powinienem natrzaskać kilkadziesiąt porządnych recenzji na Amazonie i liczyć, że mnie zauważą?</p>

<p>Bardzo podobają mi się takie programy nagradzania użytkowników. Źródło świetnego szeptanego marketingu za niewielką kasę.</p>]]>
		</description>
		<comments>http://repo.dobremiasto.net//blog/2009/01/26/no_prosze#comments/></comments>
		<pubDate>Mon, 26 Jan 2009 13:36:24 +0100</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">no_prosze_367</guid>
	</item>

</channel>
</rss>