ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Kategoria: Internet
Szybsze przelewy w UK

Sądząc po tym artykule w Times Online i tym w Payment News całkiem niedługo zacznę cieszyć się na brytyjskiej ziemi czymś podobnym do Elixir-u.

Gdyby ktoś nie wiedział, to UK ma wspaniały skansen bankowości -- przelewy między bankami "idą" tu 3 dni robocze, oprócz kart płatniczych do kont osobistych wydaje się standardowo również książeczki czekowe, a do "wpłatomatów" większości banków należy wrzucać czeki bądź koperty z gotówką.

Dlatego wizja przelewów wykonujących się w ciągu 1 dnia bardzo mnie cieszy :)

Wiewiórczo
Wziąłem moje nowe makro na świeże powietrze. Myślałem o kwiatkach, żuczkach i innych sztampowych modelach, ale koniec końców padło na londyńskie wiewiórki.
click shopping #2

Moje ostatnie zakupy spłynęły już prawie w całości. Czekam jeszcze na małe paczuszki ze Stanów i Hong Kongu.

Moim osobistym faworytem jest zakup szkiełka do makro. Kupiłem je w niedzielę na eBayu, zapłaciłem zaraz po zakupie, sprzedawca oddalony o ponad 9500km (Hong Kong) wysłał je w poniedziałek, a do rąk własnych (Londyn) dostałem parę godzin temu. Nawet licząc różnicę stref czasowych między Hong Kongiem a Londynem całkowity czas przesyłki (z kontrolą celną itp.) wyniósł nieco ponad dobę (chyba mniej niż 30h), a jeśli FedEx automatycznie koryguje różnice stref w swoim monitorze przesyłek, to uwinęli się nawet w niecałą dobę. Wow. Jestem naprawdę pod wrażeniem.

click shopping

...to moja słabość.

Uwielbiam zakupy internetowe. Są tak wygodne... Szukam czegoś, w ciągu paru minut przeglądam ofertę kilkunastu sprzedawców, wyszukuję w Internecie opinie i dokładniejsze opisy towaru na który mam chęć. Klikam. Paroma kliknięciami zlecam PayPalowi zapłatę. Bajka.

Teraz wystarczy odczekać parę dni aż w pracy zaczną pojawiać się kurierzy przywożący mi paczuszki z UK, Chin i USA :) Uwielbiam to. O wiele wygodniejsze od łażenia po zatłoczonych sklepach. No i przy okazji oszczędzam sporo pieniędzy. Niech żyją zakupy przez Internet!

Google Web

Lubię usługi Google. Lubię ich rewelacyjną przeglądarkę wyszukiwarkę. Prywatne konto mam na GMailu i korzystam z niego tylko poprzez przeglądarki WWW. Lubię Google Notebook, Google Bookmarks (ostatnio sprzężone z Notebook), Google Readera... Uwielbiam Google Maps i Google Earth. Z Calendara nie korzystam za bardzo, ale gdybym był typem człowieka prowadzącego terminarz, to też bym go bardzo lubił.

To uzależnienie, spójrzmy prawdzie w oczy. Im dłużej używam jakiejś usługi, tym trudniej mi potem z niej przejść na coś innego.

Dzisiaj zauważyłem, że Googlowe Picasa Web Albums przestało działać poprawnie pod Operą. Nigdy nie działało tak dobrze jak w FF, ale teraz nawet pojedyncze zdjęcia się nie wczytują (czyli podstawowa funkcjonalność nie działa). Ot, googlowy monopol i wspieranie browserów.

Coraz poważniej zastanawiam się nad zapłaceniem za konto na flickerze. Jakiś hosting zdjęć by mi się przydał, a flickerowy interfejs zawsze dużo bardziej mi się podobał -- ale musiałbym zapłacić za konto, bo darmowe jest zbyt ograniczone. Myślałem, że Picasa będzie niezłym wyborem (zwłaszcza, że tak dobrze integruje się z desktopową Picasą), a tu znowu typowe dla Googla problemy wyskakują.

Wrrr.

Dlaczego faceci nie powinni pracować dla kobiecych pisemek

Z firmowej poczty. Rubryka z listami od czytelników szukających porad życiowych. Przepraszam że nie po polsku, ale nie chciało mi się tłumaczyć :)

Dear Walter:

I hope you can help me here. The other day I set off for work leaving my husband in the house watching the TV as usual. I hadn't gone more than a few hundred yards down the road when my engine conked out and the car shuddered to a halt. I walked back home to get my husband's help.

When I got home I couldn't believe my eyes. He was parading in front of the wardrobe mirror dressed in my underwear and high-heel shoes, and he was wearing my make up. I am 32, my husband is 34 and we have been married for twelve years. When I confronted him, he tried to make out that he had dressed in my lingerie because he couldn't find his own underwear. But when I asked him about the make up, he broke down and admitted that he'd been wearing my clothes for six months. I told him to stop or I would leave him.

He was let go from his job six months ago and he says he has been feeling increasingly depressed and worthless. I love him very much, but ever since I gave him the ultimatum he has become increasingly distant. I don't feel I can get through to him anymore. Can you please help?

Sincerely,
Sheila

Dear Sheila:

A car stalling after being driven a short distance can be caused by a variety of faults with the engine. Start by checking that there is no debris in the fuel line. If it is clear, check the jubilee clips holding the vacuum pipes onto the inlet manifold. If none of these approaches solves the problem, it could be that the fuel pump itself is faulty, causing low delivery pressure to the injector chamber.

Walter

Paczka ze sklepu internetowego

Kurier dostarczył mi dziś sporą (lecz lekką) paczkę z paroma drobiazgami ze sklepu komputerowego.

Klawiatura Logitech Premium (coś jak Ultra-X Flat MK2) - przypadła Aniołkowi, ale może się o nią upomnę jeśli puści mi samokontrola - ta klawiórka jest taaaak seksi...

Jakiś czytnik kart CF/SD/XD/... (Trust 42in1, ugh) - no ale był bardzo tani, a że czasem żałowałem, że nie mam...

No i najbardziej wyczekiwany kawałek zestawu - Creative X-Fi Audio. Gdy kupowałem nowy komputer, to odpuściłem sobie kartę dźwiękową i korzystałem ze zintegrowanego układu. Ale ileż można? Więc zamówiłem najtańszy model z serii X-Fi.

Było warto :) Muzyka w końcu brzmi tak jak powinna, procesor w tych kartach wyposażono w bardzo sympatyczny "podrasowywacz", wyspecjalizowany ponoć w przetwarzaniu muzyki pochodzącej z empetrójek i innych podobnych formatów (nie trzeba go oczywiście używać). Mi granie tej karty się w każdym razie bardzo podoba - akcentuje wokale i niektóre z ostrzejszych instrumentów, podbija basy i rozszerza całą scenę (reszta cech nie zmieniła się chyba specjalnie od czasów Audigy 2). Więc następne na mojej liście zakupów będą jakieś porządniejsze słuchawki. Może jakieś Sennheisery z ciut szerszym zakresem częstotliwości?

Aha, karty X-Fi nie działają pod Linuksem... :(

Klasowe wyjazdy

W trakcie mojej edukacji przeszedłem podstawówkę, drugą podstawówkę, liceum ogólnokształcące i studia wyższe.

Na każdym etapie poznawałem jakichś ludzi, z którymi prędzej czy później kontakt mi się zrywał.

Najdłużej wytrzymały relacje z paroma osobami z drugiej podstawówki, bo przeżyły czas ogólniaka i parę lat studiów. Niestety, urwało się. Mój rok na studiach też nie należał do specjalnie zgranych, więc wystarczył rok bym i ze współstudentami stracił kontakt.

c'est la vie.

Nie jestem specjalnie aktywny społecznościowo (choć mam konta na Spinaczu, last.fm i paru innych takich), pewnie dlatego, że kiedyś dałem się namówić na Grono. Mimo tego postanowiłem zobaczyć co takiego jest w naszej-klasie.

Nie będę opisywał samego serwisu czy funkcjonalności, powiem tylko, że udało mi się dzięki niemu odnaleźć ładnych parę osób z mojej przeszłości. Fajno :)

Ludzie często podają w swoich wizytówkach miasto, w którym przebywają. Przeglądając listy swoich znajomych, i znajomych znajomych, zauważyłem coś niezbyt fajnego.

Może po prostu pokażę listę moich znajomych:

-- edit --

15 osób, z czego 5 (33%) na emigracji. U innych osób procentowy wskaźnik "wyjechanych za granicę" znajomych wynosi od kilku do ~40%.

Jeśli nic się nie zmieni, to Polska niedługo bardzo boleśnie to odczuje...

Uśmiech z rana

http://imgs.xkcd.com/comics/lisp_cycles.png

Myśl!

Szykuje się nam (narodowi) jakiś nowy system PESEL2, czy coś w ten deseń. Są organizowane przetargi, wygrywają je firmy itp. Standard.

Jednym z wykonawców ma być ponoć firma Pro-Info. Super, ale czy mają kompetentnych pracowników? Bo jeśli ich strona pozwala zainkludować zewnętrzne treści (o, np. tak), to...

Książkowy przypadek bezmyślności i żałosnego braku jakiejkolwiek wiedzy czy doświadczenia... Ale to nie przeszkadza w podpięciu się pod lukratywny kontrakt finansowany przez podatników.

I co się dziwić, że z takimi (pod)wykonawcami żaden państwowy projekt informatyczny nie wychodzi tak jak powinien?

Najpopularniejsze API dla bloga?

Mam zamiar uaktualnić sobie nieco aplikację Repo (przy okazji podszlifuję znajomość jednego czy dwóch frameworków), a przy okazji chciałbym zaimplementować jakieś standardowe API blogowe (nie wiem jeszcze jak działają, liczę na coś ze świata webservice, ale tego się dowiem).

No i tutaj mam pytanie techniczne. Pytanie do blogujących. Jakie API warto implementować? Co ma najszersze wsparcie? MovableType? Blogger? Coś innego?

...no i może od razu zmieniłbym look. Na jakiś jaśniejszy. Bardziej kolorowy. I pastelowy. Jak nowy Jogger ;)

Fakty z życia

Dzisiaj przytoczę trzy fakty:

  1. Można stworzyć 100% sztuczny rendering, który będzie wyglądał jak żywy człowiek z gumowymi uszami (jak hobbit z gumowymi stopami w ekranizacji Władcy Pierścieni).
  2. Charlie Chaplin wziął kiedyś potajemnie udział w konkursie na swojego sobowtóra. Zajął siódme miejsce, nie dotarł do rundy finałowej.
  3. W życiu mężczyzny wszystko kręci się dookoła jedzenia, cycków i budowania cywilizacji.
Uwaga, Facebox

Wypełnię swój obowiązek internauty i pomogę w rozprzestrzenianiu się ostrzeżenia. Strzeż się faceboxa.

Webtest wyznaniowy

Za "which religion is the right one for you".

You scored as agnosticism.

You are an agnostic. Though it is generally taken that agnostics neither believe nor disbelieve in God, it is possible to be a theist or atheist in addition to an agnostic. Agnostics don't believe it is possible to prove the existence of God (nor lack thereof). Agnosticism is a philosophy that God's existence cannot be proven. Some say it is possible to be agnostic and follow a religion; however, one cannot be a devout believer if he or she does not truly believe.

agnosticism 96%
Paganism 79%
Satanism 75%
Buddhism 71%
Islam 67%
atheism 67%
Christianity 50%
Judaism 42%
Hinduism 33%

Don't hurt the web

...use open standards.

Prawda, że fajna akcja?

Ja to Przetłumaczyć

Z racji bycia językoznawcą (przynajmniej z wykształcenia), dość bliski jest mi temat automatycznej translacji tekstów. Za pomocą komputerów. Wiadomo, babelfish i inne takie. Jak wszyscy wiemy, efekty są często rozkosznie nieporadne. Jak np. to automatyczne tłumoczenie :)

5-Łańcuch

Nooo więc zostałem załańcuszkowany przez Lili (a może i przez kogoś jeszcze, ale tylko ona mi dała o tym znać).

Hmm. Co by tu...

  1. Nie mogę jeść rosołu z kury. Takiego prawdziwego. Grożą mi po nim straszne migreny. Trapi mnie to już od dziecka i zdaje się być dziedziczne, bo dotyka sporej liczby mężczyzn w mojej rodzinie (co drugie pokolenie od strony matki, widać odziedziczyłem to po dziadku, a on po swoim dziadku itp.)
  2. Jako mały żłobkowicz i przedszkolak upierałem się, żeby nosić wstążki i spinki we włosach. Bardzo trudno było mnie też oduczyć mówienia "chciałam, poszłam, zrobiłam". Widać brałam przykład ze starszych sióstr ;)
  3. Mam dość pomieszaną edukację: na początku podstawówki miałem średnie zwykle koło 5,0, potem mocno spadłu, ósmą klasę skończyłem ze średnią ~3,9. Nie mogłem być na balu pożegnalnym, bo skręciłem nogę. Poszedłem do LO na profil mat-inf (przekształcony mat-fiz). Na maturze z polaka wybrałem interpretację poezji, średnia z egzaminów maturalnych to 5,4. Nie byłem na studniówce, bo akurat miałem wstawiany metalowy bolec w szczękę. Studiowałem filologię germańską (specjalizacja: językoznawstwo, magisterka z frazeologii) i dorabiałem malowaniem, spawaniem, kryciem dachów etc. Nigdy nie dawałem korepetycji. Pracuję czasem jako tłumacz jęz. angielskiego. Etatowo jestem programistą Javy.
  4. Około trzeciej-piątej klasy podstawówki uprawiałem z moim klasowym kolegą Irkiem "kreatywny" recycling. By mieć pieniądze na drobne wydatki (jak np. lizaki "HIT" na kartonowych patyczkach, albo ponoć rakotwórcze gumy "Turbo") sprzedawaliśmy złom na złomowisku. Złom pozyskiwaliśmy z tegoż samego złomowiska (kreatywne, czyż nie? :) Przełaziliśmy w niestrzeżonym miejscu przez ogrodzenie na tyłach złomowiska i przerzucaliśmy na zewnątrz co ciekawsze kawałki złomu. Potem pakowaliśmy je do jakiegoś worka i targaliśmy na front złomowiska celem odsprzedaży. Aha, pewnego znalezionego kawałka nie sprzedałem, lecz zabrałem do domku -- było to wyprodukowane przed '39 urządzonko do odpalania ładunków wybuchowych. Z niemieckim wojskowym adlerkiem Wehrmachtu. Odrestaurowałem, wymieniłem okablowanie, naoliwiłem, odmalowałem, szpanowałem przed wszystkimi w klasie i na osiedlu. Działało!
  5. Jako bardzo młode pacholęcie zrobiłem kupę do popielniczki, wbiłem w to świeczkę, ustawiłem na ławie w pokoju gościnnym, a rodzicom starałem się ponoć wytłumaczyć, że zrobiłem torcik. Ja wolę nie pamiętać tego epizodu, ale rodzice mi czasem dokuczają tą opowieścią.

OK, to moje ogniwo w tym łańcuszku. Na kolejnych załańcuszkowanych typuję da.killę, Dentharga i harnira. Wiem, że to nie piątka, ale przy tych osobach mam pewność, że się nie obrażą. No :)

Dresden Codak

Lubię obrazki. Fotografie. Grafikę.

Lubię patrzeć. I lubię być zaskakiwany.

I dlatego bardzo lubię serwis Dresden Codak. To zbiór luźno (bardzo luźno) połączonych ilustracji... komiksów... chociaż...

No właśnie. Typowy komiks to to nie jest. Jak na standardy sieci grafika jest uroczo urocza, staranna i po prostu szczegółowo-ładna. Pewnie dlatego nowe ilustracje pojawiają się tak rzadko.

Inna sprawa, że są naprawdę oryginalne i inteligentne i zabawne i... no, świetne. Kimiko jest taka mięciutka, a malutki Carl Jung, ojciec współczesnej malutkiej psychologii, taki überraschend :)

Polecam, polecam, polecam. I komiksy (wszystkie, koniecznie!), i opis postaci, i w ogóle. Mniam!

Śnieg!

Dzisiaj w nocy padał pierwszy śnieg, uznaję więc sezon zimowy za otwarty. Bo zimno jest, psiakrew. A ja tu w Poznaniu żadnej zimowej kurtki nie mam...

Aaale jakoś przeżyję, twardy jestem i mrozoodporny w dużym stopniu.

Aha, dla zainteresowanych przygotowałem ciągi z wyszukiwarek, czyli świeżutką porcyjkę zapytanek z enginków indeksujących internecik. Generowane na bieżąco, sortowane chronologicznie, na razie wszystko hurtem, bez wybierania najfajniejszych kąsków (chciałbym, żeby było to jakoś automatycznie filtrowane, może na podstawie słów kluczowych, liczby wystąpień czy czegoś w tym stylu?). Wydaje mi się, że te najzabawniejsze zapytania pojawiają się zawsze tylko raz...

Permanentna Inwigilacja w wykonaniu profesjonalnym

Czy Google jest zły? Czy Firefox jest zły? Polecam ten ciekawy artykuł. Nie podejmuję się wyciągania wniosków, zostawiam bez komentarza.

Permanentna Inwigilacja (Beta)

W wolnej chwili bawiłem się wczoraj moim małym czołgiem, tfu, chciałem powiedzieć moim małym www. Dodałem do niego filtr logujący ruch WWW. Najbardziej interesujące są oczywiście fragmenty z refererami, pozwalające mi m.in. zobaczyć czego szukają ludzie na googlach czy onecie zanim trafią w te tu skromne progi.

Logowanie jest fajniutkie. Kiedyś, nie tak dawno temu, Repo miało dział "statystyki", gdzie pokazywane były statystyki ruchu - liczba odwiedzin etc. Było to generowane webalizerem na podstawie logów Apache, ale... ale skoro moje małe www to teraz bardziej Normalna Aplikacja niż jakiś tam zbiór stron HTML, to i mogę dane potrzebne do statystyk zbierać samodzielnie. Co i robię. Od wczoraj w bazie danych logowane są potrzebne mi informacje. Za każdym razem gdy ktoś tu zagląda.

Dane zgromadzone w bazie można bardzo szybko przetwarzać, dużo szybciej i wygodniej niż by to mógł zrobić webalizer, no a z racji tego, że całość napiszę sobie samemu, to i mam okazję serwować na www dokładnie te informacje, które mnie interesują.

...w ramach ćwiczenia przepiszę może w Innej Wolnej Chwili też stary generator statystyk usenetowych (jeśli ktoś go jeszcze pamięta), tak by ładnie współpracował z moim małym czołgiem...

A na razie bawię się odpytując bazę danych z informacjami o odwiedzinach na Repo. Trochę osób wpada z Googla, trochę z Google Images. Jest trochę zapytań technicznych: "ksh shell", "fvwm", "dobre słuchawki douszne", "jak wspinać kable internetowe do gniazda" (pisownia oryginalna), trochę seksualnych ("mokro między udami", "kisiel ochota sex", "niegrzeczne laski na sex imprezach", "sex w rodzinie opowiadania erotyczne"), trochę dziwnych ("koło sternicze", "co porabiasz?") i trochę całkowicie niezrozumiałych ("zabić skurwiela", "usuwanie śladów po włamaniu na komputer"). Aha, i jest dużo zapytań o pory roku ("jesień", "zima", "zdjęcia jesieni") oraz aktualne wydarzenia ("święto zmarłych"). W przyszłości mam zamiar zrobić osobną stronę, która w czasie rzeczywistym będzie prezentowała teksty z wyszukiwarek, i skonfigurować ją tak by wyszukiwarki jej nie indeksowały i nie powiększały chaosu. A dlaczego? Bo mogę :) Bo zrobiłem sobie na Repo 2.0 na tyle rozszerzalną infrastrukturę, że mogę coś takiego odwalić bez większego problemu. W końcu filologeek lubi się bawić swoimi zabawkami...

Strona startowa?

Jestem tym typem użytkownika, który zawsze ustawiał sobie stronę startową przeglądarki na "about:blank". Ale parę dni temu podkusiło mnie i spróbowałem strony startowej Google.

I jestem całkiem zadowolony. Mam na razie cztery karty - "Home", "Pogoda", "Polskie wiadomości" i "Tasks". W "Tasks" mam moduły Google Calendar i Remember The Milk (na razie nie korzystam z tych zabawek specjalnie, dlatego umieściłem je na osobnej karcie - ale to się może zmienić). W "Polskie wiadomości" mam parę strumieni RSS z takich portali jak gazeta.pl. W "Pogoda" mam parę modułów MSN Weather pokazujących prognozy w miastach które mnie interesują. A w "Home" mam podgląd skrzynki na gmailu, okienko Google Readera, moduł Babelfisha, pole wyszukiwania Wikipedii, ładny widok aktualnych faz księżyca, oraz oczywiście Google Notebook, moją ulubioną zabawkę ostatnich dni. Nie wiem czemu dopiero teraz zacząłem jej używać, bo jest bardzo przydatna. Notebook to takie miejsce do przechowywania wycinków tekstu. Teksty można wpisywać, wycinać ze stron WWW etc. Wcześniej do takich rzeczy używałem folderu "Drafts" gmaila, ale Notebook jest o wiele wygodniejszy. M.in. dlatego, że Google oferuje rozszerzenie do Firefoksa, dodające m.in. ikonkę szybkiego dostępu do Notebooka w pasku statusu przeglądarki. I dodawanie zaznaczonego tekstu strony WWW przez menu kontekstowe.

Idealne do zbierania linków i wycinków informacji. Szukam czegoś w sieci, znajduję interesujące mnie dane, zaznaczam kawałki tekstu, wrzucam do notebooka. Z każdym wycinkiem automatycznie zapamiętywany jest adres strony, tak że mogę w razie czego szybko do niej wrócić. A wycinki mogę dodatkowo grupować na osobnych kartach Notebooka, tak że np. oddzielam sobie rzeczy związane z muzyką od rzeczy programistycznych. (...)

Czytaj dalej...
Googletoys

Właśnie bawię się nową zabawką, "My Sites" Google (mam nadzieję, że podałem właściwy link). Zarejestrowałem sobie tam Repo i uzyskałem dostęp m.in. do historii wyszukiwań jakie Google przechowuje, i jakie są kojarzone z Repo. Dane można pobrać w formie pliku CSV, do którego od ręki napisałem sobie mały parsero-agregator w pythonie. Jeśli dobrze rozumiem FAQ googla, to nie są to zapytania po których ludzie zdecydowali się kliknąć na link i wylądowali na Repo. Są to zapytania, które sprawiły, że gógiel umieścił Repo wśród wyników. Pozwoliłem sobie, jak zwykle, wybrać te najmniej związane z Repo:

zestaw do lepienia balwana
zdjęcia pocałunków namietnych
nie dała mi nic zapytać elki
buuuuuuu
zdjęcia bernardyna
sex fotki z urlopu
zdjęcia facetów
operacja podniebienia w zielonej gorze
to nie dla mnie
"the cardigans" bdsm
sex mamy
sex obrazki
syfilis
dlugi prywatne
tyłek
od tyłu

Google rządzi :) Frapuje mnie to "the cardigans bdsm". Zastanawiam się cały czas, czy chodzi o BDSM przy muzyce The Cardigans (którą to grupę zresztą bardzo lubię), czy może BDSM z użyciem tego konkretnego ciuszka? Obydwa te warianty by mi się chyba spodobały :)

Opinie Czytelników

Pod tym artykułem podpięte są opinie Czytelników Repo. Skargi, wnioski, zażalenia, wazelina... Jeśli masz coś sensownego do powiedzenia, to podziel się tym z wszystkimi. Ku chwale Repo!

No i serwis oddał mi nagrywarkę...
[avatar]

Odebrałem z serwisu nagrywarkę DVD. Dla przypomnienia, oddałem ją tam 21 grudnia, krótko po Zlocie u harnira, gdy zauważyłem że nie chce odczytać wypalonej na Zlocie płytki DVD (a u harnira i Cachotterie czytała się bardzo ładnie). Potem zauważyłem, że nie chce odczytywać i innych nośników które jeszcze tydzień wcześniej normalnie czytała. A że akurat miałem ~1 miesiąc gwarancji, to oddałem do serwisu.

Ostatecznie wymienili mi ją na nową - nieco inny model, mam nadzieję, że się będzie dobrze sprawował. Płytkę ze Zlotu oraz inne, z którymi stara nagrywarka sobie nie radziła, ten egzemplarz odczytuje bezproblemowo.

Wracając z serwisu zaszedłem do mojego nowego Ulubionego Sklepu Z Herbatami. Wziąłem 60g wiśni w rumie (tak naprawdę to nie herbata, tylko suszone owocki, więc w efekcie wychodzi coś co powinno się nazywać kompotem... ale smakuje pysznie), a potem skonsultowałem z panią sprzedawczynią moją chęć "wypicia czegoś cytrusowego", i skończyłem z dodatkowymi 40g cytryny z ananasem, na bazie czarnej herbaty (proponowała też zieloną, ale jakoś nie mam teraz ochoty na zielone).

Więc siedzę sobie i piszę te słowa popijając barrrrdzo aromatyczny, cytrynowy napój. Jak znalazł na ten chłód i zmęczenie.

A, zakończyłem już mój malutki friendtest, po tym jak podjęto 50 prób jego rozwiązania. Wyniki omówię przy najbliższej okazji - może jutro...

Po druzgoczącej krytyce mojego nowego avatarka, powróciłem do starego. Dlaczego się ugiąłem? Bo ten avatar nie jest dla mnie tak naprawdę, patrzą na niego moi rozmówcy/czytelnicy/znajomi/przyjaciele... Skoro stary się widział bardziej niż lisek (NIE ROZUMIEM, DZIWNI JESTEŚCIE), to i wróciłem do starego. Ani jedna osoba nie powiedziała, że lisek jest fajny... jestem zaskoczony... ani jedna...

Trudno, od teraz będziecie się znowu męczyć z moją gębą :P

Czy jestem geekiem?

Avatars, avatars, avatars!

Awatarki, awatary, awki, avsy... nieważne jak się je nazwie, chodzi o to samo - niewielkie obrazeczki, których używamy w sieci jako "wizytówek". Avatar to to, co symbolizuje żywą osobę w strumieniu pakietów IP. A, oryginalne "avatar" powinno się "na nasze" tłumaczyć w sumie jako "wcielenie", bo oryginalny avatar to najczęściej osoba, ew. zwierzę, natchnione przez jakiegoś ducha, czy boga, lub będące po prostu boskim wcieleniem. Takie zagrywki były popularne wśród greckich bogów (Zeus wyskakiwał na miasto w ciele byka, bo laski na to leciały ;), ale najczęściej "avatara" kojarzy się z hindusami i ichnimi bogami. Którzy też lubili sobie chodzić między ludźmi w ludzkim wcieleniu. Niektórzy lubili sobie nawet umierać po upojnych nocach z bajaderami (ale o tym chyba kiedyś pisałem). Zresztą - nieistotne.

Przez dłuższy czas używałem gdzie popadnie awatarka opartego na fotografii, o, tego. Ale trochę mi się przejadł. Poza tym coraz więcej komunikatorów pokazuje awatarki w trakcie rozmowy z kimś, a trudno ze mną rozmawiać patrząc na tego awatara... jest jakiś taki mało zachęcający, prawda? Surowy i w ogóle...

Więc poszukałem sobie czegoś nowego, bardziej przytulnego. A jednocześnie czegoś, z czym czułbym więź. I znalazłem, oto mój nowy awatarek :) Myślę, że dobrze oddaje moją osobowość, nastrój i w ogóle. Jest taki bardzo bardzo JA ;)

A. Czy ja jestem geekiem? Tak serio... Bo ostatnio wszyscy mi dokuczają i wmawiają, że jestem... a ja się nie czuję, bo nie jestem zafiksowany na żadnej dziedzinie wiedzy, nie mam tak wysokich kompetencji w niczym... jestem ogólnie dobry w wielu rzeczach, ale brakuje mi właśnie tej typowej dla geeka "wybitności" w czymś, czymkolwiek. Więc ja nie uważam się za "gika". Mylę się? Czy Czytelnicy widzą jakieś "za"/"przeciw" nazywaniu mnie geekiem? Czy można być geekiem i wcale tego nie czuć?

Friendtest, Linux i mój tyłek ;)

Nie mam chwilowo czasu i... no, Repo znika mi pod grubą warstwą kurzu. Ankieta świąteczna odłożona na później, bo naprawdę nie dam rady... zastanawiam się, czy nie zrobić z niej ankiety wiosennej ;)

Aby jakoś uratować twarz (no bo w końcu OBIECAŁEM) przygotowałem test "co o mnie wiesz". Dziesięć pytań, absolutnie poważnych (niech nikogo pozory nie zmylą ;). Hostowane na friendtest.com, bo własnego CGI do obsługi testu nie mam teraz czasu pisać. Niestety, szablon który tam oferują mnie straaasznie ograniczył - no trudno. A oto i sam test - jak dobrze mnie znasz?. Powodzenia! :))

PS: Test jest banaaaalny. Oczekuję masy wyników po 100% ;)

OK, a teraz troszkę technicznych rzeczy nadgonię. Używam Gnome! Tak tak, GNOME. O, proszę, screen. Jakoś tak mi lepiej wśród aplikacji GTK+... tylko tego amaroka jeszcze czymś zastąpić :( Jestem tak zdesperowany, że gdybym miał więcej czasu, to bym pewnie sam napisał sobie jakieś ładne, amarokopodobne gui do mpd albo xmms2.

Wczoraj zostałem nazwany geekiem, bo przyznałem się do posiadania soundtracku z Wipeouta. Soundtracku na kasecie :) Kaseta z soundtrackiem z gry... maniak komputerowy, jak nic. Kobietom doradza się trzymać dystans, bo pewnie na okrągło przynudzam o komputerach ;) BTW, jak widać polubiłem flickera. Bardzo przyjemny serwis. Z innych modnych serwisów typu "social" przyzwyczajam się też do del.icio.us - wiem, geeki używają tego od dawna, ale ja nie jestem rasowym geekiem... w każdym razie mam już własne konto do przechowywania zakładek. (...)

Czytaj dalej...
Minirecenzja z MiniZLOTu

Zlot. MucoZlot. MiniZLOT. O tym chcę powiedzieć parę słów.

Czytelnicy przychodzą tu różni, więc postaram się przedstawić sprawę uciekając od typowej w takich sytuacjach hermetycznej szczelności.

Zacznę od IM. Czym jest IM chyba każdy wie? Instant Messaging? Gadu Gadu, ICQ, Jabber, Spik, Miranda, Gaim, Psi i inne takie? Przynajmniej część tych terminów powinna być zrozumiała, prawda?

Ja korzystam z kilku sieci IM, głównie GG i Jabbera. I przez sporą część dnia korzystam (no, może "korzystam" to za dużo powiedziane - po prostu jestem zalogowany i od czasu do czasu czytuję) z pokoju "linux" na serwerze "chat.chrome.pl". To taka konferencja, chat, kanał, pokój do rozmów dla ludzi korzystających z jabbera. Obiegowo nazywa się to często MUC-em (Multi-User Chat).

Od ładnych paru miesięcy przesiaduję więc na linux@chat.chrome.pl. Jak to w takich środowiskach bywa, padały propozycje "spotkania się kiedyś w realu". I, jak to w takich środowiskach bywa, nic z tego nie wychodziło. Do czasu...

Grupka sieciowych znajomych postanowiła się zjechać. Planowaliśmy wynajęcie sobie ośrodka pod Poznaniem, niestety nic z tego nie wyszło. Okazało się, że część ludzi nie może w danym terminie, część nie ma pieniędzy, a część po początkowych "tak, jasne, chcemy jechać!" wykruszyła się prędzej czy później. Ostatecznie zostało nam tylko bardzo kameralne grono ludzi na tyle zainteresowanych sobą, by się zebrać i pojechać.

Z powodu niskiego pogłowia mucowiczów odpadł pomysł wynajmowania czegokolwiek. Na szczęście harnir zgodził się nas wszystkich hostować! Super! (...)

Czytaj dalej...
Blogi to Zło

Zabawne, przez cały dzisiejszy dzień się nie uśmiechnąłem ani razu. Nie żebym w ogóle się uśmiechał, jestem pewnie bardziej typem nudnego ponuraka (przynajmniej w "świecie realnym"), ale dzisiaj czuję wręcz fizyczną niechęć do uśmiechania się. Wyjątkiem była króciutka rozmowa z #389770, ale ona potrafi tak zacząć rozmowę, że nie ma wyboru - trzeba się uśmiechnąć.

Ale poza tym nudno, szaro, monotonnie. Najciekawszymi momentami dnia było szukanie ul. Kopernika w Zielonej Górze i mycie włosów. A to chyba o czymś świadczy.

W takich momentach czuję, że w ogóle nie mam jakiejś... treści w życiu. I jako osoba też jestem pusty. Jak opuszczony młyn, z którego nawet myszy się wyniosły. Z daleka może nawet malowniczo wyglądać, ale gdy podejdzie się bliżej... sterta przeżartych przez korniki (lub omszałych) desek. Wydmuszka. Powinno mi być żal ludzi, których skusiłem by podeszli bliżej. Ale wydmuszki chyba nie umieją czuć takiego żalu. Po prostu istnieją, bez żadnego celu, uwikłane w sieć swoich myśli z których nikt nie ma żadnego pożytku, nawet one same. Nie umieją odczytać potrzeb innych ludzi, ich potrzeby też pozostają na ogół niezrozumiałe dla świata. Placeholders of society. Choćbym nie wiem jak próbował, to i tak nie umiem zrozumieć świata, nie umiem zrozumieć ludzi. Widzę tylko jakieś mechanizmy, drobne scenki wyrwane z kontekstu. Ale poradzenie sobie z choćby jednym człowiekiem mnie przerasta.

Czy dlatego "bloguję"? Szukam substytutu "normalnych" relacji z ludźmi? Relacji, z którymi sobie nie radzę? Może...

Blogi to zło. Przynajmniej takie blogi jak ten. I w przypadku takich ludzi jak ja. Nie rozwiązują problemów, nie przynoszą korzyści. Tworzą jedynie pewną patologię, budują znajome mury, w których można spędzić trochę czasu na składaniu myśli. Oferują możliwość ekspresji bez ryzykowania czegokolwiek. Uczą egocentryzmu. Zabijają duszę.

Chociaż nie mam pewności, czy w ogóle jakąkolwiek kiedyś miałem...

A, pożywka dla wszystkich wmawiających mi opętanie - wczoraj, albo przedwczoraj, śniłem o...
Albo nie. Nie ma sensu pisać o takich rzeczach.

Zwykły wpis na Repo

Przed chwilką skończyłem rozstawiać komputerowe głośniki 4.1

Ostatnio zwinąłem je po tym, jak potknąłem się o kabel lewej tylnej satelitki i prawie nie ściągnąłem całego majdanu na podłogę (i po tym jak prawa przednia satelitka zrypała mi się na przedłużacz roztrzaskując jego obudowę - tak tak, głośnik nienaruszony, przedłużacz obłupany).

Ale słuchawki, mimo cudownej jakości dźwięku i innych zalet (wyciszania hałasu zewnętrznego) mają parę wad. Po pierwsze już się zużyły mocno. To takie pomarszczone czarne coś, czym obite są gąbki, zaczyna się kruszyć. No i cały dzień z takimi bombami przy uszach jednak swoje robi... dookoła uszu mam odciśnięte we włosach kółka. Swoiste "crop circles" uzależnienia od muzyki w tle.

Więc rozwinąłem głośniki. A teraz leci w nich Origa, a dokładniej "Ai no Kakera". Nice.

Swoją drogą fajna wokalistka. Mieszanka rosyjskiego, japońskiego i angielskiego. Tak jak lubię :)

A prywatnie bez zmian, nic ciekawego do zameldowania. No, poza perspektywą spotkania się z prawdziwym Aniołem za parę dni, ale ciii, żeby nie zapeszyć :)

No nic, wystarczy tego leniuchowania. Pora wracać do pisaniny... Pewnie od klawiatur mam już tak umięśnione palce i dłonie, że mógłbym wbijać gwoździe opuszkami (i robić masaż skorupy żółwiom).

Aaaa! Zanim znowu zapomnę... :) To małe cudo przypadkiem odkryłem niedawno. Flash. Animacje. Z wiewiórkami! :) I bardzo humorkowe :)

BUUUUUUU...UUU...uuu...u. Bu.

No zły dzień, no. Dalej nie ma śniegu, szaro i mglisto. Ale nie mglisto-przytulnie, tylko mglisto-ponuro.

Dzisiaj położyłem się spać o szóstej rano. Wstałem trochę później. I nawet tego nie odczuwam specjalnie - nawwet gdybym spał 10h to czułbym się tak samo - wypompowany.

To przez brak śniegu i krótki dzień. Serio, śniegu potrzebuję. Śnieg działa jak naturalna blenda, a ja muszę mieć światło. Bez niego usypiam, energii starcza mi na raptem kilka godzin w ciągu doby, reszta to wegetacja.

Od jakiegoś czasu używam trybu "dynamicznego" w amaroku. Działa trochę jak globalne "shuffle" - na playliście pojawiają się teoretycznie losowe utwory. Niby bierze to pod uwagę punktację utworów (moją historię odsłuchiwania), ale jakoś nie widzę żadnego algorytmu stojącego za tym.

W każdym razie skaczę po całej mojej kolekcji teraz. Rano wpadłem na Gwen Stefani i kawałek Harajuku Girls. Nie wiem ile razy go potem odsłuchałem :) 10? 15? :) W każdym razie zapadł w ucho, choć nie przepadam za taką muzyką.

Z mniej przyjemnych rzeczy - wszystko się sypie mi dziś! (tu wstaw obłędne okrzyki). Za co się nie wezmę, to albo nie działa, albo jest niedostępne, albo... no, wszystko dosłownie. Chciałem wydrukować ofertę handlową z WWW. Link do pierwszej części - 404. Druga - 404. Trzecia - 404. Czwarta - 403 (dla odmiany?).

W końcu znalazłem coś, co z grubsza przypominało katalog produktów (siatki sportowe, tak konkretniej). Próbowałem wydrukować, ale Firefox odmówił twierdząc, że moja drukarka nie obsłuży papieru A4. Opera zawisła na "Printing page 1". Próba przeklejenia do OO.o zakończyła się czymś w rodzaju zwisu okienka Writera gdy tylko dotknąłem Ctrl-V. Po jakimś czasie jednak dokument się pojawił i OO się odmroziło... Sama oferta to też istne cudo, np. numery telefonów wstawione jako pliki .jpg.

Po naciśnięciu "drukuj" znowu się uwiesiło na parę minut. Ten OO.o jakiś dziwny... (...)

Czytaj dalej...
Google World Domination. Beta ;)
[H-EYE]

Umieeeeraaaam...

No dobra, przesadzam. Tak naprawdę to tylko jakieś osłabienie organizmu. Chce mi się spać, jest mi zimno (mam na sobie sweter i polarową bluzę z kapturem), boli mnie brzuch, głowa huczy... pogłaszczesz?

Microsoft dominuje w światku biurowego oprogramowania. Fakt. Od lat jednak uważa się, że w którymś momencie może nadejść (i prawdopodobnie nadejdzie) przełom przesuwający ciężar z aplikacji lokalnych na aplikacje sieciowe. Innymi słowy dyktat Microsoftu zostanie złamany i to nie przez pojawienie się jakiegoś klasycznego pakietu biurowego (jak np. Open Office), ale przez spopularyzowanie się całkowicie nowej platformy - WWW.

Do tej pory większość ludzi traktowała to jak zwykłe sci-fi, ja sam też nie sądziłem by nastąpiło to tak szybko. Ale... chyba jesteśmy już bliżej niż dalej "cichej rewolucji biurkowej".

Np. taki gmail - od jakiegoś czasu to moja podstawowa platforma do zarządzania pocztą. Jest całkiem wygodny, jest "gdzieś tam" w sieci, więc mogę robić co tylko zapragnę ze swoim komputerem. Mogę się do niego dobrać i z domowego linuksa, i z kawiarenkowego Win2000, i... Wszędzie ten sam znajomy interfejs. I już jedna z moich aplikacji wypchnięta całkowicie w sieć.

To samo czeka też zapewne typowe pakiety "biurowe". Procesory tekstu, arkusze kalkulacyjne, terminarze... technologie pozwalające je napisać są już dostępne, więc to tylko kwestia czasu. Skoro mogłem przerzucić się na pisanie maili w webmailu, to dlaczego np. webspreadsheet nie miałby się przyjąć?

Na wygranej pozycji jest Google, oczywiście. Ma infrastrukturę, zbiera doświadczenie, jest popularny, rozumie przyszłość sieci dużo lepiej niż Microsoft (który, jak na "wizjonera branży IT" przystało ignorował Internet tak długo jak tylko się dało). Co by się stało gdyby Google kiedyś uruchomił obok gmaila jakieś goffice? Nie musiałoby być tak rozbudowane jak MS Office, w końcu ludzie i tak nie używają 80% funkcji Worda, Excela itp. A i tak miałoby realną szansę podbierać użytkowników "klasycznym" rozwiązaniom. Bo to całkiem nowa platforma... (...)

Czytaj dalej...
Southpark - Hoppke
[AVATAR]

Idąc za modą spreparowałem sobie Ultrarealistycznego Awatarka w stylu southparkowym. To ja, hihi. No, może oczy mam mniejsze, ale poza tym podobieństwo jest niewiarygodne wręcz (osoby które mnie widziały w tzw. "realu" albo napatrzyły się na zdjęcia pewnie przytakną. Co nie? ;)

Przypadkiem "odkryłem", że media files na Repo można swobodnie przeglądać... No, przynajmniej te nowsze. Bo wszystkie lądują w pomroce, a zawartość tego katalogu nie jest ukrywana... Zabawna sprawa, przynajmniej dla mnie - patrzę na jakąś starą ilustrację i przypominam sobie gdzie/kiedy była użyta... Np. ten ostry opad śniegu, albo ta tapetka z okresu gdy przechodziłem fazę niedoboru zieleni... Szkoda, że część fotek na ImageShack wrzuciłem i nie da się ich teraz tak łatwo odnaleźć. Kiedyś muszę to uporządkować.

BTW, skąd się wzięła nazwa "pomroka" dla katalogu na zdjęcia? Ano stąd, że katalog ten kiedyś służył do magazynowania starych wpisów (poprzednich miesięcy) w changeblogu. Tzn. zanim przeszedłem częściowo na CGI. A link prowadzący do archiwum nazywał się chyba "starsze wpisy rozpłynęły się w pomroce dziejów".

Obok samych plików .html lądowały tam też fotki. HTML potem stał się zbędny, bo był generowany dynamicznie, ale obrazki były nadal potrzebne i wolałem nie zmieniać ich URL-i. Więc nazwa katalogu pozostała, ale teraz lądują w nim tylko "pliki wspomagające" właśnie.

Ot, taki kawałek historii stojącej za bebechami Repo ;) Albo fragmenty URL-i, takie jak "info_freako", "the_right_decision", "yellow_brown", "too_much_to_learn"... te z kolei są tytułami piosenek formacj Jesus Jones. Za czasów "wczesnego Repo" cała nawigacja była oparta o muzyczne skojarzenia, ale potem się stoczyłem i zaczęło to wyglądać bardziej "normalnie" ;) (...)

Czytaj dalej...
Hoppkizm i pluszowy syfilis

Dzisiaj szybki numerek. Najpierw synchronizacja zakładek. Krótki filmik Internet Down, jest taki... prawdziwy! ;) Jeśli wersja flashowa traci sync A/V, to zawsze możesz obejrzeć .mov.

Hmm, co jeszcze... O, może coś by obudzić ten sentyment do ośmiobitowców?

Lubisz przytulać się do pluszaków? Jesteś geekiem? Więc rób to jak na geeka przystało, wywal tego wyliniałego pingwina/diabełka (BTW, sam mam pluszowego czerwonego diabełka, ale nie jest BSD-related) i przytul się np. do pluszowego syfilisu!. Tak, avatarki OS-ów są już passé (nie pokażę się więc już nigdzie z moimi pingwinimi spinkami do mankietów ;), w roku 2005 trendi są jedynie słiit istotki ze świata biochemii. Plush flesh-eating disease, anyone? :P

A! Hoppkizm! Właśnie, mówiłem przeca że to istnieje od dawna. No bo istnieje. Jeśli ktokolwiek czytał stronę O repo to na pewno o tym wie. Proszę zwrócić uwagę na przyciski "zgodności ze standardami" na dole - część jest czysto Repowa (btw, ładne? sam robiłem ;) A tooltip ostatniego jasno mówi o hoppkizmie. I wiszą one tam od dawien dawna.

Należy mi się solidne zdzielenie po łbie. Mam gorączkę, trochę podchorowuję, ale wczoraj nie wytrzymałem i rzuciłem się na długi spacer po wieczorowym mieście. Chcę jeszcze trochę powietrza zatankować zanim całkiem zimno się zrobi... i trochę te leki które biorę "rozchodzić"... a wczoraj było tak cieplutko...

...no i wróciłem ze spaceru zgrzany, zdyszany i zadowolony. I mokry, bo deszcz mnie zaskoczył. Z huczącą głową, bo przez gorączkę nie jestem w zbyt superaśnej formie... Pewnie takie łażenie po mieście przed zmrokiem nie pomaga w leczeniu się... No i właśnie dlatego ktoś powinien mnie zdzielić.

No i fajno. Zaczęło się delikatnie, skończyło dość brutalnie - dzisiejszy szybki numerek uważam za zakończony :)

Cytaty? Hmm.

Nie jestem fanem cytatów. Kojarzą mi się z ludźmi którzy dawno temu zmarli. Kojarzą mi się z patosem. Kojarzą mi się z pamiętnikami licealistów. Kojarzą mi się też z przymusowymi lekcjami łaciny.

BTW, wystrzegajcie się kobiet które mają notatniki usiane słowami Nietzsche. To nigdy nie wróży dobrze.

Jestem osobą która woli samodzielnie sformułować mądrą myśl czy maksymę. Sięganie po czyjeś słowa, hmm. Nie, to nie dla mnie. Pewnie lubię do wszystkiego dochodzić samemu - np. studiowanie filozofów było dla mnie zawsze szalenie kuszące, ale jednocześnie czułem, że idę na skróty.

Więc stanowczo nie jestem osobą która ma cytat na każdą okazję. Doceniam jednak piękno niektórych sentencji, harmonię (wiem, oklepane słowo) formy i myśli. Jednym z takich małych arcydzieł były dla mnie zawsze słowa Martina Niemöllera, swoją drogą bardzo barwnej postaci. Pominę jednak biografię i przejdę do cytatu:

Als die Nazis die Kommunisten holten,
habe ich geschwiegen;
ich war ja kein Kommunist.

Als sie die Sozialdemokraten einsperrten,
habe ich geschwiegen;
ich war ja kein Sozialdemokrat.

Als sie die Gewerkschafter holten,
habe ich nicht protestiert;
ich war ja kein Gewerkschafter.

Als sie die Juden holten,
habe ich nicht protestiert;
ich war ja kein Jude.

Als sie mich holten,
gab es keinen mehr, der protestierte.

Piękne, prawda? Wiem, że chodzi tu głównie o myśl, stosunkowo prostą na dodatek, ale nie mogę się powstrzymać przed docenieniem estetyki formy. Prosta konstrukcja, prosty przekaz, ale skłania ku głębszej refleksji. Na mnie zawsze robiło wrażenie.

Aha, dla językowo poszkodowanych - anglojęzyczne przekłady można znaleźć na wikipedii. Polskie warianty da się pewnie wygooglać przez 'Niemöller "Najpierw przyszli po"'

A dlaczego o tym piszę? A bo coś w dzisiejszej lekturze usenetu mi przypomniało o tych słowach.

Paskudna strona blogowania

Ludzie pytali mnie o powody dla których zawieszam Repo - złożyło się na to dużo czynników, ale w większości były to niemiłe konsekwencje prowadzenia serwisu dostępnego "dla wszystkich".

Dostaję hate-mail, głównie od szalikowców gentoo. Za artykuł o flagach. Dlatego zdjąłem artykuły.

ChangeBlog ściągnął ludzi których nie lubię, nie szanuję i których najchętniej bym odciął od Repo. Którzy przeczytali ze dwie czy trzy notki i już czują się "ekspertami na polu hoppkizmu" - i zaczynają mi udzielać porad, albo po prostu mnie krytykować/bluzgać. Przez email, w komentarzach... i uzurpują sobie prawo do czucia "więzi" ze mną. Po tygodniu czy dwóch czytania Repo? Irytujące - odbieram to jako obelgę, bo nie sądzę bym np. w notkach z ostatniego miesiąca napisał tyle o sobie, by ktokolwiek był w stanie mnie "rozumieć" czy rozszyfrować. A już najbardziej upokorzony czuję się, gdy jakaś "świeżynka" ze swadą mi zaczyna wykładać powody mojego zachowania. I strzela kulą w płot raz za razem.

...nie lubię gdy ktoś ma jakieś "fantazje" na mój temat i wypowiada się na mój temat tak, jakby mnie znał lepiej niż ja sam. I mówi mi takie bzdury prosto w oczy, przez email czy jabbera czy gg... czuję się wtedy zredukowany do dziesięciu wpisów w changeblogu. A co jak co, ale swojej osobowości zawsze broniłem. I na próby wpychania mnie w czyjeś fantazje czy "wyobrażenia o Hoppke" zawsze reagowałem agresywnie. Więc gdy nadziałem się na kolejnego pseudofana który mnie zna "lepiej niż ja sam" zdjąłem changeblog, bo już miałem dosyć.

Przysłuchiwałem się rozmowom na linux@chat.chrome.pl. Okazuje się, że blogowanie w stylu jaki ja prowadzę jest... niepotrzebne. W ogóle, nikomu. Nikt nie lubi czytać takich blogów, ludzie wolą zwięzłe, krótkie, techniczne informacje. Bellois w komentarzach też wytyka, że jest "za mało linuksa" w tym o czym piszę. Poza tym część ludzi nie rozumie w ogóle mojego poczucia humoru - kończy się to czasem bardzo przykro. Np. wyśmiewaniem mojego wyglądu. (...)

Czytaj dalej...
Last.fm, urokliwy Żagań i pogrzeb w rodzinie

No i znowu biorę antybiotyki. Tym razem coś nowego, Unidox Solutab, 200mg na dobę. Ale o tym za chwilę.

Miałem problemy z klientem radia last.fm. Dokładniej: przygotowana przez nich binarka pokazywała mi kwadraciki zamiast tekstu. Więc była bezużyteczna - klikanie w GUI usianym geometrią zamiast liter jest mało praktyczne. Po małym flejmowaniu sobie z Cthulhu (zwykle flejmujemy o Ubuntu - on tego używa, a ja lubię krytykować wszystko dookoła, więc... :) doszedłem do wniosku, że to przez statyczne biblioteki załączone w kliencie - zapewne niezgodność wersji między komponentami, podejrzewałem okolice fontconfig/Xft. Więc relinkowanie/rekompilacja powinny załatwić sprawę. Na szczęście ludzie z last.fm udostępniają kod (chyba na licencji BSD), więc można sobie zbudować...

No i niedawno sobie zbudowałem samodzielnie tego ich klienta. Była to jednocześnie pierwsza sensowna, samodzielna aplikacja qt4 jaką u siebie skompilowałem. No i pomogło - mam czytelne litery, klient działa. I na dodatek mam pod linuksem trochę nowszą wersję niż to, co skompilowało lastfm (ich binarki pod Linuksa to 1.0.1 chyba, a kod to 1.0.3 - więc tylko kompilując samemu ma się najnowszą wersję).

[LAST.FM PLAYER] Pierwsze wrażenie: o, całkiem fajne. Działa. Proste UI. Po uruchomieniu można sobie przeciągać linki poszczególnych stacji dostępnych na stronach last.fm, można też sprzężyć klienta z firefoksem, by klikanie w linki lastfm:// uruchamiało klienta... można też z poziomu klienta/www wyszukiwać sobie stacje według "podobieństwa" - np. mam ochotę na muzykę w stylu Orbitala, więc wklepuję "Orbital" i last.fm proponuje mi odpowiedni strumień. Można też łączyć się ze strumieniami opisującymi całe gatunki - electronic, ska, takie tam. Całe UI ładnie animowane... Podczas odtwarzania pokazywana jest okładka, wykonawca, album, tytuł - po kliknięciu w wybranej przeglądarce ładowana jest stosowna strona last.fm (pokazująca odpowiednie informacje). Można przeskakiwać odtwarzane aktualnie kawałki, oznaczać jako "lubiane" lub "nielubiane"... Brzmi bardzo ładnie, prawda? (...)

Czytaj dalej...
Let's blog!

A dzisiaj trochę typowego blogowania, czyli linki.

Na pierwszy ogień, Weebl & Bob. Bo, jak się wczoraj okazało, taki da.killa na przykład nigdy wcześniej o tym nie słyszał. No jak można nie znać tych animacyjek? Ech. Więc link do pierwszego odcinka. Polecam. Nie można się tylko zrażać pierwszymi animacjami, potem się robi coraz fajniejsze. Mogą być niezrozumiałe jeśli zacznie się oglądać jakieś wyrwane z kontekstu fragmenty, dlatego radzę oglądać po kolei, wszystkie. Fajny język, bardzo alternatywna muzyka w tle - jednym słowem, dobra rozrywka.

Komiks The Flipside. Milutki, rysowany w stylu który uwielbiam, bardzo dobry i warsztatowo, i pod względem dialogów/fabuły. Nie przegap "Book Zero!".

Drugi komiks który polecę dziś, TwoKinds. Mniej udany technicznie, ale za to kolorowy i bardziej na luzie. Czyta się bardzo miło, a humor miejscami jest naprawdę, naprawdę dobrze zaserwowany. No i fabuła trzyma w napięciu - tzn. śledzi się z niecierpliwością, a przecież o to właśnie chodzi.

Nie komiks, ale... a zresztą, sam zobaczysz. Szadoki pokazał mi lanrat, no i wydaje mi się, że warto polecać to dalej. Więc polecam!

Metapixel to zabawka którą wskazał mi również lanrat, tyle że jakiś czas temu. Znikoma przydatność praktyczna, ale można obejrzeć - efekty są całkiem ciekawe. Programowi serwuje się duży (jak największy) zbiór zdjęć, z których tworzy sobie bazę danych. Następnie używając tych zdjęć jako miniaturek jest w stanie skonstruować dowolne inne podane zdjęcie. Brzmi skomplikowanie? No ale tak to działa. (...)

Czytaj dalej...
No to jestem klientem sieci kablowej

NP: Yoko Kanno feat. Ilaria Graziano - Christmas In The Silent Forest

Nowy miesiąc, nowy provider. Dzisiaj wyjąłem kartę wifi z komputera (listing zawartości mojego komputera wykonany przez lshw nie wykazuje już karty d-link, za to ma uaktywniony forcedeth :), bowiem przeszedłem ja byłem na osiedlową sieć kablową i teraz jestem podłączony normalnie, do ethernetu. To jakiś dzielony DSL - transfery dużo mniejsze niż miałem "na radiu" (teraz 256/128kbps, w przyszłości ma skoczyć do 320 w downloadzie), ale powinno mi wystarczać i chodzić bezawaryjnie - a to dla mnie najważniejsze. Kabel podłączyli mi już na początku zeszłego miesiąca, testowałem przez ten okres za darmo. Bardzo ładnie, gładko pracowało. Czyli chyba będzie OK. Bo nie ma nic gorszego niż połączenie zamierające co dziesięć minut na kilkanaście-kilkadziesiąt sekund (zawsze akurat tyle, żeby zerwać połączenie z radiem internetowym), albo znikające w ogóle akurat gdy muszę pilnie nadać maila/sprawdzić coś w sieci.

Pod adresem www.winobranie.zgo.pl pojawił się już plan tegorocznego Winobrania. Muszę przejrzeć, może coś ciekawego się będzie działo? Coś na co warto będzie się wybrać? Liczę, że na winobranie do miasta pozjeżdżają się starzy znajomi... Ale to dopiero we wrześniu.

NP: Natalie Imbruglia - Sanctuary

Kolejna awaria wifi :(

W wireless lanie którego jestem klientem znowu się coś skopało. Dwa dni bez sieci, dzisiaj działa w sumie tylko http, https i ssh. Do czasu zakupu nowych modemów czy jakoś tak... został mi miesiąc cyrografu jeszcze, potem mogę zmieniać operatora... tylko nie bardzo mam wybór. TPSA jest za droga by ich brać na jedną osobę (potrzebuję czegoś w okolicach min. 256kbps), Dialog tak samo... ZTPNET (sieć lokalnej TV kablowej) nie ma zamiaru teraz kolonizować mojej części osiedla... pozostaje jakaś sieć która ciągnęła tu niedawno kable między blokami, mam jakąś ulotkę sprzed paru miesięcy. Dwa numery telefonów, żadnego www czy adresu email... ale zadzwonię i się dowiem. Wolałbym już wyjść z wifi, za duża awaryjność... Ktoś z Zielonej ma jakiś pomysł?

Wykorzystałem wolną chwilkę oraz obecność wolnej partycji 10GB i zrobiłem benchmark filesystemów w kernelu 2.6.12-mm2. Kopiowanie "z zewnątrz" dużej ilości danych do pojedynczego pliku, rozpakowywanie na filesystem źródeł kernela 2.6.12, kopiowanie tego drzewka do nowego katalogu, usuwanie dużego pliku, usuwanie drzewka kernela i jego kopii. Obciążenia typowe dla normalnego "workload". Pomijałem testy odczytu itp. bo różnice nie są wielkie i na desktopie zwykle całkiem nieistotne. A oto wyniki w PDF.

Garść linków które mnie zaciekawiły

Usunąłem w końcu konta na Orkucie i Gronie - i tak nie korzystam z tych serwisów, a na Gronie na dodatek cały czas zaczepiały mnie licealistki i początkujące studentki. Więc konta poszły do /dev/null

O, podobno w każdym blogu trzeba zamieszczać LINKI. Hmm. No to i ja pozamieszczam, co mi tam!

Storage On Demand - miejsce to pozwala władować do 700MB danych na ich serwer, a następie przez pewien czas te dane hostuje. Za friko. Czyli można wystawić znajomym całkiem sporo swoich rozbieranych zdjęć, pirackiej muzyki, gier czy obraz iso9660 czegoś tam. Czyli wszystko to co ja rozsyłam torrentem ;)

No-Contact Jacket. Cuuuudo. Kurteczka dla kobiet, ma wbudowaną funkcję paralizatora. Czyli ktoś babkę chwyta za fraki, a ona go prąąądem. Polecam ze względu na fotki babeczki modelującej w tych ciuchach, główne zdjęcie jest śliczne. A jej mina na pozostałych mnie całkiem rozwala - normalnie samiec twój wróg! :)

BugMeNot. To chyba wszyscy znają, baza danych z danymi login/password do przeróżniastych serwisów, głównie tych które wymagają rejestracji by wziąć udział w ankiecie, wysłać bugreport albo inne pierdołki. Czyli walka z bezsensem zakładania sobie konta i zdradzania adresu e-mail tylko po to by jakąś trywialną sprawę załatwić.

PookMail jest świetnym uzupełnieniem BugMeNot - zakłada się w nim tymczasowe konta pocztowe, wystarczają by odebrać list autoryzacyjny z jakiegoś popapranego serwisu. Konta są potem szybciutko likwidowane, nie trzeba podawać żadnych swoich danych, nie jest się obarczonym spamem. Super.

Their Circular Life to flashowy projekt artystyczny łączący obraz i dźwięk. Oferuje podgląd paru miejsc nagrywanych przez całą dobę, za pomocą suwaka zmienia się porę dnia, po zatrzymaniu w jakimś punkcie można usłyszeć dźwięki otoczenia nagrane wtedy... Śliiiiczne. (...)

Czytaj dalej...
Gorzkiego rozczarowania!
[DZIWNE LODY]

Nóż mi dzisiaj w ręku pękł. Porcjowałem zamarznięte na kość lody i w pewnym momencie po prostu trzasnął... widać za mocno naciskałem. Szczęście że nie nadziałem dłoni na resztki ostrza, bo przy sile jaką wkładałem pewnie bym sobie gładko (i głęboko) rozpruł łapkę. I bym nie mógł pisać. I by pewnie musieli mi dłoń zszywać na pogotowiu.

A swoją drogą to dziwne te lody. Na pudełki napis "Gorzkiego rozczarowania" - hmm, oczekiwałbym "Smacznego!" czy czegoś w tym stylu, ale widać producent chciał zaryzykować i sprzedaje lody o smaku "gorzkiego rozczarowania". Odważny, nie powiem. Ciekawe jaki dziwak potem takie lody kupi? A... już wiem jaki... ;)

Ha, antyspam na Repo działa skutecznie. Tak skutecznie, że zżera czasem wiadomości. Więc jeśli napisałaś/napisałeś coś do mnie mailem i odpowiedź nie przyszła po paru dniach/tygodniu, to możliwe że spamfilter ją wywalił. Parę prostych zaleceń - nie wysyłaj maili w html-u, nie proponuj mi powiększania penisa ani feromonów i nie nadawaj mailowi tematów typu "Hi!" czy "Hello!" ;)

Oooo, da.killa upolował sarenkę :( A mi się nie udało. Bu.

[PANO]

Za to przygotowałem pierwszą w życiu "zamkniętą" panoramę, leśną. Pełne 360°... byłem ciekaw czy dam radę, bo przy takim przeplocie elementów bliskich i dalekich bez statywu stała oś obrotu aparatu jest szczególnie ważna. No ale jakoś się udało. Widać ławeczkę - tak, są tam takie porozstawiane miejscami. I nawet kosze na śmieci są gdzieniegdzie. I szlaki powytyczane. Taki wielki park. Ale wystarczy pół godziny marszu i już można wleźć w głęboki, niecywilizowany las. Fotkę hostuję na ImageShack, bo duża jest i chcę zdjąć trochę obciążenia z Repo (oraz dać Czytelnikom lepszy download ;). Chociaż i tak by zmieścić ją na ImageShack musiałem zredukować bardzo mocno jakość i przeskalować w dół (ImageShack hostuje tylko pliki do 1MB).

Kogo Google mi podsyła...

Punkt pierwszy: Repo i Google. Tym razem co ciekawsze hasła jakie internauci w maju wpisywali w wyszukiwarce... i znaleźli się tu. Pousuwałem hasła "hoppke" (często szukane! :) oraz te odnoszące się do linuksowych programów, budowania pakietów RPM, ustawiania flag gcc... W ogóle wyciąłem te zbyt komputerowe. Zostawiłem te bardziej, hmm, frapujące:

analiza ketchupu awatarki kobiece
Blue cafe Złość mp3 budowa automatu do lodów
budowa filtra wody do oczka czy wygrzewanie słuchawki
czym zaizolować anteny da.killa
elektronika 180 stopni faza gotowe projekty deptaku
grzegorz niewęgłowski grzegorz niewęgłowski repo
gwałty grupowe sex IBUPROM DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE
jak narysować rekina jak obliczyć zasięgu anteny
kable but wtyczka kamerki w mieści
killi blog laski 128x128
laski w biodrówkach letnie czapki z chłodzeniem
martwica brodawek nerkowych martwica skóry nogi
meble biurka komputerowe narożne moje kremy do ciast
moje ulubione jedzenie - tłumaczenie na angielski mp3 Blue Cafe złość
mpd fotki mumio kabaret download
Na jakiej zasadzie działają programy open-source nie pasuje wtyczka do polskiego gniazdka
opis krajobrazu wiosennego fragmenty opisywanie obrazków- j. angielski
osiedle dąbrówki sex Pakiet maskotek
plamy z musztardy pojęcia bdsm
przepis na ciasto w kształcie zwierzątka rany po ukąszeniu zdjęcia
rdzeń do kaloryfera rovamycine
rozwijanie aktywności plastycznej w wieku wczesnoszkolnym Ruchome piaski mp3
sam buduję myszkę sex sześciolatków
sok naturalny +puszyste włosy spakowane galerie erotyczne download
swędzenie w uchu swędzi mnie skóra szyi
tapety z różnych państw na pulpicie ucho operacji słuchu poznań
wiatraki poziome budowa wymiana nagich fotek
wzorki na paznokcie krok po kroku zabawy dla dzieci z mpd
zaburzenia osobowosci zatoki policzkowe
zdjęcia najładniejszych chłopaków zdjęcia najładniejszych kobiet w polsce
zdjęcia psa bernardyna ziewanie oznacza chorobę
zyczenia na magistra ścieżka dźwiękowa młode wilki 1/2
ślimak moduły normalne śmieszne obrazki z fiutem

...a tu coś jeszcze dzisiaj spróbuję dopisać... (...)

Czytaj dalej...
Opera? Jestem na "tak"!

Sweet tour. Tak na razie wygląda moje używanie nowej Opery. Jest naprawdę OK. Bardzo responsywny interfejs... bannery przyblokowałem sobie kawałkiem CSS-a, który ustawia im display:invisible, więc efekt końcowy jest zbliżony do adblocka z ognioliska. Teraz przeszkadzają mi już w sumie tylko dwie rzeczy - popupy (Opera coś za dużo ich przepuszcza) oraz RSS. Z popupami może dojdę do ładu, te najbardziej irytujące spróbuję zablokować w filter.ini, ale na RSS nie mam pomysłu. Chodzi mi mianowicie o funkcję odświeżenia stanu monitorowanych RSS on-demand. No nie ma takiej opcji! Albo ja jestem ślepy. Bo widzę tylko opcje "refresh every X hours/minutes" (fajne, bo ustawialne każdemu RSS z osobna), ale nie ma żadnego "reload all". Bu.

Opera. License to browse.

[OPERA] No... ten, no. Załapałem te 250 kliknięć bannerkowych. Dziękuję bardzo wszystkim którzy pomogli, czytelnikom Repo, nadaktywnym spamerom ;) z linux@chat.chrome.pl, znajomym z komunikatorów i w ogóle wszystkim. W niecałe 12h udało się uzbierać wszystkie te wymagane kliknięcia. Jupi ;)

Teraz czekam na licencję która ma nadejść lada-kurna-moment na maila... Opera nie była przygotowana na taką akcję i jej serwery cosik kuleją... więc pewnie sobie jeszcze poczekam... A bannerek sobie jeszcze powisi, może ktoś się skusi...

BTW, doszedłem jako tako do ładu z RSS w Operze. "Się da", u mnie działał kulawo bo go uciskały jakieś stare preferencje z czasów Opery 7. Trochę powycinałem z plików *.ini i RSS zaczął działać w miarę znośnie.

No i znowu mam internet...

[GOLIZNA] Uuuu, przydałoby mi się trochę słońca. I opalania. Może bym coś zrobił z moimi bladymi nóziami... A, moment. Zapomniałem. Przecież ja się nie opalam. Ja się na słońcu praktycznie od razu spalam. No taką mam skórę, trudno. Owszem, można mnie próbować ciągać po słońcu, ale potem będę klął przez tydzień że mnie wszystko swędzi, że nie mogę spać, że mam poparzenia i w ogóle. A nogi i tak nie złapią koloru, jak wszystko od pępka w dół... Może gdybym je wydepilował... i wystawił same tylko nogi na światło... Eeee, to już pewnie lepiej na solarium się przejść, ale... NIEEE, TAM SAME ZBOCZEŃCE SIEDZOM. I tylko czyhają... i mają małe kamerki w tych kabinach pomontowane... i to potem do internetu idzie i wszyscy mogą sobie moje nogi obejrzeć... hmm, moooment... to może zmieńmy temat ;)...

Trochę powalczyłem z gcc4. Oraz nowymi binutils-2.16.90.0.1. Udało mi się skompilować praktycznie wszystko czego się tknąłem. Kernel, X-y, glibc, mplayera... aczkolwiek patchowanie było wymagane. Więc się da. Ale wycofuję się do starego, dobrego gcc-3.4.3. I z gcc4 dam sobie spokój przynajmniej do wersji 4.1. Widzę że wsparcie jest na razie dosyć kiepskie, więc sobie odpuszczę (chociaż potrzebne patche są banalnie proste do wyszukania). Tak że odkręcam aktualizacje wykonane niedawno. Nie ma tego zbyt wiele, zaraz zrestartuję ze "starym" kernelem, glibc i X-ami. O, pakiety gotowe, mogę restartować. Zaraz wracam.

OK, wróciłem. Przy okazji downgrade-u gcc spróbuję dodać do 3.4.3 trochę patchy. Przede wszystkim visibility... (...)

Czytaj dalej...
Aktualizacja HBS i mój kontakt z Anime

Dzisiaj szybko, bo nie mam wiele czasu. Aktualizacja Hierophanta - usunięty banalny acz paskudny błąd w nowym skrypcie /etc/hbs/deps - przez gapiostwo użyłem tam iteracji nie po tym słowniku co trzeba (kopiowałem kod z innego fragmentu skryptu i nie zmieniłem nazwy pewnej zmiennej) i w rezultacie połowa kodu generującego PROVIDES była nieaktywna. Były generowane "proste" PROVIDES, bez "wersjonowanych symboli", tzn. wykrywało np. libc.so.6, ale nie wykrywało już libc.so.6(GLIBC_2.1.3). Kod generujący REQUIRES był za to pełnosprawny, więc to się dosyć szybko zaczynało rozsuwać. Wyłaziło na wierzch np. przy paczkowaniu glibc, gcc czy firefoksa. Poprawiłem. Poprawiłem też inny błąd, pojawiał się on w hbsremove gdy usuwało się równocześnie wszystkie pakiety które miały między sobą konflikt plików, a nazwa jednego z nich była (niepoprawnie) kończona "/" (np. "hbsremove pakiet1 pakiet2/ pakiet3"). W takim wypadku pliki będące w konflikcie (powtarzające się w pakietach) nie były w ogóle usuwane z dysku. Wiem, że to dosyć egzotyczna sytuacja, ale jednak zachodziła, w tym parę razy u mnie. Wbudowałem stripowanie ostatniego "/" z nazwy pakietu, powinno wystarczyć. Prawdopodobnie wykluczyło to też kilka mniejszych, podobnych błędów. Nowy Hiero oczywiście w Rupieciarni.

[ZAPALNIK] Przyłapałem mojego tatkę na majstrowaniu czegoś, co z grubsza wyglądało na jakąś terrorystyczną zabawkę i kojarzyło się mi niejasno ze słowami takimi jak "trotyl", "ładunek" i "detonacja". Części które umiałem rozróżnić to: jakiś element LED, małe okrągłe cosik (mikrofonik?), cholernie wrażliwy pręcik drgający w metalowym oczku (coś jak czujnik ruchu czy wibracji), od spodu wmontowane parę jakichś tranzystorków i jeden scalak, z boku jeszcze jakiś ekranik którego roli nie rozumiem. Mina? No nic, zostawmy mojemu Radykalnemu Ojczulkowi jego zabawki (które na dodatek wyprodukował w paru egzemplarzach, pewnie żeby proces technologiczny ulepszyć). Oczywiście ja wiem co to jest, ale oczywiście nie powiem :P Zgaduj! (...)

Czytaj dalej...
Czego szukają ludzie trafiający na Repo

Repo... Miejsce gdzie część czytelników trafia przez pomyłkę.
Parę dni temu razem z Merlinem obejrzałem logi ostatniego miesiąca i moją/naszą uwagę przykuły hasła jakie ludzie wpisywali w Google zanim trafili na Repo. Nie wiem, może nie ma w nich nic zabawnego - ale niektóre hasła przez które ktoś natrafił na Repo są tak odległe od treści tych stron, że...
A zresztą, co będę zanudzał. Zainteresowani mogą po prostu przeczytać log mojej rozmowy z Merlinem. Początek może być nieco nudnawy, ale część z hasłami jakie ludzie wpisywali w wyszukiwarki to wynagradza. Tekst jest niecenzurowany, jeśli nie liczyć wycięcia dwóch adresów email. Kolorystyka, fonty itp. są stylizowane na mój komunikator, więc wyglądają nieco inaczej niż klasyczne Repo. A oto i sama rozmowa.
Aha, słowniczek potrzebny do zrozumienia dialogu: "Hoppke" to ja, "Merlin" to Merlin (zawdzięczam mu to miejsce na www), "papuga" to nazwa maszyny na której leżą pliki Repo, "webalizer" to program generujący statystyki odwiedzin na Repo, a duet "cron"/"logrotate" to standardowy mechanizm archiwizujący stare logi systemowe by nie zajmowały zbyt wiele miejsca na dysku.

Wszędzie widzę wzory

Wrzesień. O sobie nie mam teraz co pisać, bo nic się nie dzieje - czasu brak. Repo przeżyło istny najazd jeśli idzie o "tradycyjną" liczbę odwiedziń - w czerwcu było 6054 odwiedziń, a w lipcu już 10413. To prawie dwa razy więcej. Średnia liczba "odwiedziń dziennie" skoczyła z 195 na 335. I pomyśleć, że kiedyś patrzyłem na 200 odwiedzin jak na magiczną granicę powyżej której nie wskoczę. Teraz granica ta zręcznie przesunęła mi się na 400 odwiedzin. Przeskakując w ogóle trzysetkę. Nagle poczułem się bardzo nieswojo.

Zmiana tematu. Powtórzenia. Pary. Zwielokrotnienia. Dużo tego dzisiaj widziałem. Na przykład idąc ulicą obok szpitala widziałem jak kierowca jakiegoś auta dłubał w nosie. Gdy zwróciłem wzrok na chodnik, zauważyłem że jakiś idący z naprzeciwka chłopak też dłubie w nosie. Spojrzałem na drugą stronę ulicy a tam jakaś babka popycha wózek i, oczywiście, również dłubie w nosie.
Na ul. Kupieckiej to samo dotyczyło ziewania - znowu w swoim otoczeniu i tym samym czasie dostrzegłem trzy ziewające osoby. Zupełnie jakbym swoim wzrokiem przenosił to ziewanie z osoby na osobę. Aż ciarki przechodzą.
Na Wzgórzach Piastowskich spotkałem dwie idące razem, bardzo podobne panie w wieku ~40+ lat, a każda z nich prowadziła psa obronnego. Oczywiście psy były tej samej rasy i wielkości, choć różniły się umaszczeniem.
Wczesnym wieczorem znowu przechodziłem Kupiecką, tym razem gdzie nie spojrzałem widziałem tzw. "zniszczone kobiety" (znane również jako "menelice") - nieduże, brzuchate, zapuszczone blondyny. Cztery sztuki jeśli się nie mylę. (...)

Czytaj dalej...
Moskwicz update

Operacja Moskwicz w toku. Wykonałem parę odważnych i nieprzemyślanych czynności, co może jej poważnie zagrozić. Trudno, zobaczy się.

W dziale "O mnie" chętnie bym poszerzył informacje o muzyce jaką lubię. A konkretniej, to do każdej wymienionej formacji dodałbym jeden czy dwa przykładowe kawałki do pobrania, te które mi się najbardziej podobają. Żeby pokazać co lubię. Bo gdy np. piszę, że lubię JJ to nie znaczy, że lubię wszystko co nagrali. Ale zwykle każdy lubiany przeze mnie wykonawca nagrał przynajmniej dwa kawałki które przyprawiają mnie o gęsią skórkę i chciałbym pokazać jaka to muzyka tak bardzo do mnie przemawia. Ale na razie to tylko teoretyczny pomysł. Chciałbym do HoppkeRepo dodać więcej Hoppke. Moskwicz może w tym pomóc, o ile wypali, ale na razie zastanawiałem się nad próbkami muzyki.

Odwiedziny Repo idą w górę. W tym miesiącu będzie chyba przyrost o prawie 50%. To przez usenet. Zahaczam o kilka różnych grup i dlatego... Przypuszczalnie w przyszłym miesiącu to opadnie. W statystykach zawsze pojawia się igła (peak) gdy adres Repo wypłynie w jakimś nowym miejscu, ale igły mają to do siebie że szybko opadają. Stałych, wiernych czytelników nie ma aż tak wielu :)

Nowe konto jabbera, nowy (gorszy) kernel

Serwer histeria.pl, na którym mam swoje konto Jabbera, ma duże szanse przestać istnieć :( Więc, jak każdy szanujący się szczur okrętowy wywiałem na inny serwer - a konkretnie to na chrome.pl, który skusił mnie bogactwem dodatkowych usług (bramki transportowe, pogodynka, RSS headlines). Poprzenosiłem swoje kontakty, przy części z nich czekam jeszcze na autoryzację... ale najważniejsze: możliwe, że przy przenosinach zagubiłem kilka adresów. Jeśli więc miałeś/miałaś mnie w swoich kontaktach i nagle zniknąłem, to najprawdopodobniej jesteś jednym z zagubionych kontaktów. Przenoszenie kontaktów w Psi sprowadza się, niestety, do cut&paste pomiędzy listami i łatwo jest kogoś przeoczyć. Tak że w razie czego daj mi o sobie znać.

Nie oczekiwałbym od Repo teraz wielkiej aktywności. Jestem zawalony po uszy i szacuję, że nieco wolnego czasu będę miał dopiero, eee, niech no ja popatrzę... w październiku? Może. A potem w grudniu. Tzn. to nie będzie tak że zniknę z sieci, o to się nie ma co martwić. Ale gwarantuję, że na zajmowanie się Repo czasu mieć nie będę. Prawdopodobnie rozwijać będzie się jedynie ChangeBlog, jako jeden z najmniej wymagających działów.

Właśnie słucham "The Middle Of Nowhere", Orbital. Kiedyś miałem jakiś album tej formacji, ale dopiero niedawno znowu się z Orbitalem zetknąłem. I na szczęście padło właśnie na album Middle Of Nowhere, który w porównaniu z innymi jest IMO świetny. Nie żeby Orbital był zły, bo nie jest, ale "Middle Of Nowhere" jest naprawdę, naprawdę porządny. Przy "Spare Parts Express" się trochę rozklejam, bo przypomina mi "stare dobre czasy". A kawałki "Nothing Left" też są świetne.

Dobra, teraz będzie trochę o linuksie. A dokładniej to o kernelu 2.6.8. Buuu!!! Chcę widzieć głowę winowajcy na tacy! Nie dość że dobę po 2.6.8 wypuszczono 2.6.8.1, bo w NFS był jakiś większy błąd, to na dodatek popsuto wypalanie płytek CD! Po pierwsze teraz potrzebne są uprawnienia roota (w ramach wprowadzania nowego mechanizmu bezpieczeństwa), po drugie przy wypalaniu AudioCD następuje w jądrze gigantyczny wyciek pamięci, uniemożliwiający wypalenie płyty. Gdzieś tam opracowano patcha, ale gdy zlikwidował wyciek okazało się, że płytka i tak jest popsuta. Ja w każdym razie cofnąłem się do 2.6.7. A 2.6.8 jestem bardzo rozczarowany. Taki błąd jednak powinien wyjść w testach, zanim zrobiono oficjalne "release". Pamiętam, jak w czasach 2.4 Linus użył użytkowników jako królików doświadczalnych by testować kernel. Teraz wygląda to bardzo podobnie - a przecież 2.6 miał mieć niby nowy model rozwoju. Taaa...

Jestem iNTj?

Harnir namówił mnie dziś na zrobienie sobie tego testu. Więc zrobiłem. Według odpowiedzi jakich udzieliłem jestem osobowością typu iNTj, tutaj ochrzczoną "Mastermind". Harnir się śmiał, mówił że takiego właśnie wyniku się po mnie spodziewał. Dziwne. Więc tak mnie widzą ludzie?

A potem przeczytałem sobie jeszcze ten opis typu "NT" i, hmm, o ile przy takich podsumowaniach mam zawsze coś do zarzucenia, o tyle tutaj... no... zgadza się. Wszystko. Każde jedno zdanie. Nie żeby mnie to dziwiło, w końcu po to są takie testy żeby skutecznie zaszufladkować człowieka, ale mimo wszystko - to trochę niesamowite czytać taki opis, pisany tak jakby autor cię świetnie znał.

Zezwierzęcenie

No i wróciłem. Widziałem wiele rzeczy o których wolałbym nie mówić, takie jak np. krwiożercze bociany które z żab przerzuciły się na większą zdobycz i teraz polują na zające... brrr. Dlatego pominę szczegóły.

Podłączyłem sobie do Psi "rss feed". Dzięki temu dostaję w komunikatorze powiadomienia gdy tylko na linuxnews.pl lub 7thGuard coś się zmienia. Bardzo wygodne. Konto jabbera mam na histeria.pl, a tam RSS coś nie działa, więc tę konkretną usługę ciągnę z chrome.pl. Fajne jest to mieszanie usług z różnych serwerów - jeśli mój serwer czegoś nie oferuje, to mogę "pożyczyć" sobie stosowną funkcjonalność z innego serwera... (...)

Czytaj dalej...
Lubię sieć

Problemy z siecią zdaje się zażegnane. Podbiłem siłę swojej anteny do 20 dBm, zredukowałem jej tempo nadawania do 1Mb/s. Działa o niebo lepiej, na tyle dobrze że nie mogę się przyczepić. Zastanawiam się jeszcze, czy przypadkiem ta plątanina kabli przy szafce z komputerem nie szkodzi transferowi, w wolnej chwili spróbuję je jakoś rozplątać i kabel anteny jakoś "odsunąć" od pozostałych.

Spędziłem trochę czasu łażąc po sieci. Ech, ja chyba jakiś nienormalny jestem - zamiast ściągać coś z "osiołka" czy innego p2p ja czytam sobie artykuły na serwisach różnych gazet, oglądam internetowe galerie fotograficzne itp.

Jeśli ktoś nie widział jeszcze "kenijskiej reklamówki", niech zajrzy pod ten adres. Wymagana przeglądarka z obsługą flasha. Fajna jest też ta animacja, ze względu na muzykę. Przy oglądaniu od razu pomyślałem o "Star Guitar" Chemical Brothers (a swoją drogą Star Guitar jest perełką jeśli idzie o zgranie obrazu z dźwiękiem, IMO przynajmniej - a poza tym sama ścieżka dźwiękowa też jest niczego sobie).

Powoli przyzwyczajam się do stałego łącza. Fetchmail podpięty pod gkrellma regularnie sprawdza mi pocztę i ew. informuje mnie jinglami o nowych listach. Wwwoffle ma modus operandi ustawiony na "online" (ale z samego wwwoffle nie rezygnuję, bo mimo wszystko takie buforowanie znakomicie przyspiesza przeglądanie stron www). Z noffle zrezygnowałem i niedługo pewnie odinstaluję - slrn podpięty "na żywca" do news.gazeta.pl sprawdza się jak na razie znakomicie. A, właśnie - wróciłem do slrn-a. Jednak przyzwyczajenie zrobiło swoje. Zostawiłem też IceWM na korzyść Sawfisha (znowu, przyzwyczajenie...), w którym trochę eksperymentuję z robieniem własnych "themes" lub portowaniem innych (poprzez "reverse engineering" screenshotów z różnych systemów, vide ilustracja jednego ze stadiów takiej rozrywki).

Sporo osób wykorzystało już okazję, by podczepić mnie sobie do swojej listy kontaktów jabberze czy gg. Ja oczywiście wyciągam z tego swoje korzyści :) Jedną z największych zalet IM są rozmowy jakie prowadzę po północy. Bardzo chętnie opublikowałbym niektóre z transkrypcji na Repo, ale wiadomo - sprawy prywatne, rozmówcy sobie mogą nie życzyć, intymne tematy też stoją na przeszkodzie, albo po prostu rozmowy są zbyt hermetyczne by ktoś z zewnątrz je zrozumiał. Ale dostarcza mi to na pewno sporo rozrywki wieczorami. Dla przypomnienia, jestem uchwytny trójsystemowo - jako jabberowiec "hoppke" na histeria.pl, mam też jakiś numerek GG, moment, "9503037"... no i ostatnio wygrzebałem nawet swój stary ICQ UIN - "14648403".

A, od dzisiaj robię sobie urlop. Na jakiś tydzień. Nie będę osiągalny konwencjalnymi metodami.

Narzekanie na upał (i providera sieci)

Chryste, jak gorąco. Nie mam nic przeciwko słońcu, ale upały to nie dla mnie zabawa. Siedemnaście - dwadzieścia stopni spokojnie by wystarczyło.

Na dodatek sieć mi wariuje. Transfer jest OK, tylko samo nawiązywanie połączeń szaleje i się przeciąga. Czyli mam świetne warunki do np. ściągania wielkich plików z jakichś P2P, ale fatalne warunki do przeglądania WWW. A ja nie używam P2P, więc jestem niezadowolony. Posłałem maila do administratora.

Nie, w tym kraju jest stanowczo za ciepło.

Nowy provider, nowy numerek GG i JID

Zegar pokazuje kwadrans po północy. Potwornie duszno, mimo uchylonego okna. A w oddali cały czas przetaczają się fioletowo-białe błyskawice. Muszą być naprawdę silne, bo błyski obejmują połowę nieba, a grzmot i tak słyszę dopiero po ładnych paru sekundach...

Po pewnych przebojach podłączyłem się do lokalnego wlan-u. Nadajnik nie pracuje w zbyt dogodnych warunkach (duży szum), ale i tak na razie cieszę się transferami rzędu 100-140KB/s. Tzn. dopóki mi admin nie przytnie shaperem, bo w umowie mam zakontraktowane "tylko" 64KB/s. No co, chcę oszczędzić na abonamencie :))

O, zaczęło padać...

No, tak że większa część dnia mi dzisiaj upłynęła na dostrajaniu sterownika (acx100), zmienianiu sekwencji startowej i zapoznawaniu się z programami IM. Oraz oczywiście testowym zapychaniu łącza. BTW, parę dni temu widziałem na freshmeat anons gcc-3.4.1. Ale dzisiaj nigdzie tego nie mogę znaleźć. Nawet oficjalny ftp.gnu.org nie ma tej wersji. Znalazłem ją dopiero na ftp.uni-koeln.de. Co jest, czyżby została wycowana krótko po wydaniu?

Pomyślałem sobie, że nowe łącze to dobra okazja żeby sobie konto jabbera uruchomić. Po paru przymiarkach zdecydowałem się na Psi. Odświeżyłem swoje stare konto na histerii i potem zacząłem kombinować jak tu sobie GG udostępnić (niestety, wielka część moich znajomych jest nieuświadomiona technicznie i używa GG - więc muszę się dostosować). Kadu nie potrafiło założyć konta (kryptyczne błędy typu "spróbuj później"), ale ekg zadziałał od razu. Ciekawe jak gg będzie działało przez jabberowy transport? Ja w ogóle nie mam pojęcia o takich rzeczach... W każdym razie teraz można do mnie jabberować przez konto hoppke na histeria.pl oraz gg-ować przez numerek GG 9503037 (śmiało, bez krępacji ;). Tzn. mam nadzieję że można, bo dzisiaj praktycznie tylko postawiłem sobie oprogramowanie i dodałem paru znajomych których dałem radę namierzyć (przy czym zapewne ze względu na porę wszyscy byli w stanie offline), więc nie mogłem potestować.

No, solidnie się rozpadało. Idę spać.

Statystyki mojej poczty

Nie ma to jak dobra kąpiel :) Leżąc w wannie wziąłem do łapek lusterko i robiłem do niego miny. Hmm. Nie jestem tak brzydki jak mi się wydawało. Nawet ten nos nie jest taki długi jak mi się zawsze wydawało... Widać mam jakiś lepszy humor dzisiaj.

Przejrzałem swój katalog z pocztą który był już tyle razy nawiedzany przez wirtualne pożary, powodzie i inne katastrofy, że jest jak Ankh-Morpork mojego katalogu domowego. Zrobiłem statystyki wszystkich skrzynek w jakich gromadzę korespondencję z różnymi ludźmi. Po wycięciu 66 skrzynek w których miałem po mniej niż 10 listów oraz skrzynek sprzężonych z listami dyskusyjnymi w statystyce zostało niewiele pozycji. Zrobiłem z nich wykres i pooznaczałem płeć korespondentów (te cyferki po lewej to liczba listów). A po co to zrobiłem? A sam nie wiem. Leżałem w wannie gdy mi to do głowy przyszło. To chyba wszystko tłumaczy :)
[WYKRES]

Opera, bestia żarłoczna

Znowu mi to zrobiła. Zaczęła zżerać ram i musiałem ją ubić zanim się zabrała za swap. Tym razem błąd spowodowało po prostu otworzenie równolegle jakichś pięciu zakładek z "Google Groups". Przecież tego się nie da używać.

Opera. Najszybsze surfowanie i zżeranie pamięci

Jednak Opera nie jest taka "cacy". Dzisiaj już trzy razy udało mi się ją wprowadzić w "martwą pętlę" i skłonić do zaalokowania ~300MB ramu, aż zużyły się zasoby i system ją zabił. Co ciekawe, zfiksowała na zupełnie normalnych stronach. Mam niejasne podejrzenia że to wina jej mechanizmu obsługi fontów. Ja mam dużo fontów TrueType udostępnianych przez Xft2 a Opera najwyraźniej wcale nie była testowana w środowiskach zawierających więcej niż, powiedzmy, 20 fontów. Zapewne w sytuacjach w których nie może bezpośrednio dopasować żadnego fontu zaczyna skanować całą dostępną listę i robi to wyjątkowo żałośnie, bo najwyraźniej albo ma włączony nieskończony cache fontów, albo gdzieś jej pamięć wycieka. Łatwo jest mi dowieść, że ta najnowsza linuksowa Opera jest popsuta:
Oto zużycie pamięci zaraz po uruchomieniu i załadowaniu trzech zakładek:

USER       PID %CPU %MEM   VSZ  RSS TTY      STAT START   TIME COMMAND
grzegorz 20659 12.9 11.4 41824 25712 ?       S    20:21   0:04 ./bin/opera

A oto zużycie pamięci po dodatkowym wejściu w opcję "Fonts" i otworzenie dialogu "Change" (nic więcej nie zrobiłem!):
USER       PID %CPU %MEM   VSZ  RSS TTY      STAT START   TIME COMMAND
grzegorz 20659  9.8 51.3 131240 115680 ?     S    20:21   0:07 ./bin/opera

Łał. Samo zaglądnięcie do spisu fontów spowodowało skok o prawie 90MB(!). I pamięć ta nie zostaje potem już nigdy zwolniona, trzeba zrestartować operę by ją odzyskać. Nie ma co, jak na wersję "final" to śliczny błąd. Teraz wystarczy sobie wyobrazić, że Opera robi coś podobnego przy renderowaniu stron, np. szukając fontu najbardziej pasującego do tego zadeklarowanego przez stronę... I do akcji wkracza kernelowy OOM Killer.
Firefox mi nigdy nie zrobił czegoś takiego...

Apatia

No i kolejny miesiąc mi minął. Chaotyczny, niespokojny i bardzo, bardzo pusty. Ech. Nic nie czuję. Absolutnie nic. Żadnej większej radości czy smutku, nadziei lub żalu, gniewu czy miłości. Nawet zmęczenie na stałe wgryzło się mi w skórę i jest tak samo uciążliwe jak stary tatuaż. Nie wiem co o tym myśleć. Nie powinienem chyba popadać w taką apatię, ale to wszystko się jakoś "samo" dzieje. Wymknęło się spod kontroli.

Zainstalowałem sobie Operę 7.51. Łał. Naprawdę, naprawdę fajna. Teraz praktycznie nie mam się już do czego przyczepić. Domyślna skórka jest wreszcie bardzo estetyczna, konfigurowalność pasków z narzędziami jest doskonała, prędkość i wygoda używania znakomite. Wbudowany konfigurator klawiatury i myszy bardzo mi się podoba - owszem, z początku można się w nim zagubić i ma jeszcze wiele braków, ale szybko ustawiłem by np. nowe zakładki otwierał po ctrl-t, a ctrl-m powodowało "maksymalizowanie" aktywnej ramki... Świetny produkt, brakuje mi tylko mozillowego "type ahead find" i możliwości zablokowania migotania tekstu. Szkoda, że to nie freeware.

Moment, moment... Ej, przecież to ma "type ahead find"! Klawisze kropki/przecinka... Super :) (...)

Czytaj dalej...
Wyjaśnienia w sprawie URL-a

Zmiana adresu? Niedawno przez jakiś czas niedostępny był serwer lubuska.zapto.org. To znaczy serwer tak na prawdę działał, tylko alias zniknął. Bo lubuska.zapto.org to alias. Tak naprawdę maszyna to (www.)dobremiasto.net. Ale to wydarzenie kazało mi zastanowić się nad istotą aliasów. Wychodzi na to, że alias ten istnieje teraz tylko ze względu na mnie i moje przyzwyczajenia :( No i sobie pomyślałem, że może czas zerwać ze starym przyzwyczajeniem. Dlatego zastanawiam się nad planowym tym razem wyłączeniem aliasowania za miesiąc czy dwa. Jakby co, to Repo jest ciągle dostępne przez http://dobremiasto.net/~hoppke/, a mój email to nadal "hoppke", tyle że na dobremiasto.net zamiast lubuska.zapto.org. W końcu to jedno i to samo konto.

Towarzysz Brodzky zauważył, że Hierophant wywala się przy usuwaniu większych pakietów (z długą listą plików). Mianowicie zawodzi wywołanie "rm" z komunikatem "argument list too long" czy jakoś tak. Przerobiłem to tak, by teraz hbshelper zajmował się sam usuwaniem plików. Nie powinno to mieć wpływu na wydajność, a uniezależnia hbsremove od tych fanaberii poleceń "rm" i "rmdir". Nowa wersja gotowa do pobrania. Oprócz tego doszło automatyczne uruchamianie ldconfig w $HBS_DESTDIR$LIBDIR (aby utworzyć brakujące czasem symlinki przy bibliotekach), zniknęła również zmienna $DOCDIR (teraz jest po prostu przyjmowane $DATADIR/doc).

Mam dobry humor. Po raz pierwszy od dawna. Więc warto to odnotować. Jupi :) Z uwagi na morale Czytelników nie opiszę nowych technik poszerzania świadomości jakie ostatnio wypróbowuję wieczorami, nie opowiem też o zdumiewających rzeczach jakich się przy tym nauczyłem, nie zrelacjonuję też jak to w wieku wczesnoszkolnym przekonałem się czym jest kłamstwo, jak go używać oraz w jaki sposób słowa pozwalają panować nad ludźmi i światem :))

PS. Strasznie wietrznie w Zielonej Górze. Przez okno widzę w oddali sznur do którego przyczepione jest czyjeś schnące pranie. Myślę, że te wszystkie koszule, chusteczki i halki nie jeszcze nie odleciały tylko ze zwykłej przyzwoitości. Przy tak silnym wietrze i tak nikt by im tego nie wziął za złe.

Refleksje nad atrakcyjnością

Jest sobie taki serwis HOTorNOT, pełniący równocześnie rolę serwisu randkowego i targowiska próżności. Całkiem fajnie zrealizowany swoją drogą. Tym co ja prywatnie uważam za interesujące jest ocenianie przez ludzi nawzajem swojej atrakcyjności na podstawie zdjęć. Działa to tak, że ktoś wysyła swoją fotkę i ląduje ona w katalogu. Potem inni przeglądają ten katalog i przy każdym zdjęciu mogą postawić swoją subiektywną ocenę, w skali punktowej od 1 do 10. Wszyscy widzą ile głosów już jakaś fotka dostała, jaki jest uśredniony wynik itp. Bardzo fajne, gdy będę miał jakąś swoją wyraźną fotkę to też podeślę.

Ale nie o to mi chodzi. Ciekawe jest tak naprawdę konfrontowanie własnych ocen z tymi, jakie wystawili inni (ogólną ocenę jakiegoś zdjęcia widzi się dopiero po wystawieniu swojej noty, więc nie ma mowy o sugerowaniu się opiniami poprzednich internautów). Można przez to porównać swój własny gust z "ogólnym gustem" internautów (co może nie jest dobrym pomysłem, bo wiadomo że 80% internautów to trzynastoletni zboczeńcy ;). Można też próbować wyłapać cechy zdjęcia jakie podwyższają noty zdjęć (po prostu można zabawić się w wyłapywanie cech które babki lubią u facetów i vice versa). A ponieważ jest też podział na podstawowe kategorie wiekowe, to i można uwzględnić zmienianie się gustu wraz z wiekiem. Kupa zabawy, przynajmniej dla mnie. No, to już wiadomo jak się "bawię" ;)

Parę spostrzeżeń nasunęło mi się bardzo szybko i większość nie uległa falsyfikacji. Np. to, że zdjęcia mężczyzn były zwykle dużo krytyczniej punktowane niż zdjęcia kobiet. Biorąc pod uwagę że pewnie 90% publiczności jest heteroseksualna oznacza to, że kobiety są bardziej wymagające przy decydowaniu czy płeć przeciwna jest przystojna. Faceci w porównaniu z kobietami zdają się być całkiem szczęśliwi już przy średnio atrakcyjnych babkach. Fascynujące. (...)

Czytaj dalej...
O wyborach i usenecie

To trochę jak mieszkać przy katedrze elementalistów. Nigdy nie wiadomo jaka pogoda człowieka spotka. Ostatnio popularne są wichury. Z gatunku tych, które nawet chłopa ważącego 75 kilo (i dysponującego znaczącym tarciem statycznym) potrafią przesunąć z jednej strony chodnika na drugą. Np. dzisiaj obudził mnie właśnie wiatr, rozcinający sobie w locie brzuch o ostrą krawędź parapetu. Rozcinany wiatr bardzo hałasuje. A mnie zwykle nie jest łatwo obudzić.

Ale to nawet dobrze, że nie dał mi się do końca wyspać, bo miałem jakieś niezbyt przyjemne sny. Pełne nagich ludzi ganiających dookoła z ostrymi przedmiotami itp.

A, wybory były, co nie? Ja nie głosowałem. Pan Kwaśniewski nazwał mnie (no, nie bezpośrednio, ale zawsze) "niedojrzałym politycznie". Ale to nie tak, IMO w wyborach chodzi o to by sobie wybrać coś dobrego. To całkiem jak z zakupami w markecie - gdy kupuję np. mandarynki to zawsze pooglądam wszystkie dostępne, sprawdzę czy nie są niedojrzałe/przejrzałe itp. i ewentualnie dopiero potem decyduję się na te, które nadają się do zjedzenia. Ale jeśli akurat wszystkie są już nadgniłe, to nie kupuję ich w ogóle. W końcu nie będę kupował czegoś, czego nie chcę zjeść. A tak właśnie było w obecnych wyborach. Nie znalazłem ani jednej jadalnej mandarynki.

Freshmeat ogłosił wydanie Firefoksa 0.9. Wersja instalacyjna dla Windows ma mieć podobno tylko 4.7MB. Tym samym Firefox zbliża się do rozsądnej wielkości, doganiając Operę. Interesujące jak niektóre projekty szukają złotego środka pomiędzy tworzeniem kombajnów "do wszystkiego" i aplikacji specjalizowanych. (...)

Czytaj dalej...
Brrr, przemokłem...

Burza mnie zaskoczyła. Właśnie wracałem z miasta do domu gdy zaczęło grzmieć, a krótko potem lunęło. Okropnie dużo wody. Mając na względzie nowe buty zacząłem szybko szukać jakiegoś schronienia i znalazłem malutki tunelik przebity przez taki wysoki na kilka metrów wał ziemny po którego szczycie biegnie jezdnia. Niedaleko Mrowiska i tych starych pomników Matki Polki z Mężem i Dzieckiem (tych samych pomników między którymi młodzież zawsze pije wino wieczorami :). No i jakoś zdążyłem, zamoczyłem w sumie tylko czubki butów. Za to całą resztę miałem całkowicie przemoczoną. Włosy mi się od razu zlepiły w igiełki, zrobiły całkiem czarne i stanęły na sztorc. T-shirt zrobił się ciężki, zimny i postanowił jak najdokładniej do mnie przylepić. Strasznie zmarzłem czekając w tym tunelu aż deszcz zelży, cały mokry na lodowatym wietrze. Mam nadzieję, że nie złapię żadnego przeziębienia. A potem, gdy już przestało padać na tyle bym mógł zaryzykować przedzieranie się do domu, nadziałem się jeszcze na grupkę jakichś małolat które gwizdały na mój widok. To było upokarzające.

A teraz sobie schnę i próbuję odrobić stracone ciepło. Zjadłem kawałek murzynka zagryzając go dżemem truskawkowym. Od razu mi cieplej :)

Generowanie statystyk Repo chyba będzie już działać poprawnie, taką mam nadzieję przynajmniej. BTW, obejrzałem sobie "search strings" przez jakie ludzie trafiają na Repo, tzn. są to zapytania jakie wrzucili na jakąś wyszukiwarkę i wśród wyników wyskoczyło również Repo, a oni kliknęli na link i... wiadomo. Moje ulubione w tym miesiącu to "blue cafe midi" :) Niezłe jest też "zdjęcie legitymacyjne" - ktoś się chyba bardzo rozczarował. A już zupełnie nie mam pojęcia jak gdziekolwiek mógł wyskoczyć odnośnik do Repo po wpisaniu "śmiechowe fotki".

Buty buty buty