ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Kategoria: Repo
Najpopularniejsze API dla bloga?

Mam zamiar uaktualnić sobie nieco aplikację Repo (przy okazji podszlifuję znajomość jednego czy dwóch frameworków), a przy okazji chciałbym zaimplementować jakieś standardowe API blogowe (nie wiem jeszcze jak działają, liczę na coś ze świata webservice, ale tego się dowiem).

No i tutaj mam pytanie techniczne. Pytanie do blogujących. Jakie API warto implementować? Co ma najszersze wsparcie? MovableType? Blogger? Coś innego?

...no i może od razu zmieniłbym look. Na jakiś jaśniejszy. Bardziej kolorowy. I pastelowy. Jak nowy Jogger ;)

And now for something completely different

Cierpię ostatnio na chroniczny brak czasu powodowany pracą, dodatkowymi zleceniami, lenistwem oraz zarywaniem wolnych godzinek przed Neverwinter Nights (Lilka sobie kupiła NWN razem z dwoma dodatkami, a ja jej podebrałem i pogrywam sobie. Fajnie jest mieć geek girlfriend :)

Ale ad rem. Jako że w mandrivie znowu się trochę rzeczy rozjechało (m.in. devpts przestał się poprawnie montować na niedystrybucyjnych kernelach, a skrypty startowe zaczęły pluć dziwnymi błędami - wiem wiem, jakbym nie wyłączył bootsplasha, to bym tego nie widział) a mnie znowu naszła ochota na przemeblowanie, to i posadziłem sobie Ubuntu.

Podchodziłem do tego systemu już wcześniej, ale ze względu na masę niedoróbek i braki pakietów postanowiłem jeszcze odczekać jedno-dwa wydania.

No i właśnie minęło to jedno-dwa wydania, a że akurat wyszło Ubuntu Feisty, to i skorzystałem.

I... jest OK. Od jakiegoś już czasu korzystam z Gnome (ale przeglądarką jest Opera, odtwarzaczem Amarok, przeglądarką procesów qps, a gdyby Brasero nie dawał rady, to mam zawsze K3b w odwodzie), więc Ubuntowa koncentracja na Gnome mi bardzo pasuje.

System jest ładny i estetyczny, bardzo profesjonalnie wykończony (mówiąc "profesjonalnie" mam na myśli taki profesjonalizm pokroju Apple). Kolorki są OK, o ile lubi się brąz, kolory ziemi i ostry pomarańcz. Ikonki bardzo ładne. Całość schludnie opakowana.

Instalator bardzo sprawny i szybki, minimum pytań, minimum ingerencji usera (to częściowo i wada). Aha, wykrył moją instalację Windowsa i zaproponował import windowsowych kont na Linuksa :) Pierwszy raz widziałem coś takiego, bardzo miły akcent. Nie skorzystałem, bo moje windowsowe konta są czyste i służą tylko do odpalania egzotycznego softu windows-only, ale wielu userów pewnie doceni możliwość zaimportowania sobie dokumentów czy tapety.

System jest z definicji single-user (bo każdy może zrobić "sudo su", a rasowe konto roota jest początkowo bezużyteczne), ale o dziwo bez autologowania. (...)

Czytaj dalej...
HtmlUnit. Nice!

Zabieram się właśnie za pisanie automatycznych testów do Repo. Automatyczny test (albo test jednostkowy) to kawałek kodu który sprawdza, czy inny kawałek kodu działa poprawnie. Czyli próbuje go używać na różne sposoby i alarmuje jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego. W Javie używa się biblioteki JUnit wspomagającej pisanie testów, dla .NET jest chyba coś podobnego. Pewnie istnieje też jakiś PyUnit. Miłe jest też to, że Eclipse bardzo pomaga w tworzeniu i korzystaniu z testów.

Nie znam się na automatycznych testach. I dlatego chcę dorobić trochę testów do Repo.

Zamiast testować struktury danych, zachowanie bazy etc. postanowiłem zacząć od testowania tego, co widać w przeglądarce. To bardziej nietypowe - wszystkie testy jakie gdzieś widziałem operują na poziomie kodu, wywołują metody i sprawdzają wartości przez nie zwracane, etc. Repo również powinno mieć takie testy (np. tworzące nowy obiekt w bazie danych, sprawdzające czy ma poprawną zawartość, usuwanie go, sprawdzanie czy zniknął, tworzenie niepoprawnego obiektu, sprawdzanie czy zostało to wyłapane itp.), ale nimi zajmę się później.

Na razie interesuje mnie podejście bardziej "zewnętrzne", takie, które testuje Repo poprzez serwer http. Zacząłem więc szukać sobie gotowego toolkitu, i proszę - znalazłem HtmlUnit. Jejciu, jakie to fajniutkie :)

W odróżnieniu od innych "wspomagaczy" ten pozwala operować na dość wysokim poziomie (czyli bez babrania się w nagłówkach HTTP, choć można uzyskać dostęp i do tych danych). (...)

Czytaj dalej...
Śnieg!

Dzisiaj w nocy padał pierwszy śnieg, uznaję więc sezon zimowy za otwarty. Bo zimno jest, psiakrew. A ja tu w Poznaniu żadnej zimowej kurtki nie mam...

Aaale jakoś przeżyję, twardy jestem i mrozoodporny w dużym stopniu.

Aha, dla zainteresowanych przygotowałem ciągi z wyszukiwarek, czyli świeżutką porcyjkę zapytanek z enginków indeksujących internecik. Generowane na bieżąco, sortowane chronologicznie, na razie wszystko hurtem, bez wybierania najfajniejszych kąsków (chciałbym, żeby było to jakoś automatycznie filtrowane, może na podstawie słów kluczowych, liczby wystąpień czy czegoś w tym stylu?). Wydaje mi się, że te najzabawniejsze zapytania pojawiają się zawsze tylko raz...

Permanentna Inwigilacja (Beta)

W wolnej chwili bawiłem się wczoraj moim małym czołgiem, tfu, chciałem powiedzieć moim małym www. Dodałem do niego filtr logujący ruch WWW. Najbardziej interesujące są oczywiście fragmenty z refererami, pozwalające mi m.in. zobaczyć czego szukają ludzie na googlach czy onecie zanim trafią w te tu skromne progi.

Logowanie jest fajniutkie. Kiedyś, nie tak dawno temu, Repo miało dział "statystyki", gdzie pokazywane były statystyki ruchu - liczba odwiedzin etc. Było to generowane webalizerem na podstawie logów Apache, ale... ale skoro moje małe www to teraz bardziej Normalna Aplikacja niż jakiś tam zbiór stron HTML, to i mogę dane potrzebne do statystyk zbierać samodzielnie. Co i robię. Od wczoraj w bazie danych logowane są potrzebne mi informacje. Za każdym razem gdy ktoś tu zagląda.

Dane zgromadzone w bazie można bardzo szybko przetwarzać, dużo szybciej i wygodniej niż by to mógł zrobić webalizer, no a z racji tego, że całość napiszę sobie samemu, to i mam okazję serwować na www dokładnie te informacje, które mnie interesują.

...w ramach ćwiczenia przepiszę może w Innej Wolnej Chwili też stary generator statystyk usenetowych (jeśli ktoś go jeszcze pamięta), tak by ładnie współpracował z moim małym czołgiem...

A na razie bawię się odpytując bazę danych z informacjami o odwiedzinach na Repo. Trochę osób wpada z Googla, trochę z Google Images. Jest trochę zapytań technicznych: "ksh shell", "fvwm", "dobre słuchawki douszne", "jak wspinać kable internetowe do gniazda" (pisownia oryginalna), trochę seksualnych ("mokro między udami", "kisiel ochota sex", "niegrzeczne laski na sex imprezach", "sex w rodzinie opowiadania erotyczne"), trochę dziwnych ("koło sternicze", "co porabiasz?") i trochę całkowicie niezrozumiałych ("zabić skurwiela", "usuwanie śladów po włamaniu na komputer"). Aha, i jest dużo zapytań o pory roku ("jesień", "zima", "zdjęcia jesieni") oraz aktualne wydarzenia ("święto zmarłych"). W przyszłości mam zamiar zrobić osobną stronę, która w czasie rzeczywistym będzie prezentowała teksty z wyszukiwarek, i skonfigurować ją tak by wyszukiwarki jej nie indeksowały i nie powiększały chaosu. A dlaczego? Bo mogę :) Bo zrobiłem sobie na Repo 2.0 na tyle rozszerzalną infrastrukturę, że mogę coś takiego odwalić bez większego problemu. W końcu filologeek lubi się bawić swoimi zabawkami...

Update

Nietrudno było zauważyć, że Repo ostatnio dość dziwnie działa. Wszystko (no, prawie) spowodowane jest przesiadką maszyny serwującej Repo z jednego systemu (Gentoo Linux) na drugi (OpenBSD).

Więc tak: prędkość spadła, bo admin drastycznie przyciął pasmo przypisane Repo (ale obiecał to odkręcić, więc powinno być przejściowe...)

Pliterki w komentarzach się skopały, bo na OpenBSD postawił MySQL, ale nie przeniósł dotychczasowej konfiguracji kodowań w 100%. A MySQL potrafi być bardzo kłopotliwy jeśli idzie o kodowania. Ale to już zabezpieczyłem po stronie aplikacji Repo.

Linki do stron domowych Czytelników się popsuły, bo równolegle dość mocno refaktoryzowałem kod Repo (kończąc książkowy wręcz model Web MVC).

Trochę drobnych detali się pozmieniało. Poprawiłem w paru miejscach zgodność z XHTML, w dziale z artykułami trochę przerobiłem menu nawigacyjne, przy wysyłaniu komentarzy dodałem odrobinę kodu JS który waliduje podstawowe rzeczy, w przyszłości może dodam jeszcze trochę bezużytecznych uprzyjemniaczy ;)

No i muszę się solidniej wziąć za blogowanie...

Googletoys

Właśnie bawię się nową zabawką, "My Sites" Google (mam nadzieję, że podałem właściwy link). Zarejestrowałem sobie tam Repo i uzyskałem dostęp m.in. do historii wyszukiwań jakie Google przechowuje, i jakie są kojarzone z Repo. Dane można pobrać w formie pliku CSV, do którego od ręki napisałem sobie mały parsero-agregator w pythonie. Jeśli dobrze rozumiem FAQ googla, to nie są to zapytania po których ludzie zdecydowali się kliknąć na link i wylądowali na Repo. Są to zapytania, które sprawiły, że gógiel umieścił Repo wśród wyników. Pozwoliłem sobie, jak zwykle, wybrać te najmniej związane z Repo:

zestaw do lepienia balwana
zdjęcia pocałunków namietnych
nie dała mi nic zapytać elki
buuuuuuu
zdjęcia bernardyna
sex fotki z urlopu
zdjęcia facetów
operacja podniebienia w zielonej gorze
to nie dla mnie
"the cardigans" bdsm
sex mamy
sex obrazki
syfilis
dlugi prywatne
tyłek
od tyłu

Google rządzi :) Frapuje mnie to "the cardigans bdsm". Zastanawiam się cały czas, czy chodzi o BDSM przy muzyce The Cardigans (którą to grupę zresztą bardzo lubię), czy może BDSM z użyciem tego konkretnego ciuszka? Obydwa te warianty by mi się chyba spodobały :)

Nowa norka (ale nie taka z łapkami)

Repo ostatnio doświadcza zastoju, a wszystko przez moją przeprowadzkę. Zmieniłem mieszkanie, musiałem dopilnować podłączenia internetu (łącze 512/96kbps z kablówki), skompletować podstawowe wyposażenie kuchenne, zwieźć z Zielonej Góry trochę rzeczy (bardziej jesienne ciuchy, drukarka itp.)... W połączeniu z pracą pożera to dużo czasu i energii (oraz pieniędzy, ale to bez związku akurat), więc Repo siłą rzeczy przyhamowało.

Ale to stan przejściowy. Tak że bez obaw - nie umarłem, nie porzucam Repo, moszczę sobie tylko norkę na jesień i zimę ;) No. Będzie dobrze.

FPR: Gingers Cinnamon
[GINGERS]

Ze środków FPR (dziękuję mojemu imiennikowi :) zafundowałem sobie cynamonowego Gingersa.

Lubię cynamon. Lubię go w cieście, na ryżu z powidłami, w gumie do żucia, grzanym mleku... Ba, lubię nawet podgryzać kawałki kory cynamonowej (choć nie jestem z tego dumny i nie chwalę się tym w towarzystwie, bo wzbudzam wtedy niezdrowe zainteresowanie).

No a teraz miałem okazję spróbować cynamonowego piwa. OK, OK, nie wiem jaką opinię masz o Gingersie, może nie uważasz tego nawet za "prawdziwe" piwo... Ale ja go lubię. Gingersy które do tej pory piłem bardzo mi smakowały - orzeźwiające, charakterystyczne, nietypowe, po prostu smaczne. W zasadzie wolę te piwa "nietypowe" bardziej od "typowych". Stąd też pewnie mój pociąg do Karmi Poema (chociaż ono z klasycznym piwem ma już baaardzo mało wspólnego) - zwykłe piwo szybko mi się nudzi i tak naprawdę dopicie półlitrowego kufla rzadko kiedy przynosi mi tyle radości co napoczęcie go. No ale z piwami "smakowymi" jest inaczej, a Gingersy zaliczam ogólnie do "smakowych".

Teraz padło na wariant cynamonowy, którego wcześniej nie próbowałem. Wyjąłem uprzednio przygotowaną butelkę z lodówki i napełniłem szklankę. Obecna upalna pogoda tylko dodaje smaku napojom z lodówki, więc dokumentalne zdjęcie po przelaniu wykonywałem walcząc z pokusą wypicia wszystkiego jednym haustem.

Piwo zachowuje się jak klasyczny Gingers - dość jasne, piana o strukturze przypominającej mi od razu gąbkę łazienkową, bąbelki osadzające się na ściankach jak w każdym popularnym piwie... nie ma co się rozwodzić. W tej wersji Gingersa cynamonowy aromat jest wyczuwalny już przy zbliżaniu szklanki do ust, ale nie jest nachalny po przelaniu piwa do ust. To mnie ciekawiło od chwili gdy kupiłem to piwo... Bo cynamon to przyprawa z którą trzeba uważać - jeśli się jej da zbyt wiele, to może zacząć nieprzyjemnie irytować, a nawet palić w gardle. Nie tak jak imbir, ale mimo wszystko... (...)

Czytaj dalej...
"cvs commit Hoppke" :)

(Dla nietechnicznych: tytył wpisu oznacza synchronizację zmian wprowadzonych u mnie ze stanem znanym "światu".)

Podzielę może wszystko na trzy części - zawodowe, prywatne i repo. I streszczę po kolei.

Zawodowo jest OK. Odebrałem pierwszą wypłatę, nie słyszałem też by ktoś chciał mnie zwolnić, nikt na mnie nie krzyczy, nie opieprza za niewykonanie czegoś na czas etc. Czyli fajno jest. Jestem częścią zespołu szlifującego pewien olbrzymi projekt robiony w kooperacji z paroma innymi firmami. Projekt jest generalnie skończony, teraz przechodzi testy (wykonywane przez klientów biznesowych i partnerów) - więc jedyne co jest do roboty, to naprawianie zgłaszanych błędów. Zadanie to jest takie, hmm... mało przewidywalne. Bywają dni, gdy nic nie spływa do bugtrackera (o, dzisiaj jest jeden z takich dni, dlatego piszę na Repo :). Ale bywają też dni, w których spływa masa błędów, z czego parę oznaczonych jest jako "urgent", "critical", albo przynajmniej "high priority". I wtedy w pośpiechu trzeba łatać, przy okazji poznając logikę biznesową aplikacji. To jest to, czego mi brakuje. Nie umiejętności tak naprawdę (a tego się bałem najbardziej), a znajomości produktu. Bestia jest DUŻA, naprawdę duża. Przechowuje dokumenty, polisy, certyfikaty, nadzoruje ich workflow, obsługuje transakcje, tworzy pliki RTF, komunikuje się z inną, zewnętrzną aplikacją, a do tego ma swój cały interfejs www. Bardzo kompleksowe rozwiązanie. Duży "technology stack". I, co ciekawe, to nie technologie sprawiają mi problem. OK, wiadomo, Java. Do tego struts, jsp, servlets, xml, xsl, castor, toplink, jakieś własne DAO, websphere, oracle, PL/SQL, MQ services, pewnie jeszcze sporo innych o których nie pamiętam, albo nawet nie wiem, że są wykorzystywane w projekcie. (...)

Czytaj dalej...
Stare Repo mocno śpi...

Tak właśnie. Stare Repo poszło spać ustępując miejsca Nowemu Repo. Adresy wskazujące na stare Repo przekierowują teraz na główną stronę Repo2.0, a niektóre adresy (jak RSS czy poszczególne artykuły) prowadzą od razu w odpowiednie miejsca. Wszystko to serwowane jest z kodem HTTP "301", czyli "Moved Permanently". Dzięki temu Google powinno mnie nadal widzieć i dostosować się z czasem do nowej sytuacji.

Uznałem, że Repo2.0 jest już wystarczająco stabilne by sobie dać radę.

O sprawach prywatnych nie będę teraz pisał, żeby nie zapeszać (choć sporo, oj sporo się zaczyna u mnie teraz dziać). Ale mogę trochę o technicznych rzeczach, bo czemu by nie?

Po pierwsze, mam od jakiegoś już czasu monitorek LCD. Chyba o tym nie wspominałem, prawda? Całkowicie niegeekowo wszedłem do sklepu i po prostu przedstawiłem swoje wymagania sprzedawcy, prosząc o radę. Chwilę potem wychodziłem z Flatronem L1715S pod pachą. Bardzo fajna regulacja ostrości (wtyczka D-SUB), bardzo fajny wygląd, kolory, kontrast i jasność jak najbardziej wystarczają do siedzenia w trybie graficznym, "korzystania z internetu" i klepania kilobajtów tekstu. Wiem że to low-endowy monitor, ale naprawdę jestem z niego bardzo zadowolony. Gdybym się cofnął w czasie, to jeszcze raz bym go kupił.

Dzięki LCD odzyskałem dużo miejsca na biurku. Miejsce zostało błyskawicznie skolonizowane w imieniu Jego Wysokości Bałaganu I.

Inna rzecz: akumulatorki mi padły, te których używam w aparacie. 4 ogniwa AA. Przypuszczam, że ładowarka się zepsuła (od jakiegoś czasu coś w niej latało, ale nie mogłem rozkręcić obudowy bo nie mam odpowiedniego wkrętaka) i systematycznie je niszczyła przy ładowaniach. A swoje dno akumulatorki osiągnęły akurat podczas majowego weekendu, wytrzymując po ładowaniu tylko jeden dzień (gdy były fabrycznie nowe, to wytrzymywały ~30 dni ostrego fotografowania), więc zaraz po powrocie do cywilizacji kupiłem nową ładowarkę i nowy komplet akumulatorków. W formie zestawiku GP PowerBank Traveler. Oby służył mi dobrze. Ciekawostka techniczna: ładowanie 4 akumulatorków w dwóch sesjach (dwa razy po dwa akumulatorki) wychodzi krócej, niż ładowanie równolegle wszystkich czterech ogniw. Ot,taka specyfika tej ładowareczki. (...)

Czytaj dalej...
Ogłoszenie

Repo2.0 zmieniło adres. Z tymczasowego http://parrot.dobremiasto.net:47890/ przeszło na http://repo.dobremiasto.net/. Parrot jeszcze przez jakiś czas (raczej krótki) będzie udostępniać Repo, ale ta ścieżka zostanie wyłączona i oficjalnym, jedynym słusznym i wspieranym adresem będzie http://repo.dobremiasto.net/.

A lada moment Repo1 zostanie wyłączone i zacznie przekierowywać na Repo2.0. Bo, pomijając wygląd i wszystkie niedokończone rzeczy, Repo2 serwuje już praktycznie całą funkcjonalność jaką posiada Repo1. A ma przy tym tak miłe dodatki jak np. rss z komentarzami. Od jakiegoś czasu nie notuję też problemów ze stabilnością, nie wyciekają żadne połączenia z bazą. Repo1 jest więc w zasadzie obsolete...

Opinie Czytelników

Pod tym artykułem podpięte są opinie Czytelników Repo. Skargi, wnioski, zażalenia, wazelina... Jeśli masz coś sensownego do powiedzenia, to podziel się tym z wszystkimi. Ku chwale Repo!

Chaos w głowie...

Prace na froncie Repo2.0 trwają. Nie idzie zbyt szybko, bo więcej czasu chyba spędzam na projektowaniu i zastanawianiu się jaka architektura będzie najkorzystniejsza i najbardziej "przyszłościowa" niż na właściwym kodowaniu. Ale chyba zrobiłem w końcu dodawanie komentarzy, łącznie z prostym antyspamem. Piszę "chyba", bo wydaje mi się, że wszystko działa należycie - ale wiadomo jak to jest, na pewno zaczną wyłazić jakieś przeoczenia, sytuacje których nie przewidziałem itp. Trochę czasu mi zabrało miotanie się w światku servletów i JSP, ale koniec końców chyba wszystko działa tak jak bym chciał. Nie ma co oczekiwać cudów bez sięgania po JS (którego nie mam zamiaru dotykać), ale powinno być OK. Grunt żeby przeładowanie strony nie powodowało wrzucania drugi raz tego samego komentarza - ale to chyba udało mi się zrobić. Mam nadzieję, że będzie się sprawdzało w praktyce :)

Co teraz... no cóż, mam ładnych parę rzeczy do wyboru ;) Artykuły powinny mieć zdolność do "przypinania" ich, ale nie tak jak to jest robione np. na joggerze. Przypięte by wędrowały (jako same tytuły) do specjalnej kolumny po prawej stronie ekranu. Taka kolumna z "zakładkami", o. Wtedy mógłbym wywalić cały dział "Czytelnicy", zamiast niego zrobić jeden wpis na blogu i przenieść do niego komentarze, a następnie przypiąć ten wpis żeby był łatwo dostępny. To akurat by była dłubanina praktycznie czysto xhtml-owa, bo z punktu widzenia silnika to drobna modyfikacja generatora layoutu i dowalenie kolejnej kolumny w bazie komentarzy. Więc pewnie odłożę to na później.

RSS bym mógł już teraz zrobić, a przynajmniej szkielet przygotować. Javowych bibliotek generujących i parsujących RSS-y jest od groma, kwestia wybrania sobie jakiejś. Może RSSLibJ? Wygląda na generator, a nie parserogenerator, więc API i dokumentacja powinny być bardziej zwarte. (...)

Czytaj dalej...
Ruch przy Repo 2.0

Progress update.

Dalej dłubię przy Repo 2.0 ;) Dzisiaj skończyłem dział z Artykułami. Wczoraj koszmarnie dużo czasu mi zeszło na wyciąganie ze statycznych stron HTML danych z lekkim markupem, takich które bym mógł potem wepchnąć do bazy danych. Sprawę dodatkowo skomplikował fakt, że większa (objętościowo) część tekstów była pisana w jakiejś antycznej konwencji, używała też całkiem innego szablonu CSS niż obecne Repo. Tak że sporo czasu zajęło mi dociąganie tekstów do obecnego standardu Repo. Masa vimowania, pisania regexpów i makr ad-hoc. No ale zrobiłem. Teraz będę mógł wywalić w końcu ten zalegający, stary arkusz styli i mieć na całym Repo jednolity look. Artykuły siedzą sobie grzecznie w bazie, spisy treści i nawigacja generuje się automagicznie, ogólnie jestem zadowolony.

Ale to wszystko bebechy, rzeczy które tkwią pod maską i cieszą pewnie tylko mnie :) Więc zrobię inaczej, "pokażę" to co zrobiłem do tej pory. Dzisiaj zainstalowałem sobie z ciekawości pewne rozszerzenie do FF, do chwytania screenshotów całych stron. No i pokazę rezultaty jego działania (na przykładzie nowego silnika Repo, a co! :)

Na pierwszy ogień - strona główna. Trochę zmieniłem politykę pokazywania wpisów - zawsze widać 5 ostatnich, z tym że teraz, tak jak i w innych systemach blogowych, nie będzie zbyt dużo tekstu na głównej (przycisk "Czytaj dalej...").

Drugi zrzut - widok pojedynczego wpisu, z komentarzami. Na razie niczego tu nie ulepszyłem, ot, udowodniłem sobie, że baza danych działa.

Dawny Moskwicz zostanie przechrzczony na Galerię. Jak widać spis "galeryjek" wygląda trochę inaczej. Nie zmieniły się za to specjalnie ani widok miniaturek, ani pojedynczych fotek. (...)

Czytaj dalej...
Przymiarki do Repo 2.0

Dane części "blogowej" Repo już od jakiegoś czasu siedzą sobie w moim domowym mysql-u, wyjmowanie ich też już działa. Zastanawiam się tylko co zrobić z artykułami. No i layout, nawigacja... ale to potem.

Powrót do Linuksa

Aj, nazbierało mi się trochę... więc może obiecany wpis techniczny?

Jestem znowu na starych śmieciach. Liiii-nux. Nie wiem, chyba nie jestem typem windowsowca. Mógłbym opisywać dokładniej - że nie podoba mi się kiepska interaktywność XP, że jeden proces intensywniej korzystający z I/O dyskowego potrafi skutecznie zamrozić cały system, że diagnostyka błędów jest bardzo utrudniona, że doinstalowanie jednej głupiej aplikacji może system rozwalić tak, że tylko odzysk obrazu partycji pomoże. Do tego dziwnie działający podsystem VM...

No i jestem jednak przyzwyczajony do tej mieszanki GUI/CLI, jakiej używam pod Linuksem. Gdy mogę coś wyklikać - to wyklikuję. Gdy szybciej zrobię coś jakąś pętelką w shellu - to shelluję. Windows jest sprofilowany na GUI, co odkryciem żadnym nie jest, ale ja przez tyle czasu nie miałem styczności z Win, że zapomniałem co to oznacza w praktyce.

Poza tym... może jestem dziwny, ale np. od Photoshopa wolę Gimpa. Do jabbera używałem Psi, choć mogłem przecież sięgnąć po coś windows-only. No i kiedy siedziałem na Windows, to nie pojawiałem się na GG - bo nie ma Kadu dla Windows. A oryginalnych klientów GG używać nie mam zamiaru. Tak że jestem zlinuksowiony do szpiku, choć za paroma aplikacjami windowsowymi będę tęsknił. The Bat!, Total Commander, Advanced Disk Catalog... z drugiej strony pod Linuksem mam normalnie działający program do filmów (MPlayer! Jego windowsowy build jakoś mi się wywalał :)

Aby mieć miejsce na sensowną instalację XP (z osobnymi partycjami na C:\Windows, C:\Program Files, profile użytkowników i dane) musiałem ostro ograniczyć swoją Mandrivę. Powywalałem większość zbędnych pakietów (*-devel) i wcisnąłem /home, dotychczas władające partycją 120GB, na malutką (10GB) partycję z samym systemem. Ot, forma przetrwalnikowa.

Więc teraz musiałem to odkręcać, trochę czasu zabrało. Potem update zaniedbanej mandrivy - w Cookerze pakiety szybko płyną, a ja przez dłuższy czas nie aktualizowałem, więc pół nocy system ściągał i instalował sobie uaktualnienia. (...)

Czytaj dalej...
DoPP RFC ;)

Powinienem napisać DoPP RFC.

DoPP to, oczywiście, "DVD over Poczta Polska" :) Będę wysyłał moim sieciowym kontaktom kolejną porcję seriali TV (Stargate, tak konkretniej), wypalonych elegancko na płytkach DVD. Wypalić będę musiał używając Windows + Nero, gdyż growisofs niestety nie lubi mojej nowej nagrywarki DVD. A przynajmniej nagrywarki w połączeniu z moim zapasikiem DVD+R Philipsa. Mieli, mieli, mieli (gdzieś tak w okolicach kalibracji lasera, czyli na samym początku procesu nagrywania), po czym kończy pracę z jakimś kryptycznym błędem. Płytki na szczęście nie psuje przy tym. Nero tak samo dziwnie mieli, ale ostatecznie zaczyna nagrywać i nagrywa bardzo ładnie. Skany nagranych nośników wykazują, że stan płytek jest OK. Moja prywatna hipoteza: firmware nagrywarki nie rozpoznaje nośnika i próbuje samoczynnie dobrać parametry, ale mu się to nie udaje tak do końca (wnioskuję po nietypowo długiej i podejrzanej serii rozpędzeń i wyhamowań płyty, występującej niezależnie od narzędzia). growisofs w tym momencie się poddaje, ale Nero nie.

Odpowiem przy okazji na pytanie o moją "miłość do blogusia" :) Tak, Repo jest zaniedbywane strrrasznie, ale złożyło się na to sporo czynników pożerających mój czas i moją energię. Gdy pisze się kilkadziesiąt KB maili/tłumaczeń dziennie, pracuje przed komputerem cały boży dzień etc., to... no, wiadomo :)

Ale w miarę możliwości będę nadal poświęcał temu miejscu swój czas i chęci. Przez dłuższy czas może to być niezauważalne, bo przymierzam się do wymiany całego silnika i technologii, na których oparte jest Repo. Tak że moja praca będzie się raczej za kulisami odbywać, skutki za to powinny być potem mile odczuwalne dla Czytelników :)

OK, a teraz tak na szybko: tak, nadal jestem zakochany (bardzo szczęśliwie, ze wzajemnością etc. - Czytelnicy mogą trzymać "za nas" kciuki), nadal używam tego nieszczęsnego WinXP na domowym biurku (a Mandriva leży na partycji obok, spróbuję opisać moje wrażenia jakoś na dniach), nadal jestem sobą (tym samym niepozornym chłopakiem co kiedyś, autorem wszystkich poprzednich wpisów na Repo etc.).

A tymczasem - na razie! :) Postaram się w najbliższych dniach zamieścić tu przynajmniej dwa wpisy. Jeden prywatny, drugi techniczny.

Friendtest, Linux i mój tyłek ;)

Nie mam chwilowo czasu i... no, Repo znika mi pod grubą warstwą kurzu. Ankieta świąteczna odłożona na później, bo naprawdę nie dam rady... zastanawiam się, czy nie zrobić z niej ankiety wiosennej ;)

Aby jakoś uratować twarz (no bo w końcu OBIECAŁEM) przygotowałem test "co o mnie wiesz". Dziesięć pytań, absolutnie poważnych (niech nikogo pozory nie zmylą ;). Hostowane na friendtest.com, bo własnego CGI do obsługi testu nie mam teraz czasu pisać. Niestety, szablon który tam oferują mnie straaasznie ograniczył - no trudno. A oto i sam test - jak dobrze mnie znasz?. Powodzenia! :))

PS: Test jest banaaaalny. Oczekuję masy wyników po 100% ;)

OK, a teraz troszkę technicznych rzeczy nadgonię. Używam Gnome! Tak tak, GNOME. O, proszę, screen. Jakoś tak mi lepiej wśród aplikacji GTK+... tylko tego amaroka jeszcze czymś zastąpić :( Jestem tak zdesperowany, że gdybym miał więcej czasu, to bym pewnie sam napisał sobie jakieś ładne, amarokopodobne gui do mpd albo xmms2.

Wczoraj zostałem nazwany geekiem, bo przyznałem się do posiadania soundtracku z Wipeouta. Soundtracku na kasecie :) Kaseta z soundtrackiem z gry... maniak komputerowy, jak nic. Kobietom doradza się trzymać dystans, bo pewnie na okrągło przynudzam o komputerach ;) BTW, jak widać polubiłem flickera. Bardzo przyjemny serwis. Z innych modnych serwisów typu "social" przyzwyczajam się też do del.icio.us - wiem, geeki używają tego od dawna, ale ja nie jestem rasowym geekiem... w każdym razie mam już własne konto do przechowywania zakładek. (...)

Czytaj dalej...
No i mamy 2006
Ankieta świąteczna?

Chciałem napisać o pewnych Poważnych Sprawach związanych z moim postrzeganiem "męskości". Ale mi przeszło :) Potem chciałem napisać coś o Ludziach, ale też mi przeszło.

Więc w rezultacie nie napiszę o NICZYM :))

Przypomniałem sobie o Ankiecie Świątecznej, czy może raczej Teście Świątecznym... ech. Pora ułożyć, a ja mam mało pomysłów na pytania... może sobie odpuścić? A może inaczej... jakie pytania chcesz zobaczyć w ankiecie? Ot, konkretne przykłady, coś na co zwracasz uwagę u ludzi...

Repo dostało lepsze łącza :)

Komunikat systemowy: Repo dostało dziś 2x szersze łącza (kanały in&out). Przypadki my ass? :)

Oczywiście nie oznacza to WCALE końca restrykcji, wręcz przeciwnie. A pozyskaną dziś nieoczekiwaną przepustowość mam zamiar przeznaczyć na hostowanie tu moich rozbieranych fotek oraz ściąganie pirackiej muzyki na Repo (przez P2P, oczywiście).

Howgh.

;)

...ssh znowu działa SZYYYYBKOOOO :)

Odchudzam RSS. Niestety.

Komunikat systemowy: Repo musi zacisnąć pasa - hostujące je maszyny nie są "stworzone" do takich zadań i wysycenie pasma zaczyna być problemem. Skróciłem więc długość głównej strony tak, by pokazywała wpisy tylko z ostatnich 14 dni. Zlikwidowałem też "pełny" kanał RSS, zwłaszcza że trafiały się osoby, które potrafiły ustawić czas odświeżania na 5 minut (a rekordzista odświeżał nawet co 1 minutę - z pewnością był to jakiś błąd w konfiguracji jego readera). Więc w chwili obecnej obydwa RSS-y mają jednakową treść - skróconą. Może to poprawi choć trochę dostępność Repo... muszę się też przyjrzeć ruchowi generowanemu przez boty, je też mógłbym ograniczyć (zostawiając np. tylko google)... w najgorszym wypadku będę się musiał rozglądać za nowym miejscem w sieci... a nie wiem, czy nie jestem już za stary na przeprowadzki ;)

Blogi to Zło

Zabawne, przez cały dzisiejszy dzień się nie uśmiechnąłem ani razu. Nie żebym w ogóle się uśmiechał, jestem pewnie bardziej typem nudnego ponuraka (przynajmniej w "świecie realnym"), ale dzisiaj czuję wręcz fizyczną niechęć do uśmiechania się. Wyjątkiem była króciutka rozmowa z #389770, ale ona potrafi tak zacząć rozmowę, że nie ma wyboru - trzeba się uśmiechnąć.

Ale poza tym nudno, szaro, monotonnie. Najciekawszymi momentami dnia było szukanie ul. Kopernika w Zielonej Górze i mycie włosów. A to chyba o czymś świadczy.

W takich momentach czuję, że w ogóle nie mam jakiejś... treści w życiu. I jako osoba też jestem pusty. Jak opuszczony młyn, z którego nawet myszy się wyniosły. Z daleka może nawet malowniczo wyglądać, ale gdy podejdzie się bliżej... sterta przeżartych przez korniki (lub omszałych) desek. Wydmuszka. Powinno mi być żal ludzi, których skusiłem by podeszli bliżej. Ale wydmuszki chyba nie umieją czuć takiego żalu. Po prostu istnieją, bez żadnego celu, uwikłane w sieć swoich myśli z których nikt nie ma żadnego pożytku, nawet one same. Nie umieją odczytać potrzeb innych ludzi, ich potrzeby też pozostają na ogół niezrozumiałe dla świata. Placeholders of society. Choćbym nie wiem jak próbował, to i tak nie umiem zrozumieć świata, nie umiem zrozumieć ludzi. Widzę tylko jakieś mechanizmy, drobne scenki wyrwane z kontekstu. Ale poradzenie sobie z choćby jednym człowiekiem mnie przerasta.

Czy dlatego "bloguję"? Szukam substytutu "normalnych" relacji z ludźmi? Relacji, z którymi sobie nie radzę? Może...

Blogi to zło. Przynajmniej takie blogi jak ten. I w przypadku takich ludzi jak ja. Nie rozwiązują problemów, nie przynoszą korzyści. Tworzą jedynie pewną patologię, budują znajome mury, w których można spędzić trochę czasu na składaniu myśli. Oferują możliwość ekspresji bez ryzykowania czegokolwiek. Uczą egocentryzmu. Zabijają duszę.

Chociaż nie mam pewności, czy w ogóle jakąkolwiek kiedyś miałem...

A, pożywka dla wszystkich wmawiających mi opętanie - wczoraj, albo przedwczoraj, śniłem o...
Albo nie. Nie ma sensu pisać o takich rzeczach.

Czekając na prawdziwy śnieg

Hej! Dzisiaj polecę w ekspresowym tempie, bo jeszcze mam sporo do zrobienia...

Więc tak: w Zielonej Górze nadal nie ma śniegu. Leżą tylko jakieś smętne resztki miejscami na trawnikach i kawałkach dachów. Nic ciekawego. Jeśli ktoś ma możliwość zaopatrzenia mnie w duże ilości śnieżnego puchu, to proszę zrzucać go gdzieś w okolicach 65-096, Zielona Góra. Przewidziana nagroda to królestwo i pół księżniczki.

A! Ochrzanię moją Mandrivę. Przy instalacji skonfigurowała mi drukarkę. I to skonfigurowała ją tak, że wczoraj pewien user z mojego lanu (mam jego nazwę konta, IP, wiem też że wydruk poszedł z KDE) wydrukował sobie u mnie jakieś zdjęcie. Znaczy się, ktoś mi wepchnął wydruk na siłę. Oczywiście już to skorygowałem, ale jestem rozczarowany. Udostępnianie domyślnie drukarek to zły pomysł... Może ma to coś wspólnego z tym, że pozbyłem się msec? Może tym, że instalowałem system instalatorem/pakietami w wersji beta?

Jestem też zły na siebie - niby to śmieszna sprawa, siedziałem sobie przed komputerem gdy nagle drukarka zaczęła wypluwać cudzy wydruk, ale... muszę być czujniejszy. Zdecydowanie. Linux mnie rozleniwił.

A, w Moskwiczu mała galeria - moje zabawy z woskiem.

Southpark - Hoppke
[AVATAR]

Idąc za modą spreparowałem sobie Ultrarealistycznego Awatarka w stylu southparkowym. To ja, hihi. No, może oczy mam mniejsze, ale poza tym podobieństwo jest niewiarygodne wręcz (osoby które mnie widziały w tzw. "realu" albo napatrzyły się na zdjęcia pewnie przytakną. Co nie? ;)

Przypadkiem "odkryłem", że media files na Repo można swobodnie przeglądać... No, przynajmniej te nowsze. Bo wszystkie lądują w pomroce, a zawartość tego katalogu nie jest ukrywana... Zabawna sprawa, przynajmniej dla mnie - patrzę na jakąś starą ilustrację i przypominam sobie gdzie/kiedy była użyta... Np. ten ostry opad śniegu, albo ta tapetka z okresu gdy przechodziłem fazę niedoboru zieleni... Szkoda, że część fotek na ImageShack wrzuciłem i nie da się ich teraz tak łatwo odnaleźć. Kiedyś muszę to uporządkować.

BTW, skąd się wzięła nazwa "pomroka" dla katalogu na zdjęcia? Ano stąd, że katalog ten kiedyś służył do magazynowania starych wpisów (poprzednich miesięcy) w changeblogu. Tzn. zanim przeszedłem częściowo na CGI. A link prowadzący do archiwum nazywał się chyba "starsze wpisy rozpłynęły się w pomroce dziejów".

Obok samych plików .html lądowały tam też fotki. HTML potem stał się zbędny, bo był generowany dynamicznie, ale obrazki były nadal potrzebne i wolałem nie zmieniać ich URL-i. Więc nazwa katalogu pozostała, ale teraz lądują w nim tylko "pliki wspomagające" właśnie.

Ot, taki kawałek historii stojącej za bebechami Repo ;) Albo fragmenty URL-i, takie jak "info_freako", "the_right_decision", "yellow_brown", "too_much_to_learn"... te z kolei są tytułami piosenek formacj Jesus Jones. Za czasów "wczesnego Repo" cała nawigacja była oparta o muzyczne skojarzenia, ale potem się stoczyłem i zaczęło to wyglądać bardziej "normalnie" ;) (...)

Czytaj dalej...
Paskudna strona blogowania

Ludzie pytali mnie o powody dla których zawieszam Repo - złożyło się na to dużo czynników, ale w większości były to niemiłe konsekwencje prowadzenia serwisu dostępnego "dla wszystkich".

Dostaję hate-mail, głównie od szalikowców gentoo. Za artykuł o flagach. Dlatego zdjąłem artykuły.

ChangeBlog ściągnął ludzi których nie lubię, nie szanuję i których najchętniej bym odciął od Repo. Którzy przeczytali ze dwie czy trzy notki i już czują się "ekspertami na polu hoppkizmu" - i zaczynają mi udzielać porad, albo po prostu mnie krytykować/bluzgać. Przez email, w komentarzach... i uzurpują sobie prawo do czucia "więzi" ze mną. Po tygodniu czy dwóch czytania Repo? Irytujące - odbieram to jako obelgę, bo nie sądzę bym np. w notkach z ostatniego miesiąca napisał tyle o sobie, by ktokolwiek był w stanie mnie "rozumieć" czy rozszyfrować. A już najbardziej upokorzony czuję się, gdy jakaś "świeżynka" ze swadą mi zaczyna wykładać powody mojego zachowania. I strzela kulą w płot raz za razem.

...nie lubię gdy ktoś ma jakieś "fantazje" na mój temat i wypowiada się na mój temat tak, jakby mnie znał lepiej niż ja sam. I mówi mi takie bzdury prosto w oczy, przez email czy jabbera czy gg... czuję się wtedy zredukowany do dziesięciu wpisów w changeblogu. A co jak co, ale swojej osobowości zawsze broniłem. I na próby wpychania mnie w czyjeś fantazje czy "wyobrażenia o Hoppke" zawsze reagowałem agresywnie. Więc gdy nadziałem się na kolejnego pseudofana który mnie zna "lepiej niż ja sam" zdjąłem changeblog, bo już miałem dosyć.

Przysłuchiwałem się rozmowom na linux@chat.chrome.pl. Okazuje się, że blogowanie w stylu jaki ja prowadzę jest... niepotrzebne. W ogóle, nikomu. Nikt nie lubi czytać takich blogów, ludzie wolą zwięzłe, krótkie, techniczne informacje. Bellois w komentarzach też wytyka, że jest "za mało linuksa" w tym o czym piszę. Poza tym część ludzi nie rozumie w ogóle mojego poczucia humoru - kończy się to czasem bardzo przykro. Np. wyśmiewaniem mojego wyglądu. (...)

Czytaj dalej...
Jak wahadło bujam się, od euforii w de-pres-ję

No i znowu trochę czasu przeciekło przez palce. I chyba czuję kolejną nadchodzącą depresję. I mam już serdecznie dosyć użerania się z ludźmi o należne mi pieniądze. I bardzo chciałbym teraz zjeść pączka i się do kogoś przytulić, ale nie mam żadnego pączką pod ręką i wszystkie cukiernie już pozamykane... a przytulić też nie ma się do kogo i nikogo też nie widzę na horyzoncie.

No i buty nowe na jesień by mi się przydały jakieś... czuję, że znowu dwa tygodnie będę łaził po obuwniczych zanim coś sobie znajdę. Tylko dlatego, że mam normalnie zbudowaną stopę. I nie wbiję jej w większość tych nowoczesnych "bucików", bo tzw. "tęgość" nie ta. Gdybym miał płaskostopie, to może, może... ale nie mam. Więc będę łaził, przebierał, przymierzał i narzekał.

A wczoraj po raz pierwszy od daaaawna wypiłem sobie trochę wina. Gdzieś z kubek. Słodkiego, wiśniowego... takiego w którym "czuje się pestkę". Mmmm :) Jest ponoć tylko kilka takich prawdziwych przyjemności w życiu - a należą do nich palenie dobrego cygara, picie dobrego wina i inne takie tam. Więc to z winem mogę potwierdzić - szalenie przyjemne potrafi być. Na cygarach się nie znam, nie palę - ale może kiedyś wypróbuję. Chociaż nigdy nie widziałem niczego fajnego we wciąganiu ciepłego dymu do ust. I nie rozumiem w ogóle palaczy - co oni takiego widzą w tym nałogu? Fuj!

A, ciekawy sen miałem wczoraj. Jeden z gatunku tych nadmiernie rozbudowanych. Niestety natłok zajęć zrobił swoje i większość mi wyparowała z głowy, a szkoda. Akcja snu toczyła się w Muzeum Piratów. Muzeum było zbudowane na bazie okręgu, wielki kolisty korytarz z którego rozchodziły się odnogi do poszczególnych pokoi wystawowych. Wszystko wykończone drewnem pociemniałym ze starości, na ścianach porozwieszane koła sternicze, te szklane okienka w mosiężnych okuciach (bulaje, tak to się nazywa?), kawałki lin itp. I pachniało drewnianym strychem w środku lata. Czyli w skrócie: było ciepło, miękko i baaardzo interesująco. I co najlepsze - żadnych innych zwiedzających, żadnych oprowadzających... byłem tylko ja i muzeum. I tak coś czułem, że jestem tu pierwszą osobą od długiego, długiego czasu. (...)

Czytaj dalej...
A może Ubuntu?

I już po kuracji antybiotykowej. Opuchlizna poschodziła, za parę tygodni pewnie znikną resztki zmian pod skórą (nie widać, ale da się wymacać). Oznacza to, że mogę znowu wychodzić między ludzi. Szkoda tylko, że całe winobranie mi umknęło. Niczego nie widziałem... A na zakończenie było podobno przedstawienie z całkiem gołymi babkami. Darmowa golizna i nie obejrzałem... szlag ;)

Właśnie ściągam sobie ubuntu-5.10-preview-install-i386.iso. Tak, mam zamiar zobaczyć jak poszło do przodu. I może zostawić sobie, ewentualnie? Cthulhu był sceptyczny, mówił, że pewnie i tak zacznę od razu upgrade-ować do Breezy++ i wszystko popsuję. Hmm... Coś w tym jest. Spróbuję się powstrzymywać ;)

O, do fryzjera powinienem iść, bo zarosłem trochę... I od cholernego słońca mi włosy nieco wypłowiały, a miałem przecież już takie prawie-że-czarne... ale to kiedy indziej. Na dzisiaj wystarczy mi, że się ogoliłem bez pozacinania! Brawo ja! ;)

PS. Dzisiejszy odcinek sponsorowany był przez kisiel truskawkowy z kawałkami owoców i ziarnami Winiary, mleko słodzone w tubce SM Gostyń i muzykę The Cardigans - Black Letter Day (lubię ten kawałek, bardzo).

PPS. Ostatnio trochę URL-i mi wpychacie w komentarzach, drodzy Czytelnicy. A przynajmniej próbujecie. Nie ma sprawy, ale nie używajcie tagów HTML. W ogóle. System ich nie lubi. Nie wklejajcie też tego samego URL-a w kilku komentarzach, bo tego system również nie lubi. Możecie za to normalnie wklejać adres jako zwykły tekst, będzie bezpieczny. A czemu tak? Bo to zabezpieczenie przed różnymi dowcipnisiami i spamerami, którzy przez komentarze na blogach próbują sobie podnosić ranking własnej strony w googlach. System komentarzy na Repo ma jeszcze blokowanie po IP, ale to już ostatnia linia obrony przed spamem i wolałbym nie powiększać blacklisty za bardzo...
Podsumowując: żadnego wpisywania tagów w komentarzach. Tylko zwykły tekst.

Garść linków które mnie zaciekawiły

Usunąłem w końcu konta na Orkucie i Gronie - i tak nie korzystam z tych serwisów, a na Gronie na dodatek cały czas zaczepiały mnie licealistki i początkujące studentki. Więc konta poszły do /dev/null

O, podobno w każdym blogu trzeba zamieszczać LINKI. Hmm. No to i ja pozamieszczam, co mi tam!

Storage On Demand - miejsce to pozwala władować do 700MB danych na ich serwer, a następie przez pewien czas te dane hostuje. Za friko. Czyli można wystawić znajomym całkiem sporo swoich rozbieranych zdjęć, pirackiej muzyki, gier czy obraz iso9660 czegoś tam. Czyli wszystko to co ja rozsyłam torrentem ;)

No-Contact Jacket. Cuuuudo. Kurteczka dla kobiet, ma wbudowaną funkcję paralizatora. Czyli ktoś babkę chwyta za fraki, a ona go prąąądem. Polecam ze względu na fotki babeczki modelującej w tych ciuchach, główne zdjęcie jest śliczne. A jej mina na pozostałych mnie całkiem rozwala - normalnie samiec twój wróg! :)

BugMeNot. To chyba wszyscy znają, baza danych z danymi login/password do przeróżniastych serwisów, głównie tych które wymagają rejestracji by wziąć udział w ankiecie, wysłać bugreport albo inne pierdołki. Czyli walka z bezsensem zakładania sobie konta i zdradzania adresu e-mail tylko po to by jakąś trywialną sprawę załatwić.

PookMail jest świetnym uzupełnieniem BugMeNot - zakłada się w nim tymczasowe konta pocztowe, wystarczają by odebrać list autoryzacyjny z jakiegoś popapranego serwisu. Konta są potem szybciutko likwidowane, nie trzeba podawać żadnych swoich danych, nie jest się obarczonym spamem. Super.

Their Circular Life to flashowy projekt artystyczny łączący obraz i dźwięk. Oferuje podgląd paru miejsc nagrywanych przez całą dobę, za pomocą suwaka zmienia się porę dnia, po zatrzymaniu w jakimś punkcie można usłyszeć dźwięki otoczenia nagrane wtedy... Śliiiiczne. (...)

Czytaj dalej...
Dylemat

Update: Zgodnie z wpłatami na FPR wygrywa... Gentoo! Hmm :) Fani innych distro najwyraźniej nie chcą mnie w swoich kręgach :)

Oglądałem wczoraj Sarge. Na razie jest całkiem aktualny, ale gdybym go wybrał to w przyszłości pewnie bym musiał go zacząć mieszać z testing... Harnir prowadził mnie za rączkę przez zawiłości apt-getowania, choć całkiem dobrze to szło. BTW, aptitude jest totalnie nieintuicyjne :(

Dzisiaj po raz kolejny wraca mi ochota na... Archa. Arch Linux znaczy się. Dosyć surowe pakiety, minimalnie patchowane (czyli dokładnie tak jak u mnie), niezbyt rozbudowane zasoby ale większość tego co by mi było potrzebne... no i uruchomione niedawno AUR, czyli repo w którym userzy mogą składować swoje dodatki... a na dodatek całkiem aktualna bestia - tak jak lubię... Kuszące jest to, że gdybym w tym distro musiał coś samemu spakietować, to mogę potem łatwo się tym podzielić z resztą, powiększyć zasoby swoją pracą. To dobra rzecz. A jednocześnie całość sprawia wrażenie na tyle prostej, że ogarnięcie całości nie byłoby problemem. Badmad mi podrzucił swój /etc, obejrzę i oszacuję sekwencję startową etc. A wieczorkiem może na starym dysku spróbuję postawić Archa 0.7 (ISO dostałem na DVD z którymś L+) i zobaczę jak to w praktyce działa.

A czemu w ogóle? No bo... to z jednej strony instynkt stadny. Po drugie to trochę nierozsądne ładować pracę w system dla jednej osoby, ja naprawdę chętnie bym "wspomógł" jakąś istniejącą distro, w ciągu ostatnich paru miesięcy to właśnie uczucie się znowu zaczęło odzywać... A po trzecie chętnie bym zepchnął na kogoś utrzymywanie i aktualizowanie tak nudnych pakietów jak man-pages, k3b czy imagemagick - sam bym się zajmował tylko jakąś egzotyką czy rzeczami które koniecznie chcę mieć mocno "spersonalizowane" i chciałbym, by te "nudne" pakiety się "same" aktualizowały.

Gorzkiego rozczarowania!
[DZIWNE LODY]

Nóż mi dzisiaj w ręku pękł. Porcjowałem zamarznięte na kość lody i w pewnym momencie po prostu trzasnął... widać za mocno naciskałem. Szczęście że nie nadziałem dłoni na resztki ostrza, bo przy sile jaką wkładałem pewnie bym sobie gładko (i głęboko) rozpruł łapkę. I bym nie mógł pisać. I by pewnie musieli mi dłoń zszywać na pogotowiu.

A swoją drogą to dziwne te lody. Na pudełki napis "Gorzkiego rozczarowania" - hmm, oczekiwałbym "Smacznego!" czy czegoś w tym stylu, ale widać producent chciał zaryzykować i sprzedaje lody o smaku "gorzkiego rozczarowania". Odważny, nie powiem. Ciekawe jaki dziwak potem takie lody kupi? A... już wiem jaki... ;)

Ha, antyspam na Repo działa skutecznie. Tak skutecznie, że zżera czasem wiadomości. Więc jeśli napisałaś/napisałeś coś do mnie mailem i odpowiedź nie przyszła po paru dniach/tygodniu, to możliwe że spamfilter ją wywalił. Parę prostych zaleceń - nie wysyłaj maili w html-u, nie proponuj mi powiększania penisa ani feromonów i nie nadawaj mailowi tematów typu "Hi!" czy "Hello!" ;)

Oooo, da.killa upolował sarenkę :( A mi się nie udało. Bu.

[PANO]

Za to przygotowałem pierwszą w życiu "zamkniętą" panoramę, leśną. Pełne 360°... byłem ciekaw czy dam radę, bo przy takim przeplocie elementów bliskich i dalekich bez statywu stała oś obrotu aparatu jest szczególnie ważna. No ale jakoś się udało. Widać ławeczkę - tak, są tam takie porozstawiane miejscami. I nawet kosze na śmieci są gdzieniegdzie. I szlaki powytyczane. Taki wielki park. Ale wystarczy pół godziny marszu i już można wleźć w głęboki, niecywilizowany las. Fotkę hostuję na ImageShack, bo duża jest i chcę zdjąć trochę obciążenia z Repo (oraz dać Czytelnikom lepszy download ;). Chociaż i tak by zmieścić ją na ImageShack musiałem zredukować bardzo mocno jakość i przeskalować w dół (ImageShack hostuje tylko pliki do 1MB).

Poprawki na Repo

Maintenance: przeredagowałem nieco nawigację, teraz główny pasek z linkami do działów jest obecny na większości podstron, to sprawia że Repo wygląda trochę jednoliciej. Poza tym przeredagowałem nieco wstęp o Repo, dodałem m.in. screenshoty z firefoksa, opery i konquerora (żeby było wiadomo jak to powinno wyglądać).

Miejski zachód słońca

Chmury i światło. Moja minigaleria fotek pstrykniętych "byle jak" z balkonu (testowałem możliwości ImageShack i potrzebowałem porcji plików - ale w końcu nie po to pisałem CGI obsługujące Moskwicza żeby się wysługiwać teraz obcymi, więc wrzuciłem też na Repo...)

Zawsze jestem pod wrażeniem zachodów słońca, zwłaszcza tego co się wyczynia w tych najniższych partiach, tuż nad horyzontem. Niby takie zwykłe i powszednie, ale...

Kogo Google mi podsyła...

Punkt pierwszy: Repo i Google. Tym razem co ciekawsze hasła jakie internauci w maju wpisywali w wyszukiwarce... i znaleźli się tu. Pousuwałem hasła "hoppke" (często szukane! :) oraz te odnoszące się do linuksowych programów, budowania pakietów RPM, ustawiania flag gcc... W ogóle wyciąłem te zbyt komputerowe. Zostawiłem te bardziej, hmm, frapujące:

analiza ketchupu awatarki kobiece
Blue cafe Złość mp3 budowa automatu do lodów
budowa filtra wody do oczka czy wygrzewanie słuchawki
czym zaizolować anteny da.killa
elektronika 180 stopni faza gotowe projekty deptaku
grzegorz niewęgłowski grzegorz niewęgłowski repo
gwałty grupowe sex IBUPROM DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE
jak narysować rekina jak obliczyć zasięgu anteny
kable but wtyczka kamerki w mieści
killi blog laski 128x128
laski w biodrówkach letnie czapki z chłodzeniem
martwica brodawek nerkowych martwica skóry nogi
meble biurka komputerowe narożne moje kremy do ciast
moje ulubione jedzenie - tłumaczenie na angielski mp3 Blue Cafe złość
mpd fotki mumio kabaret download
Na jakiej zasadzie działają programy open-source nie pasuje wtyczka do polskiego gniazdka
opis krajobrazu wiosennego fragmenty opisywanie obrazków- j. angielski
osiedle dąbrówki sex Pakiet maskotek
plamy z musztardy pojęcia bdsm
przepis na ciasto w kształcie zwierzątka rany po ukąszeniu zdjęcia
rdzeń do kaloryfera rovamycine
rozwijanie aktywności plastycznej w wieku wczesnoszkolnym Ruchome piaski mp3
sam buduję myszkę sex sześciolatków
sok naturalny +puszyste włosy spakowane galerie erotyczne download
swędzenie w uchu swędzi mnie skóra szyi
tapety z różnych państw na pulpicie ucho operacji słuchu poznań
wiatraki poziome budowa wymiana nagich fotek
wzorki na paznokcie krok po kroku zabawy dla dzieci z mpd
zaburzenia osobowosci zatoki policzkowe
zdjęcia najładniejszych chłopaków zdjęcia najładniejszych kobiet w polsce
zdjęcia psa bernardyna ziewanie oznacza chorobę
zyczenia na magistra ścieżka dźwiękowa młode wilki 1/2
ślimak moduły normalne śmieszne obrazki z fiutem

...a tu coś jeszcze dzisiaj spróbuję dopisać... (...)

Czytaj dalej...
GCC 4.0.0

Mamy nowe gcc4!. Już zbudowałem i wykonałem parę testowych kompilatów. Objętość samego GCC trochę wzrosła, pakiet 3.4.3 zajmował mi 48.63MB. 4.0.0 zajmuje już 51.39MB. Sam upgrade poszedł gładko, Hierophant nie narzekał na niespełnione zależności, więc chyba nie muszę się martwić o rekompilowanie programów używających libstdc++ ani inne takie...

Dwa szybkie testowe kompilaty dają interesujące wyniki. Paczka z ROX-Filerem po rekompilacji zmieniła rozmiar, z 980KB przeszła do 956KB. Albo to ogólna poprawa, albo flaga -Os znowu zwiększyła skuteczność (w serii gcc3 -Os z wydania na wydanie generowało coraz mniejszy kod :). IceWM podobnie, z 1.33MB zeszło do 1.27MB. Teraz leci mi kompilat gimpa, ciekawe czy on też się zmniejszy (i o ile...). Aha, MPlayer nie daje się skompilować. Po pierwsze trzeba mu wymuszać opcją ./configure uznanie w ogóle gcc4, po drugie chyba coś asemblerowego się wykłada przy kompilacji. Ale skoro gcc4 jest już oficjalny, to chłopaki z mplayera pewnie poprawią to w CVS "na dniach" (poprawią albo i nie, cholera ich wie). No miel-że się gimpie... ileż można...

Popełniłem błąd. Nie zbenchmarkowałem starego gcc przed upgradem. Szkoda, bo mógłbym ocenić czy "compilation time" się skrócił. Mam tylko taki jeden zapis z budowania kernela:

make all  282.29s user 19.01s system 92% cpu 5:25.26 total

Ale zweryfikowanie tego może być trudne, bo przy objętości kernela spore różnice może powodować choćby buforowanie plików na dysku...

...o, HBS z gimpem wszedł w fazę tworzenia pakietu końcowego. No to za chwilkę poznam wielkość nowej paczki. Gimp zbudowany przez gcc-3.4.3 miał 14.12MB (po wycięciu plików nagłówkowych itp.). A ten nowy ma... 13.76MB. No proszę. Czyżby nowe GCC wszędzie skutecznie generowało mi ciut mniejszy kod?

OK, to może jeszcze spróbuję ten kernel... benchmark był robiony po kompilacji, "make clean" i powtórnej kompilacji IIRC... a, nie, nic z tego: (...)

Czytaj dalej...
No i mamy komentarze na Repo :)

Komentarze! Tak, nareszcie, jedna z rzeczy których nie chciało mi się nigdy implementować. No ale są. Dzisiaj usiadłem, podłubałem no i są. Ha. Oczywiście pisane odręcznie, "tymi palcamy" i w ogóle zgodnie z tradycyjnym "ja siaaaam chcię!!!". Prosty(?) system płaskich plików (bazy danych nie będą mi potrzebne), prosty mechanizm lockowania żeby uniknąć "race conditions", sporo zabezpieczeń przed złośliwością użytkowników (sprawdzanie spójności podawanych danych itp.) - tutaj wieeelkie podziękowania dla ekipy z linux@chat.chrome.pl, gdzie liori, da.killa i lanrat pracowicie próbowali mi rozwalić system komentarzy, organizując solidny bugtest.

A z konkretów: Etykietka z datą wpisu, ta z kropelkami w tle, działa obecnie jak odnośnik i przenosi do widoku komentarzy (a po wejściu w widok komentarzy zamienia się w link prowadzący z powrotem do głównego indeksu). W Konquerorze trochę się psuje zmiana tła w tym linku, ale to najwidoczniej problem samego Konquerora. Renderowanie obrazków jako tła CSS nie wychodzi tej przeglądarce za dobrze. Do widoku komentarzy można też przejść używając tego przycisku pod każdym wpisem... jak kto woli.

Zasady dodawania komentarzy proste - nie wyłazić poza nic czego nie da rady skonwertować na iso8859-2, proszę nie bluzgać (eeee, tego to nawet mówić nie musiałem :), w każdym wpisie zmieści się pewnie do kilobajta tekstu, więc nie powinno być problemów. Żadne tagi HTML nie przejdą żywcem, więc nie ma sensu próbować wstawiać pogrubień itp. Nadmiarowe spacje czy zwielokrotnione puste wiersze będą wycinane, czyli nic szczególnego. O pozostałych zabezpieczeniach nie będę wspominał, oby nie były nigdy potrzebne.

Komentować można wszystkie wpisy - czyli możesz pomóc mi nadrobić zaległości i skomentować stare wpisy, nawet te sprzed roku czy jeszcze wcześniejsze. Będę wdzięczny... jeśli zadasz sobie trochę trudu i przejrzysz szybko archiwum szukając jakichś rzeczy które kiedyś chciałeś/chciałaś opatrzyć paroma słowami komentarza ale nie było możliwości. O ile oczywiście jeszcze pamiętasz co tu się działo tak dawno temu ;)

I jeszcze APEL. Jeśli linkujesz do Repo, czy to do głównego indeksu, czy do jakichkolwiek innych stron, to PROSZĘ upewnij się czy używasz nazwy dobremiasto.net. Po sieci krąży pełno linków na stary alias "lubuska.zapto.org" - już kiedyś się wyłączył na jakiś czas, nie wiem czy będzie jeszcze opłacany itp. Więc "lubuska" jest deprecated. Dlatego proszę o przestawianie się na dobremiasto.net. Dziękuję :)

PS. A jak się widzi layout? Trochę się tu pozmieniało ostatnio... może nie wykorzystuję wszystkich tych nowomodnych tricków itp. (po części dlatego, że nie mam o nich zielonego pojęcia), ale chyba nie wygląda prostacko czy spartańsko?

RSS na Repo, wiosna na działce i Flash

[roślinka] Byłem na działce, fajnie się zaczyna robić. Tulipany jeszcze nie kwitną, ale to już niedługo. Więc wyżywałem się na bratkach i innych takich. Hmm, od jakiegoś czasu używam na pulpicie tylko tych tapet które samemu złożyłem. Tak jest i z tym tutaj... ponieważ to moje "dzieło", to i się napatrzyłem i trudno mi powiedzieć, czy to ładne czy nie... więc mile widziane opinie z zewnątrz :) Podobnie zresztą z tą tutaj tapetą. Może to zbyt banalne?

Swoją drogą to mogę tu pokazać jeden z tych powodów w których fajnie jest mieć w aparacie trochę więcej megapikseli niż się ostatecznie wymaga. Dzięki temu mogę z oryginalnego zdjęcia wykadrować sobie tylko interesujący mnie fragment (oznaczony ramką)...

A, ostatnia nowina - RSS ruszyło. To całe przechodzenie na CGI itp. miało na celu uporządkowanie bajzlu jaki mi z czasem narósł w Repo, a gdy się coś ułoży z głową to i potem łatwiej jest to obrabiać itp. Więc po przekształceniu danych w ChangeBlogu na osobne wpisy przetwarzane w locie bardzo łatwo było napisać generator RSS (72 wiersze kodu w pythonie, licząc razem z pustymi wierszami, szablonem XML w jaki feed jest oprawiany itp.). Więc teraz dostępne są dwa feedy, jeden okrojony (lekki) zawierający tylko nagłówki wpisów (normalnie byłyby to tytuły, ale ja nie tytułuję wpisów więc pokazuję zamiast tego pierwszych parę słów - to tak samo dobre) i jeden full-wypas (ciężki jak cholera) zawierający całą treść wpisów z ostatnich 40 dni. Ten drugi może być dobry dla samodzielnych czytników RSS, jeśli ktoś nie lubi korzystać z przeglądarki WWW. Na samym dole strony doszły odpowiednie linki jeśli ktoś by potrzebował (razem z linkami do walidatorów css/xhtml, jak szaleć to szaleć ;) (...)

Czytaj dalej...
Terminal Junkie! :)

[TERMINAL JUNKIE] Ciepły poranek, szereg "publicznych" komputerów, rażące słońce. Grupka ludzi którzy bez internetu żyć nie mogą. Jedna profesjonalistka na horyzoncie. Jeden Hoppke pałętający się nieopodal bez celu, ale za to z aparatem w torbie. Jedno zdjęcie, jeden wpis w ChangeBlogu ;)

A swoją drogą to zabawne obserwować ludzi przy komputerach. Nawet nie mówię już o takich sytuacjach jak ta... Gdy nie wiedzą że są obserwowani i pochłonie ich ekran...

A teraz hurtem: zrzuciłem na Repo trochę nowych i uaktualnionych pakietów HBS... wróciłem do IceWM, bo xfwm4 potrafił robić różne dziwne rzeczy (np. przechwytywać całkiem klawiaturę, tak że nic nie docierało już do aplikacji - tylko skróty WM-a działały)... naciąłem się na libexif-0.6.12 (nie współpracuje z gimpem - nie daje rady wczytać JPEG-a z danymi EXIF. Błąd znany i zgłaszany, patcha nie znalazłem, więc wróciłem do 0.6.10).
Wywaliłem wreszcie xmms z systemu, zastępując go Quod Libet. To sympatyczny playerek pisany w pygtk, na razie we wczesnej wersji 0.10.1, ale używalny. Zaskakująco używalny. Dokowanie do traya, pokazywanie okładek albumow, OSD, fajny nawigator (taki jak lubię), magazynowanie playlist itp. A, no i ma jeszcze zdaje się niezły edytor tagów, którego jednak bliżej nie oglądałem - przyrosłem do EasyTag już. No ale przede wszystkim to Python, więc jeśli mnie przyciśnie to sobie sam coś zmienię/dodam. Po wyrzuceniu xmms-a mogłem też wywalić gtk1 oraz glib1. Wreszcie! No, jeszcze mtr trzymał mnie przy gtk1, ale jego nowe wersje pozwalają już użyć gtk2, więc problem sam się rozwiązał. A, jeśli kogoś interesuje - oto mój screenshot z Quod Libet. (...)

Czytaj dalej...
Teoria seksualności, krytyka Lain, Wielkanoc i Husk

Wiosna się rozpoczęła, śniegi puściły, mogę ganiać bez czapki i szalika... a Repo zarosło kurzem. To nawet nie jest brak czasu, bo tę godzinkę zawsze bym dał wyskrobać - to raczej jakaś taka, hmm, "niemoc twórcza". Nie chce mi się robić niczego do czego mnie się nie zagna solidnym skórzanym pasem. Śpię więcej niż zwykle. Energia mi się kończy koło czwartej po południu i do północy najnormalniej w świecie sobie wegetuję. I tak dzień za dniem... A od wiosennego słońca łeb mi pęka, zwampirzyłem się już chyba do reszty.

Aha, miewam nawet tzw. "sny erotyczne", chociaż akurat tej kategorii praktycznie nigdy nie miewałem. Przez jakiś czas po przebudzeniu z takich snów czuję się jeszcze bardzo "nastrojowo", hyhy, a na kobiety patrzę wyjątkowo łaskawie. Na tyle, że w "porannym amoku" spodobały mi się ze dwie z kasjerek z pobliskiego marketu (tak, każda kobieta która się wtedy na mnie nadzieje ma prze-rą-ba-ne, bo w stanie rozerotyzowanym wszystkie kobiety nagle wydają mi się atrakcyjniejsze).

Na szczęście znam takie stany z czasów nastolatkowania i jestem uodporniony - mam nawet taką prywatną teorię dotyczącą radzenia sobie z instynktami seksualnymi, zgodnie z którą mężczyźni są o wiele bardziej opanowani niż kobiety, jeśli idzie o seks. Wynikałoby to z hormonalnych szałów jakie przechodzi się dorastając. Ponoć u chłopaków wewnętrzna presja jest o wiele silniejsza niż u dziewczyn, więc albo popada się w obsesyjny onanizm, albo zaczyna zaliczać wszystkie "chętne" laski, albo wypracowuje się solidne mechanizmy samokontroli. Najczęściej dorastający chłopak próbuje jakoś zrównoważyć sobie te trzy sposoby, ale uważam, że ponieważ w tak ciężkim stanie przychodziło nam dorastać, to i potem łatwiej jest nam nad sobą zapanować i generalnie na pokusy ciała możemy być odporniejsi niż kobiety z którymi się potem stykamy. I odczuwam za każdym razem satysfakcję gdy widzę jak kobieta pod wpływem pożądania kobieta przestaje myśleć/zachowywać się racjonalnie. A mówi się, że "faceci myślą fiutem"... Akurat. W moim świecie to babki są opętane seksem... ale może przenoszę subiektywne wnioski na ogół populacji, nie każdy musi spotykać tak namiętne (czy to odpowiednie słowo?) kobiety jak ja, choć sądzę że to całkiem reprezentatywna część żeńskiej populacji jest. Możliwe też, że nie mogę służyć jako model dla męskiej części ludzkości, ale wydaje mi się, że aż tak bardzo nie odstaję od reszty naszych? (...)

Czytaj dalej...
Antybiotyk, nowości w ROX-Filerze i CGI na Repo

[ANTYBIOTYK] Została mi już tylko jedna tabletka tego antybiotyku do wzięcia. A w sumie to nie tabletka lecz piguła. Kuracja lekowa się kończy... a ja nadal nie jestem jakoś specjalnie zdrowy. Niepokoi mnie to trochę. Nie pamiętam by kiedykolwiek coś się do mnie przyczepiło na tak długo. Owszem, antybiotyk i leki swoje zrobiły, czuję się o wiele lepiej, ale to jeszcze nie to o co chodziło. Może świąteczna atmosfera mi pomoże... Najbardziej męczący jest ogólny dyskomfort, cały czas coś mnie uciska w podbrzuszu, w gardle też... katar jest nieznośny. Zmysł węchu mi oszalał, wczoraj wszystko pachniało rybą. Piłem wodę kranową o smaku ryby, jadłem musztardę rybną, popijałem herbatką z ryby, ba, poznałem nawet smak rybnego jabłka. Innymi słowy mało co jadłem, bo wszystko obrzydliwie smakowało. Ale to dobrze, bo jakiś tydzień temu wszystko dookoła pachniało mi wiśniami, więc wyżarłem chyba wszystko co tylko było w domu :) Dzień względnego przegłodzenia mi nie zaszkodzi.

Jestem pod wrażeniem mechanizmu generującego miniaturki w ROX-Filerze. Jakiś czas temu w CVS wprowadzono poprawkę przyspieszającą generowanie miniaturek. Teraz to błyskawica. Zdjęcia zgrane prosto z aparatu są "miniaturkowane" niesamowicie szybko (i to na moim Celeronie 0,4GHz). Na współczesnych komputerach pewnie trudno by było czasem odróżnić tworzenie miniaturki od wczytywania jakiejś wcześniej przygotowanej.

Życzenia świąteczne: no... no co ja mam Ci powiedzieć? Miłych prezentów życzę. I zdrowia. I niech żadna szklanka mleka nie smakuje Ci rybą. Miej też w nadchodzącym roku więcej szczęścia w miłości niż ja miałem w tym. Niech każdej nocy księżyc jasno rozświetla Ci drogę. A życzenia i marzenia niech Ci się spełniają. No :) (...)

Czytaj dalej...
Mam linuksowe spinki do mankietów ;)

[ŚWIECA] Lubisz świece? Ja bardzo. Gdy siedzę w nocy przy komputerze to nie ma jak porządny kawał wosku z knotem. Mhm. Stanowczo. Lubię to ich miękkie, ciepłe światło. Lubię też ruchliwe cienie na ścianach. Przy świetle świec noc nie wygląda tak nocowato. Poza tym są pewnie romantyczne, o ile Hoppke stukający o północy w klawisze, w zalanym mrokiem pokoju, gdzie świeca jest obok monitora jedynym źródłem światła nie gryzie się z Twoim pojęciem romantyzmu. Ech, świece rządzą rulezem. Możesz zawsze wrzucić mi parę złotych do FPR na cel "świeczkarnia" - to takie malutkie, magiczne miejsce w Zielonej Górze gdzie Hoppke idzie i wsiąka na minimum pół godziny. Chodzi sobie między regałami i ogląda (oraz obwąchuje) świece, świeczki, olejki, kadzidełka, stojaczki, świeczniki i pudełeczka. A potem kupuje kilka z nich i idzie do domu. Tak to wygląda...

Pingwinki. W ramach współpracy z Linux+ dostałem 3 pingwinki do przypięcia gdzieś na ubraniu. Pingwinki mają długie szpilki sterczące z tyłu, zatykane specjalnymi zatyczkami/kapturkami, żeby nie odpadły. Przypomina to trochę samomocujące naparstki w kształcie kapelusików, ze sprytnym mechanizmem zaciskowym. Swoją drogą bardzo solidnie to wykonane, żaden badziew... Dwa mogą służyć za ekscentryczne spinki do mankietów, trzeci nada się na kolczyk. Tylko musiałbym sobie ucho przebić. Tak udekorowany mógłbym jechać na każdy linuksowy konwent... hmm, nigdy na żadnym nie byłem. Może czas się gdzieś wybrać, pooglądać innych linuksiarzy, upić się tanim piwem i... eee, no właśnie dlatego chyba nie jeżdżę na konwenty. Choć mogłoby być fajnie... bym sobie usiadł incognito gdzieś w kącie i... (...)

Czytaj dalej...
Prawie dwa lata już tu pisuję...

Grudzień. Kolejny miesiąc. Hmm, ile miesięcy ma już Repo? o, prawie dwa lata chyba... w swoich archiwach znalazłem swój stary list ze stycznia 2003 w którym miałem w sygnaturce adres "hoppke.kolmio.pl" - pierwszy adres Repo... No to niedługo będą dwa lata. 24 miesiące. Hmm. Nie wiem czy to mi się podoba. Szkoda, że nie przyszło mi od razu do głowy by archiwizować changeblog, parę miesięcy poszło w zapomnienie...

FPR! Po pierwsze dziękuję wszystkim którzy już postanowili mnie wesprzeć. Dziękuję, dziękuję, dziękuję :) To dla mnie bardzo dużo znaczy, nie tylko finansowo :) Gdy tylko wygrzebię się z grypy zabiorę się za realizację. Bo grypa mnie dopadła. Albo coś podobnego do grypy. Miałem gorączkę, nieznośne drapanie i ból gardła, smarkałem, a ostatnio doplątały się tzw. "zatoki" - nigdy nie miałem z tym problemów, więc to dla mnie coś nowego :( Wczoraj około piętnastej zauważyłem, że mnie lewa połowa twarzy zaczyna boleć. Śmieszny ból, gdzieś w czaszce, nieco poniżej oka i wysunięty bardzo w lewo, na kości policzkowej (bo mam kości policzkowe, chociaż może ich nie widać na mojej okrągłej buźce na pierwszy rzut oka - ale one tam są ;). Przy pokasływaniu ten ból się rozciągał błyskawicą w dół, aż do szczęki. Nic przyjemnego. Na szczęście "Ibuprom Zatoki" zdaje się działać, bo jakoś to przechodzi. Przez katar czuję jakiś dziwny posmak w ustach, cały czas czuję też zapach spalenizny. Normalnie rozwaliła mnie ta choroba :( A, a całości obrazu dopełnia fakt, że przy przełykaniu coś mi "strzela" w uszach. To takie wrażenie jak zatkać nos palcami i próbować wydmuchiwać przez niego powietrze - wtedy też się słyszy takie "puknięcie" w uszach, to ponoć coś z ciśnieniami w uchu (a przynajmniej ja słyszę coś takiego). No więc teraz słyszę to przy każdym przełykaniu czegokolwiek.
No i dlatego na razie nie korzystam z funduszy FPR, bo mi stan zdrowia nie pozwala. (...)

Czytaj dalej...
Uruchamiam Fundusz Piwny Repo

[ Piwo ;) ] FPR! :) Tak, po długim zmaganiu się z samym sobą, konsultacjach z osobami trzecimi itp. zdecydowałem się uruchomić Fundusz Piwny Repo (FPR). Szczegóły na stronie FPR. Pamiętaj, żaden grosz nie zostanie zmarnowany! Poza tym biorąc udział w FPR spełniasz dobry uczynek, a po śmierci trafisz do nieba pełnego ślicznych, cycatych i wyemancypowanych anielic. Chyba że wolisz inną nagrodę, nie ma sprawy.

No, turbulencje związane z wdrażaniem nowego layoutu już się chyba zakończyły. Główna strona ma nowy look (ładny?), część pozostałych przełączyłem na nowy arkusz CSS, określiłem sobie jasno pewne wytyczne w projektowaniu Repo... Oficjalnie też mogę ogłosić, że naliczyłem obecnie na stronach Repo już 4 odmienne, istniejące równolegle konwencje stylistyczne :) Im głębiej się zagląda, tym starszy layout się napotyka :)

Niniejszym chcę podziękować wszystkim tym, którzy w związku z przeróbkami wytykali mi błędy, podrzucali linki do inspirujących serwisów, próbowali udzielać rad ("próbowali", bo taki uparty byk jak ja zwykle nie słucha rad ;), albo ogólnie byli pomocni. No i osobne podziękowania dla I., która zapewniała mi przez cały czas screenshoty na których pokazywała jak bardzo wszystko się rozjeżdża pod IE :) Ale dzięki temu mogłem wygląd Repo kontrolować w mozillowatych, Operze, IE i Elinksie. Udało mi się chyba osiągnąć stadium "strona wygląda identycznie w każdej popularnej przeglądarce".

Zmienił się zestaw linków na szczycie tej strony. Doszedł FPR i zniknęło wiele pozycji... Dział z wystrojami dla fvwm został zlikwidowany, spakowałem je wszystkie w jedną paczkę i wrzuciłem do Rupieciarni. Działy dotyczące mnie osobiście połączyły się pod linkiem Hoppke, działy dotyczące mojego komputera są teraz pod linkiem Quatrin Linux... niektóre pliki zostały przeniesione do Rupieciarni, statystki połączone w osobną podstronę itp. Sporo zmian, trochę zawirowań, ale URL-e się w większości nie pozmieniały. Tylko sposób docierania do nich jest nieco inny. Aha, skasowałem też dział screenshotów - może powróci kiedyś w innej formie (zapewne w postaci linku do pojedynczego, w miarę aktualnego zrzutu).

...a chciałem tylko zmienić nieco ramkę z linkami. Szlag :)

Mój prywatny Fundusz Piwny

Hello. Sporo czasu minęło bez wpisów... tak wyszło.
W wyniku agitacji próbowałem Amaroka, to taki odtwarzacz muzyki (dla KDE). Bo wszyscy dookoła zachwalali mi jaki to on nie jest cudowny i w ogóle. No to wypróbowałem i... hmm. Może za pół roku. Bo na razie był u mnie tragicznie niestabilny, wręcz nie nadawał się do użytku. Owszem, funkcjonalny program, nie powiem - na podstawie tagów łączy posiadaną muzykę w grupy wg. wykonawców i albumów, potrafi tworzyć playlisty na podstawie zaawansowanych regułek wyszukiwania, dociąga samodzielnie z amazon.com obrazki okładek albumów, dekoder działa całkiem wydajnie... ale wszędzie są jakieś drobne niedoróbki. A to w niektórych kontekstach skróty klawiaturowe nie chcą działać, to znowu znienacka się zawiesza lub segfaultuje. Przez dwa dni używania wywalił mi się kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy. Gdybym używał KDE to może bym to jakoś przełknął, ale w moim systemie Kaplikacje akceptuję tylko gdy są naprawdę, naprawdę dobre. Np. K3B ma u mnie fory, bo to porządny i dopracowany program. Amarok potrzebuje jeszcze paru miesięcy na ustabilizowanie się. IMO oczywiście.

Na Freedesktop ktoś się włamał. Serwis www leży zablokowany "do wyjaśnienia". Mam nadzieję, że szybko się z tego podniosą. Hostują sporo projektów i po włamaniu muszą mieć pewność, że nikt nie manipulował przy kodzie... kiedyś coś takiego przytrafiło się przecież gnu.org, a do dzisiaj niektóre pakiety tam nie powróciły. Oczywiście GNU przechowuje o wiele więcej kodu, ale "przejściowe zniknięcie" FD.o z sieci na pewno jakoś odbije się na środowisku linuksowym. Węszę w tym krecią robotę ludzi z obozu XFree86 ;) Nie, nie mam pojęcia kto to mógł być. Ciekawe czy "po wszystkim" powiedzą przez jaką dziurę ktoś im tam wlazł? (...)

Czytaj dalej...
No i po Święcie Zmarłych...

Poprzedni miesiąc zamknął się ze średnią 520 wizyt na dobę. A nie tak dawno temu 200 wizyt wydawało mi się nieosiągalne. Ha. Jak to wszystko się zmienia...

Stare logo Repo wróciło na swoje miejsce. Wreszcie będzie to wyglądało porządnie.

[Szczere pole] [Suche pole]
Moskwicz doczekał się własnego logo. Ma nieco inną stylistykę niż pozostałe działy, ale tak ma być. Jego pozycjonowanie mnie frapuje, w obecnej chwili zależne jest od wysokości zajmowanej przez wiersze tekstu, a to oczywiście zależy od wielkości okna przeglądarki itp. - więc to tylko prowizorka, bo layout się pewnie rozjedzie w każdym browserze innym od mojego. Ale na razie nie chce mi się tego zmieniać.

[Hoppke i Kamień] Święto Zmarłych... Tradycja. Nie było mnie w mieście, odwiedzałem groby. Przy okazji miałem okazję obejrzeć wreszcie szeroką, otwartą przestrzeń - w domu mi tego trochę brakuje. Albo wszystko jest pofałdowane, albo zasłonięte budynkami, albo zarośnięte lasem. Aż brakuje mi szerokiego horyzontu. Dlatego gdy tylko zobaczyłem ciągnące się kilometrami pola, to... :) Hmm, jak ja lubię takie spacery...

Z innej beczki - gimp 2.2-pre1. Skompilowałem, zainstalowałem, używam. Ale mam koszmarne spowolnienia przy otwieraniu nowych okien programu. Przy większości okien mam niewytłumaczalne opóźnienia nawet do 10 sekund. Niby Gimp wszystko zrobił i powinno się pojawić okno, ale zamiast tego cpu skacze do 100% i dopiero po jakimś czasie pojawia się okienko... Np. utworzenie nowego, pustego obrazka wykazuje takie opóźnienia. We wcześniejszych wersjach tego nie było. A może to wina windowmanagera? Muszę spróbować bez icewm...

Moskwicza czas zacząć

"Moskwicz" się rozkręca. Otwieram nowy dział, na dobry początek coś już tam wrzuciłem. Teraz muszę tylko przywrócić stare logo Repo i zrobić nowe logo dla działu z Moskwiczem, ale to może poczekać.

Nowy camport-0.2

Wspominałem, że te karty SmartMedia wyglądają mi na bardzo kruche? Oto dwie minifotki - widać tu wielkość karty w porównaniu z monetą 1zł, widać też jak cienka jest sama karta. To właśnie ta jej znikoma grubość mnie przeraża. Przy wpychaniu jej do slotu zawsze się bałem, że mi trzaśnie w palcach.
SmartMediaSmartMedia
Aha, na drugiej miniaturce widać taki czarno-biały symbol "Z!" na tle czarnego słoneczka (zresztą oficjalnego symbolu Repo) - oznacza on, że miniaturka jest linkiem do większej wersji zdjęcia ("Z!" oznacza "zoom"). No bo w trosce o czytelnika muszę jakoś optycznie odróżnić "zwykłe" obrazki od tych, które są linkami do większych zdjęć. A że nie chcę kombinować nic z obramowaniami samej grafiki to i zaprojektowałem sobie takie małe logo. Chyba będzie się od tej pory dosyć często pojawiało. Czyli jeśli zobaczysz u mnie obrazek z takim symbolem, to możesz w niego kliknąć by obejrzeć większą wersję. Proste, czytelne, przyzwyczaisz się :)

Nowy camport-0.2: spakowane źródła lub paczka źródłowa HBS. Zmieniłem wielkość bufora używanego przy kopiowaniu danych na 512KB (co zmniejsza zużycie ramu), po skopiowaniu każdego takiego bloku aktualizowany jest pasek postępu, więc teraz przesuwa się on płynniej. Oprócz tego dodałem sortowanie plików w podkatalogi. Podkatalogi mają nazwy YYYY-MM-DD, czyli np. 2004-10-16. Data jest rozpoznawana na jeden z dwóch sposobów - w przypadku plików jpeg jest wyciągana bezpośrednio z tagów EXIF (dlatego CamPort ma nową zależność - libexif - swoją drogą biblioteka ma ZERO dokumentacji), a w pozostałych (nie-jpeg) sprawdzany jest stempel mtime samego pliku w aparacie. Mój aparat ustawia go w miarę sensownie, ale to nie musi być regułą. Swoją drogą może olać exif i polegać tylko na tych stempelkach? No bo teraz i tak odczytuję te dane tylko z jpeg-ów... dla plików TIFF i MOV używam mtime... z TIFF niby też mógłbym odczytywać tagi podobne do tych w JPEG (gqview to robi ładnie), ale mi się nie chce ryć w dokumentacji libtiff. No i nawet jeśli bym to zrobił, to potem i tak pozostają mi jeszcze ew. pliki z filmami - a jak wyciągnąć "creation time" z filmu? Na pewno jest gdzieś zapisany, ale przecież nie będę pisał parsera do tego... Hmm, ten mtime chyba jest najlepszym wyjściem, jednak. (...)

Czytaj dalej...
Olympus C-4000

Ależ mi się nie chce, rany. Nawet nie wiem za co się zabrać w pierwszej kolejności... wentylator na procesorze mi zaczął znowu hałasować, zaraz do niego zajrzę... przydałoby się go wymienić, ale to pewnie od razu z procesorem i płytą. A może całkiem go zdjąć? Przecież ten procesor się aż tak nie grzeje, a ten wentylator co go teraz mam i tak raczej nie chłodzi :/ Mógłbym uruchomić sensory płyty i sprawdzić czy bez tego "wentylatora" się bardziej nie nagrzeje, ale mój chipset (gl520sm) oczywiście nie ma jeszcze wsparcia w kernelu 2.6, a zewnętrzne sterowniki lm_sensors oczywiście nie działają z kernelem 2.6, bo "support jest już w kernelu". Tak, ale niekompletny w porównaniu ze "starymi" lm_sensors! Wrrr.

Wiatrak na zasilaczu też się trze, bo po włączeniu komputera przez kilkanaście sekund hałasuje, dopiero potem "łapie" normalny rytm obrotów. Złom. Ta płyta działa chyba tylko z wdzięczności za to, że jestem takim miłym właścicielem.

Ale nie o tym miałem pisać. Miałem o Moskwiczu. Moskwicz ma po prostu być projektem wprowadzenia na Repo nowego działu... czegoś w rodzaju galerii. Oraz ew. dokumentowaniem ChangeBloga odpowiednimi zdjęciami, ale do tego celu potrzebny mi jest aparat cyfrowy... którego oczywiście nie posiadałem. Stąd i fazy Moskwicza, odmierzające kolejno pozyskiwanie środków, szukanie atrakcyjnej oferty itp. Banalne. Nie wiem skąd wam przychodziły do głowy takie pomysły jak np. pisanie książki :) Co prawda nowelkę sci-fi-fantasy-cholera-wi-co pt. "Nata" piszę na boku już od jakiegoś czasu, ale nie afiszowałbym, nie afiszuję się z nią na Repo... ;)

Więc w gruncie rzeczy szło mi o aparat. No, przynajmniej częściowo. Bo aparat już mam, ale Moskwicz nadal aktywny jak widać w logo Repo. Na razie nie mam głowy by go jakoś wdrożyć i zamknąć. (...)

Czytaj dalej...
Zabawy z aparatem

Jest północ. Nie wiem jak teraz będzie u mnie z update-owaniem Repo, więc dam krótki anons - tutaj znajdziesz kilkanaście fotek jakie robiłem swoją najnowszą zabawką - aparatem cyfrowym. To fotki które wykonywałem testowo, aby oswoić się z aparatem, więc ani tematyka nie jest ciekawa, ani strona techniczna - szczególnie często są nieostre i mają przesycone kolory. No, fajna jest IMO fotka nocy z mojego okna i ampułka ketonalu w makrze. Ale pozostałe fotki pokazują różne kawałki mojego pokoju, biurka, szafki z komputerem, widoku z balkonu - takie tam. I chyba dwa razy nawet mnie, choć ja na zdjęciach nie wychodzę ładnie i w rzeczywistości jestem o wiele bardziej przyjemny dla oka niż tutaj :/
Przepraszam za rozmiar fotek, ale nie chciało mi się ich obrabiać. Daję ten anons tylko tak, żeby dać coś do obejrzenia wiernym czytelnikom - wiem, nie poświęcałem wam czasu ostatnio...

Aha, te fotki i aparat są częścią Moskwicza. Ale o tym następnym razem, jest już 20 minut po północy a ja idę spać.

Operacja "Moskwicz" trwa

Nadal mam wszystkiego dosyć, ale już mniej namiętnie.

Moskwicz Update:Faza druga zakończona, towarzysząca jej faza trzecia powinna się zamknąć w ramówce kilku dni. A, wyjaśnijmy sobie parę spraw: "Operacja Moskwicz" nie oznacza kupowania przeze mnie auta. Nie oznacza też renowacji jakiegoś starego Moskwicza. Nie oznacza tym bardziej pisania przeze mnie po cichu jakiejś książki, co ostatnio zostało mi zasugerowane :)
To po prostu sposób w jaki odliczam sobie coś. A co? To tajemnica. Moskwicz na pewno będzie w pewien sposób związany z Repo, ale nie oczekiwałbym niczego tak spektakularnego jak ślub, urodziny dziecka, przeprowadzka do Gdańska czy wydanie Pierwszej Książki. Powiem więcej - Moskwicz w istotny sposób wpłynie zapewne tylko na mnie :)

A przy okazji dziękuję wszystkim którzy nieśli/niosą mi teraz słowa otuchy przez email/IM. Nawet jeśli nie znajduję czasu/ciepła by odpowiedzieć to zapamiętuję je sobie. Dzięki.

Nowy dział na Repo - Muzyka

Nowy dział - Muzyka. Prezentuję w nim zespoły/artystów których lubię słuchać i pokazuję od razu próbki ich twórczości które z jakiegoś powodu uważam za nadzwyczaj sympatyczne. Na razie (z braku czasu na przygotowywanie próbek) wymieniłem tylko paru wykonawców. Dział ten jest na razie eksperymentem, opinie co do sensowności/bezsensowności jego istnienia mile widziane. "I am waiting for the next big thing... bring it on cośtam cośtam to me-e-e-e..." ;)

Czego szukają ludzie trafiający na Repo

Repo... Miejsce gdzie część czytelników trafia przez pomyłkę.
Parę dni temu razem z Merlinem obejrzałem logi ostatniego miesiąca i moją/naszą uwagę przykuły hasła jakie ludzie wpisywali w Google zanim trafili na Repo. Nie wiem, może nie ma w nich nic zabawnego - ale niektóre hasła przez które ktoś natrafił na Repo są tak odległe od treści tych stron, że...
A zresztą, co będę zanudzał. Zainteresowani mogą po prostu przeczytać log mojej rozmowy z Merlinem. Początek może być nieco nudnawy, ale część z hasłami jakie ludzie wpisywali w wyszukiwarki to wynagradza. Tekst jest niecenzurowany, jeśli nie liczyć wycięcia dwóch adresów email. Kolorystyka, fonty itp. są stylizowane na mój komunikator, więc wyglądają nieco inaczej niż klasyczne Repo. A oto i sama rozmowa.
Aha, słowniczek potrzebny do zrozumienia dialogu: "Hoppke" to ja, "Merlin" to Merlin (zawdzięczam mu to miejsce na www), "papuga" to nazwa maszyny na której leżą pliki Repo, "webalizer" to program generujący statystyki odwiedzin na Repo, a duet "cron"/"logrotate" to standardowy mechanizm archiwizujący stare logi systemowe by nie zajmowały zbyt wiele miejsca na dysku.

Wszędzie widzę wzory

Wrzesień. O sobie nie mam teraz co pisać, bo nic się nie dzieje - czasu brak. Repo przeżyło istny najazd jeśli idzie o "tradycyjną" liczbę odwiedziń - w czerwcu było 6054 odwiedziń, a w lipcu już 10413. To prawie dwa razy więcej. Średnia liczba "odwiedziń dziennie" skoczyła z 195 na 335. I pomyśleć, że kiedyś patrzyłem na 200 odwiedzin jak na magiczną granicę powyżej której nie wskoczę. Teraz granica ta zręcznie przesunęła mi się na 400 odwiedzin. Przeskakując w ogóle trzysetkę. Nagle poczułem się bardzo nieswojo.

Zmiana tematu. Powtórzenia. Pary. Zwielokrotnienia. Dużo tego dzisiaj widziałem. Na przykład idąc ulicą obok szpitala widziałem jak kierowca jakiegoś auta dłubał w nosie. Gdy zwróciłem wzrok na chodnik, zauważyłem że jakiś idący z naprzeciwka chłopak też dłubie w nosie. Spojrzałem na drugą stronę ulicy a tam jakaś babka popycha wózek i, oczywiście, również dłubie w nosie.
Na ul. Kupieckiej to samo dotyczyło ziewania - znowu w swoim otoczeniu i tym samym czasie dostrzegłem trzy ziewające osoby. Zupełnie jakbym swoim wzrokiem przenosił to ziewanie z osoby na osobę. Aż ciarki przechodzą.
Na Wzgórzach Piastowskich spotkałem dwie idące razem, bardzo podobne panie w wieku ~40+ lat, a każda z nich prowadziła psa obronnego. Oczywiście psy były tej samej rasy i wielkości, choć różniły się umaszczeniem.
Wczesnym wieczorem znowu przechodziłem Kupiecką, tym razem gdzie nie spojrzałem widziałem tzw. "zniszczone kobiety" (znane również jako "menelice") - nieduże, brzuchate, zapuszczone blondyny. Cztery sztuki jeśli się nie mylę. (...)

Czytaj dalej...
Moskwicz update

Operacja Moskwicz w toku. Wykonałem parę odważnych i nieprzemyślanych czynności, co może jej poważnie zagrozić. Trudno, zobaczy się.

W dziale "O mnie" chętnie bym poszerzył informacje o muzyce jaką lubię. A konkretniej, to do każdej wymienionej formacji dodałbym jeden czy dwa przykładowe kawałki do pobrania, te które mi się najbardziej podobają. Żeby pokazać co lubię. Bo gdy np. piszę, że lubię JJ to nie znaczy, że lubię wszystko co nagrali. Ale zwykle każdy lubiany przeze mnie wykonawca nagrał przynajmniej dwa kawałki które przyprawiają mnie o gęsią skórkę i chciałbym pokazać jaka to muzyka tak bardzo do mnie przemawia. Ale na razie to tylko teoretyczny pomysł. Chciałbym do HoppkeRepo dodać więcej Hoppke. Moskwicz może w tym pomóc, o ile wypali, ale na razie zastanawiałem się nad próbkami muzyki.

Odwiedziny Repo idą w górę. W tym miesiącu będzie chyba przyrost o prawie 50%. To przez usenet. Zahaczam o kilka różnych grup i dlatego... Przypuszczalnie w przyszłym miesiącu to opadnie. W statystykach zawsze pojawia się igła (peak) gdy adres Repo wypłynie w jakimś nowym miejscu, ale igły mają to do siebie że szybko opadają. Stałych, wiernych czytelników nie ma aż tak wielu :)

Nie opłaca się kupować tanich przedłużaczy

Dzisiaj m.in. zrobiłem sobie w końcu przedłużacz do słuchawek. Tzn. ja przedłużacz miałem, kupiony tego samego dnia co słuchawki, ale to był tak dziadowski kabel, że... słów brak. Już chyba po pierwszym tygodniu zaczął mi przerywać, musiałem go kroić, skracać, lutować... Mniej wysiłku by mnie kosztowało kupienie wtyczki, gniazdka, dwóch metrów kabla i zrobienie sobie tego samodzielnie - ale nie, byłem leniwy, wolałem wydać kilkanaście złotych na przedłużacz który już umierał śmiercią naturalną. Swoją drogą w tamtym sklepie już nic nie kupię, no, chyba że jakieś drobne części których nie można popsuć.
Ale wracam do kabla - zrobiłem go dzisiaj. Obłożyłem się profesjonalnym sprzętem, mądrze wyglądającymi miernikami oporu z wielkimi ekranami LCD itp. Oczyściłem gniazdko, wydmuchałem stare luty, wyszukałem jakąś zbędną wtyczkę w swoich gratach... a jako kabla użyłem cudownego sznura "made in Russia". Trzyżyłowy, skręcony w świński ogon (jak przy słuchawkach telefonicznych), robiony nie z jednolitych drutów, a czegoś w stylu wiązki białych włókien z nawleczonymi maciupkimi kręgami. Coś jak pęk cieniutkich, długich, metalowych kręgosłupów. Praktycznie niemożliwe by to coś mogło ulec przełamaniu. Jedna z żył wykazywała ciut większy opór niż pozostałe, ale po porządnym oczyszczeniu końcówek i lutowaniu (odwaliłem naprawdę porządną robotę!) udało mi się wyrównać opór na wszystkich trzech żyłach do praktycznie identycznego poziomu. Diabli, nigdy nie bawiłem się w tak precyzyjną robotę ;) Potem musiałem tylko jakoś zaizolować i usztywnić przejścia między kablem a końcówkami. Kabel był na tyle specyficzny, że nie mogłem nałożyć nasadki na wtyczkę, a do gniazdka obudowy i tak nie posiadałem. Po krótkim namyśle zacząłem szukać kleju w sztyfcie, co to go kiedyś ze Studia wyniosłem sporą ilość. Klej w sztyfcie ma, oprócz zdolności sklejania obiektów, cudowną zdolność izolowania i usztywniania. Innymi słowy po prostu przyszło mi do głowy by zatopić wrażliwe fragmenty kabla w tej lepkiej masie. Wyszło znakomicie. Może nie wygląda najśliczniej (kabel jest czarny, masa klejowa jest biała), ale jest praktycznie niezniszczalne. (...)

Czytaj dalej...
Nowe konto jabbera, nowy (gorszy) kernel

Serwer histeria.pl, na którym mam swoje konto Jabbera, ma duże szanse przestać istnieć :( Więc, jak każdy szanujący się szczur okrętowy wywiałem na inny serwer - a konkretnie to na chrome.pl, który skusił mnie bogactwem dodatkowych usług (bramki transportowe, pogodynka, RSS headlines). Poprzenosiłem swoje kontakty, przy części z nich czekam jeszcze na autoryzację... ale najważniejsze: możliwe, że przy przenosinach zagubiłem kilka adresów. Jeśli więc miałeś/miałaś mnie w swoich kontaktach i nagle zniknąłem, to najprawdopodobniej jesteś jednym z zagubionych kontaktów. Przenoszenie kontaktów w Psi sprowadza się, niestety, do cut&paste pomiędzy listami i łatwo jest kogoś przeoczyć. Tak że w razie czego daj mi o sobie znać.

Nie oczekiwałbym od Repo teraz wielkiej aktywności. Jestem zawalony po uszy i szacuję, że nieco wolnego czasu będę miał dopiero, eee, niech no ja popatrzę... w październiku? Może. A potem w grudniu. Tzn. to nie będzie tak że zniknę z sieci, o to się nie ma co martwić. Ale gwarantuję, że na zajmowanie się Repo czasu mieć nie będę. Prawdopodobnie rozwijać będzie się jedynie ChangeBlog, jako jeden z najmniej wymagających działów.

Właśnie słucham "The Middle Of Nowhere", Orbital. Kiedyś miałem jakiś album tej formacji, ale dopiero niedawno znowu się z Orbitalem zetknąłem. I na szczęście padło właśnie na album Middle Of Nowhere, który w porównaniu z innymi jest IMO świetny. Nie żeby Orbital był zły, bo nie jest, ale "Middle Of Nowhere" jest naprawdę, naprawdę porządny. Przy "Spare Parts Express" się trochę rozklejam, bo przypomina mi "stare dobre czasy". A kawałki "Nothing Left" też są świetne.

Dobra, teraz będzie trochę o linuksie. A dokładniej to o kernelu 2.6.8. Buuu!!! Chcę widzieć głowę winowajcy na tacy! Nie dość że dobę po 2.6.8 wypuszczono 2.6.8.1, bo w NFS był jakiś większy błąd, to na dodatek popsuto wypalanie płytek CD! Po pierwsze teraz potrzebne są uprawnienia roota (w ramach wprowadzania nowego mechanizmu bezpieczeństwa), po drugie przy wypalaniu AudioCD następuje w jądrze gigantyczny wyciek pamięci, uniemożliwiający wypalenie płyty. Gdzieś tam opracowano patcha, ale gdy zlikwidował wyciek okazało się, że płytka i tak jest popsuta. Ja w każdym razie cofnąłem się do 2.6.7. A 2.6.8 jestem bardzo rozczarowany. Taki błąd jednak powinien wyjść w testach, zanim zrobiono oficjalne "release". Pamiętam, jak w czasach 2.4 Linus użył użytkowników jako królików doświadczalnych by testować kernel. Teraz wygląda to bardzo podobnie - a przecież 2.6 miał mieć niby nowy model rozwoju. Taaa...

Ana - ciekawy theme GTK+

Wypróbowałem ostatnio gtk-qt. To taki theme engine dla gtk+ podpinający się pod Qt/KDE. Dzięki temu widgety w aplikacjach gtk+ są rysowane tak naprawdę przez Qt/KDE. Niesamowite, ale to działa. Pulpit wygląda wtedy bardzo, bardzo jednolicie - kolory, kształty przycisków, pasków przewijania, obrazki na przyciskach "OK" i "Cancel"... Niestety, start aplikacji gtk+ się przez to wydłuża. Może z kompletnym środowiskiem KDE (kdeinit) nie byłoby tak źle? Ale wątpię. Ja w każdym razie zrezygnowałem z gtk-qt gdy zauważyłem, że każdy plugin w Gimpie nagle potrzebuje paru sekund by wyświetlić swoje okienko. Ale na procesorach ~1GHz może to nie byłoby uciążliwe. Bo jak na razie jest to jeden z najlepszych sposobów na ujednolicenie wyglądu aplikacji.

Obejrzałem też bardzo interesujący engine Industrial dla gtk+, widgety kształtem i stylem przypominają KDE-owy Plastik. Jego dodatkową zaletą jest to, że to tzw. "dual